piątek, 24 marca 2017

{z cyklu} 12 TOPICS : 3. TWORZENIE: szach mat

Dzień dobry się z Państwem.
Nadrabiam dwa dni i gnam dalej... Jutro jadę do Poznania, mam nadzieję, że zwolnię tego dnia... O W się nie martwię, bo  jeździ przepisowo...

SZACH MAT
Powstają nowe, ale zanim je skończę, to zaprezentuję Caissy, które pojechały do Kazachstanu.





Do widzenia,
Jagodzianka.

czwartek, 23 marca 2017

{z cyklu} 12 TOPICS : 3. TWORZENIE: coś z niczego

Dzień dobry się z Państwem.
to jest tak... nawet jeśli wykonuje się coś z pasją, uwielbia i spędza wiele godzin nad nią, to może nadejść taki moment, że się poczuje zmęczenie materiału, przesyt,, nadmiar. trzeba wtedy się "odmóżdżyć", odpocząć, zdystansować i zrelaksować. Jedną z metod jest... malowanie. No co się śmiejecie? Tak zawsze robię, gdy już mam dość. Biorę pędzel i robię w domu jakąś małą/dużą metamorfozę. Z jednej strony W ma ubaw ze mnie, z drugiej... czasami boi się moich pomysłów. Na pomysł tego stolika wpadłam o 3 nad ranem, gdy cały dzień sprzątałam przed urodzinowym przyjęciem dla W i przez chyba 3 godziny ścierałam kurze z książek... A że dawno tego nie robiłam, to kożuch był dość pokaźny, ja się nawdychałam tegoż brudu i ...o szalony pomysł nietrudno w takiej sytuacji. Nie, spokojnie, w środku nocy nie szlifowałam stołka. W moim wieku już się jest bardziej cierpliwym. Poczekałam do rana i obwieściłam W, że trzeba troszkę stołek przeczyścić. Akurat takimi rzeczami zajmuje się mój Mąż. Ja - nie wiem, czy macie tak samo - mam bardzo zdarty paznokieć kciuka od używania papieru ściernego do kufrów i innych drewnianych przedmiotów. Można rzec, że po paznokciu lewego kciuka poznać, ile mam pracy ;).
co ja tu będę dłużej mówiła. Metamorfoza prosta: utrzymana w mojej ulubionej kolorystyce: żółty pastelowy, ni mięta, ni to turkus.Przecierki, ciemny ambrowy brąz. Taca służy za blat, aczkolwiek nie przytwierdzałam jej na stałe do stołka, bo uznałam, że to nie ma sensu. Tak naprawdę potrzebowałam tego stolika, bo nie miałam gdzie umieścić koszyka na wino.
Na samym dole stworzyłam na gry "szufladkę" ze skrzynki po winie, która to już przeszła milion przeobrażeń i nadal daje radę. Tym  razem jeszcze dodatkowo użyłam gałki pasującej do reszty mebli.
Przy okazji przemalowałam kankę starą jak świat, którą W przywiózł ze Szwajcarii z czekoladkami. Jej wygląd był typowo kiczowaty - ze sklepu z suwenirami: flaga Szwajcarii, jakieś alpejskie widoczki...












Powiem wam tylko tyle, że obecnie przeżywam duże zmęczenie, mam pomysł jak się zrelaksować w związku z tym przy użyciu farby, ale na razie za dużo mam pracy...
Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

