środa, 7 grudnia 2016

DŁUBANKI JAGODZIANKI: CAISSA 2016 PART I

Dzień dobry się z Państwem.
Po raz kolejny miałam ten zaszczyt  stworzyć takie mini nagrody dla uczestniczek Arcymistrzowskiego Turnieju Szachowego Kobiet im. Krystyny Hołuj-Radzikowskiej. Powstała w kilku odsłonach Caissa - moją interpretacja szachowej bogini.
Ale prezentację rozpocznie gejsza... stworzona dla wielbicielki japońskich klimatów...




Muszę przyznać, że ostatnimi czasy Feta bardzo gwiazdorzy i co chwilę wyleguje się w moim "studio fotograficznym"...


A oto Caissy stworzone dla międzynarodowych uczestniczek turnieju... Ta historia ma cią dalszy, ale o tym następnym razem, jak wreszcie obrobię zdjęcia...



















I damy razem...

Przypomnę tylko ,że wszystko jest ręcznie malowane. 
Piony są drewniane i mają wysokość ok. 17 cm.  Mam pomysły oraz zamówienia na następne postacie. Nad jedną  rozmyślam już chyba z pół roku i wciąż nie wiem, jak rozwiązać sprawę włosów, które są istotne, ale niełatwe w prezentacji... ale nie powiem nic więcej. Dopóki sama do rozwiązania nie dojdę ;)
A może Wy macie jakieś propozycje?  Jestem ciekawa Waszych pomysłów. ( Zazanczę jedynie, że  Han Solo i Joda w trakcie "wizualizacji)

do widzenia się z Państwem, 
Jagodzianka.

środa, 30 listopada 2016

BZDURKI SPOD KLAWIATURKI: KOLEJNA ODSŁONA MOJEJ PRACOWNI

Dzień dobry się z Państwem
Zawsze coś: a to turniej szachowy, a to święta, a to śluby, a to pies... "Pies? A jaka rasa? " - skojarzenie moje jednoznaczne, gdyż wczoraj przy pracy słuchałam sobie kabaretu Dudek. Po raz setny. I nadal mnie wszystko bawi...
W związku z różnymi zamówieniami, rozrasta się moja pracownia, by pomieścić wszystkie dodatki, przydasie i mieć więcej miejsca do bałaganienia...yyy... to pracowania oczywiście...
Zapraszam zatem do zwiedzania...







Wreszcie pomalowałam organizer na przesyłki. Mam problem przy takich pracach z "dizajnem", ponieważ z jednej strony dodatki, szpargałki do organizera wszystko zasłonia, a z drugiej strony no chce sie "zaszaleć kreatywnie"...
No to moje szaleństwo polegało na 4 odcieniach turkusów zielono - niebieskich oraz przeszyciach...Tyle lat i nadal mam do nich słabość. Jednak miłość ma do country painting wciąż tli...



Pozwolą zatem Państwo, że wrócę do dłubania i z zapałem tworzenia artystycznego nieładu :)

Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

czwartek, 10 listopada 2016

BZDURKI SPOD KLAWIATURKI: FETA -ODSŁONA DRUGA

Dzień dobry się z Państwem.
Możecie się domyślić, że będę dość często monotematyczna w swoim bzdurzeniu. 
I tak naprawdę post by ten dzisiaj nie powstał, gdyby nie to, że przypomniałam sobie, że zrobiłam Fecia fotkę i chciałam ją porównać z portretem z dnia pierwszego u nas... No i szok przeżyłam... Na co dzień niby jakieś zmiany widać... Niby... Zdjęcia nie kłamią.



Ale po kolei...
Po ok. dwóch tygodniach -w czwartek - nasza psina zaczęła chodzić za Jagodą jak cień. I nagle po prostu nagle wybuchła miłość. Jagna była pierwszą i  jedyną osoba, na widok której merdała ogonem. Chodziła z nią do toalety, łazienki. Gdy znikała z oczu ( Jagoda), pies dostawał histerii. Mało tego... Właśnie tego dnia przekonaliśmy się, że nasz pies szczeka... I to także na nas :P Bo poczuła w sobie potrzebę obrony Jagody przed WSZELKIM niebezpieczeństwem - rodziców dziecka nie wyłączając.
Dla Fety Jagoda zamieniła sie z Franiem łóżkami: teraz to młodsze dziecię śpi na górze. Zanim to jednak nastąpiło, jedną noc spała na karimatach i kocach na podłodze, bo Feta nie widziała jej na piętrze łózka i cała noc chodziła i szukała swej ukochanej Pańci.
Razem odrabiają lekcje:

Razem się bawią...

Razem spacerują na różny sposób ;)



Feta sama potrafi się wyspać...

Zrobić śniadanie... czy też raczej wywlec spod stołu...


Zadbać o ałtfit...


Od dwóch tygodni Feta zaakceptowała mnie: merda ogonem z radością, nad ranem budzi, bym z nią.... pobiegała po domu... Jest radosna...
Jeszcze tylko W ma przechlapane... Podejrzewamy, że ktoś jego postury, albo o prostu facet ją dręczył, krzywdził i ma uraz.... Ale staram się i z tym poradzić... Z jednej strony Feta merda do Niego ogonem, ale i ...warczy, czasem szczeka... Absolutnie nie jest agresywna, ale boi się, wciąż jeszcze boi się W.  Z drugiej jednak strony W daje rano jej jeść...  zamerda zatem najpierw do Niego ogonem, uśmiechnie się... dostanie żarełko,  zje a potem... naszczeka na W... profilaktycznie...
Na zakończenie chciałabym pokazać zestawienie zdjęć z pierwszego dnia u nas i obecnie 2.10. i 10.11
Ach ta nasza kochana wyszczekana...

do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.