środa, 22 marca 2017

{z cyklu} 12 TOPICS : 3. TWORZENIE: inspiracja

Dzień dobry się z Państwem.
Miałam napisać parę słów o inspiracji, z uwagi jednak na fakt, ze kolejny dzień idę spać o 4, wstaję o 9, a 5 minut później jestem w pracy do teraz z mała przerwą na ugotowanie obiadu, zrobieniu 2 prań, pojechaniu z Franiem na zajęcia szachowe ( już odbiera go W), napiszę tylko ,że kartki te są inspiracją dla innych w kwestii tworzenia męskich prac dla CRAFTfun. Szukałam inspiracji w necie, ale znajdowała tak naprawdę jedynie znane motywy:
- rower: ( Dziadek już kartkę taką dostał. Jacool chyba również.) ;
-stare auto ( Dziadek nie jest i nie był kierowcą, u Jacoola mogłabym sę pokusić o pewną markę, tylko ja nie jestem pewna, czy to jest mój klimat tworzenia. Co innego wykonanie pracy na czyjeś zamówienie - wtedy moje klimaty nie mają wiele do powiedzenia. ale co innego, gdy tworzę do siebie...);
-babeczki frywolne ( o ile Jacoolowi mogłabym tak dać "pomarzyć" ( choć ma tak piękną i cudowną Żonę, że pewnie na kobitkę na kartce by nie spojrzał nawet,  o tyle dziadkowi l.96 już chyba ni w głowie kuse spódniczki. Choć, co ja tam wiem ;)  );
-styl steampunk - to mój Maż przeżywa ekscytację oraz poruszenie na widok śrubek, gwoździ i śrubokrętów a nie szanowni jubilaci...
no a zatem inspirowałam sie sercem swym osobistym.







do widzenia się z  Państwem,
Jagodzianka.

poniedziałek, 20 marca 2017

{z cyklu} 12 TOPICS : 3. TWORZENIE: pędzlem malowane

Dzień dobry wieczór się z Państwem.
Pędzel stał się moją jak gdyby trzecią ręką. W życiu bym nie przypuszczała, że będę sama malowała...W końcu do gustu przypadł mi decoupage, bo tam malować nie trzeba umieć... ale życie płata figle, chęć poszerzania swych horyzontów, doskonalenia warsztatu sprawiło, że macham w górę i w dół, w prawo i lewo.
Pochwalę się, że w tę sobotę jadę do Poznania, by tym razem nauczyć się malować akwarelami... To moje pierwsze warsztaty. Do tej pory uczyłam się sama, patrząc na obrazki, oglądając tutoriale.
A dzisiaj chustecznik malowany farbami akrylowymi. Mieszanina różnych stylów, ale przede wszystkim - użyłam moich ulubionych barw. A że właściwie lubię wszystkie kolory... :P
Środek jest już oczywiście pomalowany, zdjęcia zrobiłam przed całkowitym  wykończeniem.








niedziela, 19 marca 2017

{w niedzielę} CZWARTEK Z APARATEM: PROJECT52-10,11 oraz {z cyklu} 1 2 TOPICS : 2. ZMYSŁY: intuicja

Dzień dobry wieczór się z Państwem.
No to się mi troszkę czasowo wszystko przesunęło... Życie... Szczerze mówiąc, intuicja mi podpowiadała, że może nastąpić znowu w moim blogowaniu czas, gdy zabraknie mi chwili jak i weny czy też siły na pisanie. Praca w pojedynkę, szczególnie gdy jest jej dużo i nie ma określonych godzin urzędowania, powoduje, że nie da się zaplanować dnia. znaczy pewnie się da, ale ja nie potrafię. I choć organizer ułatwia mi jednak to zadanie, to nie załatwia wszystkiego ;)
Bodajże Albert Einstein powiedział, że myślenie bez intuicji jest puste.  Sądzę,ze miał rację, bo gdyby nie działanie pod wpływem właśnie jakieś wizji, pragnienie realizacji jakiejś nagłej myśli, to przecież świat,cywilizacja nie byłaby tak rozwinięta. bo trzeba powiedzieć, że ludzie często mylą intuicję z przeczuciami często lękowymi. ale nie będę o tym się rozpisywała, bom nie psycholog ;)
W każdym razie wspomnę tylko, że  wyróżniamy dwa rodzaje intuicji:
- nagłe olśnienie, o którym wyżej wspomniałam, polegające na  "ujrzeniu" w umyśle obrazu, który wzbudza w nas pragnienie realizacji. Nie potrafimy wyjaśnić racjonalnie, dlaczego uważamy, że wykonanie tej myśli jest dokładnie TYM.
- stały kontakt z wewnętrznym głosem. dotyczy on ludzi świadomych siebie,  swego ciała.

Myślę sobie, że ta szklana kula to tak trochę symbolizuje tę intuicję... w słońcu jest taka jak olśnienie, nagły błysk... I jak dusza, nasze ciało - przezroczysta, dzięki czemu znamy je "na wylot"...
Ja bardzo ufam swojej intuicji i często staram się jej słuchać. Aczkolwiek zdarzyło się, ze postąpiłam wbrew niej... i żałowałam.



I jeszcze fotografowanie Gnomów. tu jest taka walka: z jednej strony, by być konsekwentnym, a z drugiej niechęć do robienia zdjęć na siłę. Zwłaszcza, gdy nie chcą one sesji...

Tuż przed wyjazdem do Babci. nie, nie jadą na ferie zimowe,ani na tzw. długi weekend. Dnia następnego wracały do domu. Tak własnie prezentuje się jedna z realizacji wizji mej Córki.
Jest Ona bardzo związana ze swoją kuzynką, a że sytuacja taka a nie inna sprawia, że te spotkania nie są bardzo częste i  w określonych warunkach ,to moje dziecię już przez wiele dni układa sobie "harmonogram spotkania".
Tutaj był ...wyjazd na piknik. w pokoju Babci ( mój dawny ;)) dzieci rozkładają... namiot, mają karimaty, menażki i inne cuda. 'Rozpalają ognisko" przy którym jedzą, wcześniej kupione przez siebie smakołyki ( nie pytajcie jakie. Tego dnia procent cukru w ich organizmie przekracza poziom alarmowy...). 
tak więc panie tego tego... dzieci maja się świetnie, a jak Babcia... chciałoby się zaśpiewać "wesołe jest życie staruszka", ale nie wiem, czy od mamy nie dostanę bęcki za to ostatnie słowo ;)


Jagoda jest na etapie - jak to powiedziała "czegoś ważniejszego niż zabawa", czyli na tworzenie mikstur, eliksirów  innych czarodziejskich działań, o których mam dość blade pojecie. 
Z kolei Frank jest na etapie ( oprócz wielogodzinnego konstruowania z Lego) fascynacji różnymi zjawiskami ( kosmos) poprzez eksperymenty. Jako że chodzi do wyjątkowego przedszkola, w którym panie zwracają uwagę na zainteresowania dzieci  i w związku z tym podążają za ich fascynacjami poprzez organizowanie pod tym kątem zajęć, to i my staramy się uzupełniać czy też współpracować z przedszkolem. Dlatego m.in. dzisiaj idziemy do HUMANITARIUM, zaś w domowym zaciszu eksperymentujemy. 
Filtrujemy wodę... Znaczy my jak my - dzieci.



A na koniec... jak fryzurka może zmienić człowieka...



Frank: mamo, w poniedziałek muszę przyprowadzić tutaj do domu czworo dzieci.

Ja: dlaczego?
Frank: bo odbędzie się mój ślub z Lenką. będą tańce, zabawa i poczęstunek.
Ja: To Wy bierzecie ślub?
Frank: Cały czas jesteśmy ożenieni. Tylko Lenka musiała raz odwołać swój ślub, bo jej mama nie pozwoliła.
***
a oto dialog Mamy Lenki z Córką, której wnioski bardzo nas obie mamy wzruszyły...

Rozmowa o tym czym zajmuje się mama i tata, jako przygotowanie do zajęć w przedszkolu 🙂. Lenko, prowadzimy z tatą firmę, każdy może taka firmę założyć.
Lena: a ja mogę też?
Ja: jak będziesz dorosła to oczywiście, że tak.
Lena: to ja założę z Franiem przedszkole i ja będę się zajmować maluchami a Franek starszakami.
Ja: a dlaczego Franio ma zająć akurat starsza grupa?
Lena: bo on jest dobrze wychowany i potrafi się opiekować dużymi dziećmi.

Właściwie od jutra powinien być PHOTOS12TOPICS, a ponieważ bawię się w niego sama, to właśnie wymyśliłam sobie temat pod siebie li tylko ;)
Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.


sobota, 18 marca 2017

SCRAPKI SPOD MOJEJ ŁAPKI: Patchworki świąteczne

Dzień dobry wieczór się z Państwem.
Mam gotowy post - zaległy "pstrykający", który ukaże się jutro.
KARTKI ŚWIĄTECZNE przygotowały  kolejne wytyczne na marcowe wyzwanie. Patchwork to kolejny temat, który uwielbiam.
Tradycyjnie, brokaciku i rogatego nie zabrakło ;)





Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

środa, 1 marca 2017

{z cyklu} 1 2 TOPICS : 2. ZMYSŁY: dotyk

Dzień dobry się z Państwem.
Dzisiaj niewiele powiem. Mam spadek formy psychicznej. może dlatego, że dotknęła mnie babska przypadłość i  jestem cała obolała, a może też dlatego, że właśnie dlaczego? Słońce wyszło, wreszcie robi się ciepło... może ta świadomość tak pędzącego czasu? Z jednej strony czekam z utęsknieniem na wiosnę, ale z drugiej.. mamy już marzec... heloł! Zaczynamy TRZECI miesiąc nowego roku...
Dotyk... Trzeba się dotykać, trzeba się masować, trzeba się przytulać. Ciepło, zapach drugiego człowieka, albo... istoty żywej jest niezbędny do życia. i już.
Tylko dzisiaj niech mnie nikt nie dotyka, bo mnie wszystko boli...



A! Powiem tylko jeszcze to. Jak biorę Fetę na kolana, dziewczyna od razu odlatuje i zasypia... Ona zachowuje się jak pluszak.... 

Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

{z cyklu} 1 2 TOPICS : 2. ZMYSŁY: smak ( gust)

Dzień dobry się z Państwem.
wiadomo, że gust do zmysłów się nie zalicza, ale 1. potrzebowałam czegoś, by zapełnić 7 dni tygodnia; 2. jednak się mówi o kimś, że ma zmysł gustu...
oczywiście, zgadzam się, że o gustach się nie dyskutuje. Każdy lubi co lubi i dzięki temu świat jest kolorowy, choć i w dużej mierze... kiczowaty... Nie ukrywam, że przerażają mnie tony pamiątek o "dizajnie" oraz jakości iście żenującej... Ja od dawna albo sobie nic nie kupuję, albo magnes na lodówkę ( się naszukam przy tym, by nie straszyła swym wyglądem, albo kupuje ...np. torebkę śliczną handmade... w Poznaniu ;)).
Ale ja nie o tym... chyba...
A! nie wiem, czy podążanie za moda w różnych sferach życia oznacza, ze ktoś ma zmysł gustu... Może jeśli potrafi wybrać z tych propozycji coś dla siebie ale z rozmysłem - nie ślepo podążając z nowościami,  to na pewno tak. Zdecydowane tak, ale kiedy ktoś tworzy "metamorfozę" meblościanki na styl tzw. shabby chic w pokoju z boazerią, ścianami w kolorze wściekłego pomarańczowego i firankami w tulipany, to wiecie...
A z drugiej strony...
Pamiętam taką historię, gdy bardzo znana blogerka pokazała wieszak ścienny w cudownym kolorze musztardowym. Cudownym - w moim mniemaniu. wg niej był... ohydny. Stworzyła zatem jego "metamorfozę" i  pomalowała na biało. Achów i ochów nie było końca wśród czytelniczek. Mnie  było szkoda tylko, że tak  oszpeciła cudny wieszak. 
Za jakiś czas musztardowy zaczął być modny. I okazało się, że blogerka do tejże barwy się przekonała. niestety, nie zdarła tej bieli z wieszaka, ale ozdobiła wnętrze czymś cudownie żółtym... ;) Czasami zatem wiemy, co nam się podoba, a czasami są tacy, którzy nam podpowiadają, co nas winno urzekać.
Mój gust jest nie jednoznaczny: marzeniem dla mnie było mieć słodką pracownię w pastelowych barwach,jasną i optymistyczną. Mieszkanie zaś chętnie postarzam, industrializuję, obdrapuję z farby... 
I kocham boho, rośliny, drewno, dzwony i długie spódnice. I kapelusze słomkowe...
Jak to mówią: jedni wola pomarańcze, a inni cytryny... A Wy ? ;)

Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.