środa, 19 kwietnia 2017

BZDURKI SPOD KLAWIATURKI: Wnętrze pokazuję...

Dzień dobry się z Państwem.
No dobra... Przyznaję. Moje plany odnośnie organizacji pewnych sfer życia, które sobie założyłam w styczniu padły jak kawka... nie nie wstaną. nie teraz. nie mam szans. Znaczy... Nie ma szans, bo nie chcę niczego robić ponad siłę, za wszelką miarę. Nie o to mi przecież w tym wszystkim chodziło. Ale, ale! W następnym tygodniu topiki fotograficzne będą , muszę sobie tylko wymyślić temat. A może ktoś mi jakiś podrzuci ?;)
Może wymyślę coś, co jednocześnie będzie pożyteczne? Zastanowię się, ale już coś mi chodzi po głowie - bynajmniej nie wesz ;)

A dzisiaj pokażę Wam wnętrze.... nie moje, ale mojego przedpokoju. Nie całe, ale nie ukrywam, że zrobienie fotek w takim pomieszczeniu, żeby jeszcze było ci widać i jakoś sensownie, to nie lada wyczyn.

Powrót do kraju sprawił, że dostrzegałam, jak brudne mam ściany w przedpokoju. W związku z tym postanowiłam je odświeżyć, ale postawiłam na tapety - dzięki którym nie widać ani brudu, ani dziur w ścianach, które się szybko i łatwo tworzą od zwykłego puknięcia czymkolwiek. Zmiana ścian wiązała się z tym, że postanowiłam dopasować komórkę oraz inne dodatki. Dużo tego nie ma, ale efekt jest chyba widoczny. W każdym razie ja jestem zadowolona, a to najważniejsze, gdyż to ja muszę codziennie na to patrzeć ;)
Wcześniej przedpokój - główny, że tak powiem, kącik, wyglądał tak.

Już wtedy komódka przeszła tzw. metamorfozę, czyli po prostu przemalowałam część drewnianą na popielaty, bo była brązowa :P


Teraz wygląda tak:



Użyłam primera do mebli firmy RENESANS i tę drewnianą część - bez szlifowania uprzedniego, pomalowałam farbą kredową na kolor antyczna biel.


Jeżeli chodzi o drzwi. Zaczęłam przemalowywać je na jasne ( ecru), ale sił i zapału mi starczyło na 3 pary. szczerze mówiąc nudzi mnie takie monotonne zamalowywanie dużej przestrzeni... No i listewki przypodłogowe należałoby jakoś przemalować, ale nie szalejmy od razu ze wszystkim ;)
Ta drewniana "mini półeczka" nad komodą, po nałożeniu tapety, wtopiła się w całość i była mało widoczna. nie chciałam jej przemalowywać, bo 1. podoba się mi taka jaka jest; 2. przywiozłam ją z Francji i chciałabym ja zawsze taka kojarzyć. Wykorzystałam zatem ramę okienną, którą dostałam od naszego Przyjaciela. On wcześniej dał mi tę wielką dębową ramę, która teraz wisi w pracowni i półkę obecnie zdobiącą przestrzeń nad naszym łóżkiem ;) Ma jeszcze dla mnie duży kredens z l. 50, ale nie wiem zupełnie, dlaczego mój W obawia się go przywiezienia do naszego mieszkanka ;)

No i gdy ta rama ze zdjęciami moich Gnomów oraz moimi fotkami z Berna oraz Mediolanu zawisła, tak jakoś ten kąt skojarzyłam z uliczką i zachciało się mi jakiejś lampy. Dużo oglądałam w necie na początku modelu, który bym kupiła, a potem już  zaczęła mi w głowie świtać własna wizja, ale w wykonaniu W ( On lubi realizować tego typu moje pomysły, byle nie za często ;)). Wiedziałam, że będzie jakaś stara decha. Że ma być jakiś "wysięgnik" od niej, bo to będzie lampa a'la latarnia. Wciąż miałam zagwozdkę - co będzie "abażurem", dopuszczałam też myśl o samej żarówce ozdobnej, aż spojrzałam na moją klatkę... I viola!
Gdy zapada zmrok, zapalam tę latarenkę, panuje półmrok, dzięki któremu można spokojnie przechodzić do innych pomieszczeń, bez konieczności zapalania dużego światła, a co za tym idzie: oszczędność prądu i zapobieganie ciągłym strzelaniu żarówek ponoć o wydłużonej żywotności :P




A na koniec ściana - na prośbę kilku osób o pokazanie tej części, która stała przez nas dostawiona - tam znajduje się garderoba i taki ogólny "pierdolnik" na np. moje kartony do pakowania, pamiątki, ozdoby świąteczne.
Ściana została ozdobiona fototapetą wykonaną z naszego zdjęcia, a dokładnie zdjęcia W z pierwszych wyjazdów do naszej kochanej Francji...


A Ci, którzy nie śledzą FB, pewnie zastanawiają się nad napisami na drzwiach...

Poranek weekendowy rodziców.
Frank pod drzwiami naszej sypialni.
F: JAGODOOO, RODZICE NAPISALI NAM, ŻEBYŚMY BYLI CICHOOO I NIE BUDZILI ICH!!!!
J: OOOOK!
F: I NAPISALI FECIE, BY NIE SKROBAŁA DO DRZWIIII!
J: DOBRAAA!

Tośmy pospali...
Kurtyna.


A tak przy okazji tych dialogów z dziećmi:


Zasłyszane...
Frank do Jagody: Ja już mam dość tego wszystkiego!
Jagna: Franku, ja chodzę do szkoły już 5 lat i jeszcze nie zwariowałam...
Kurtyna.
***
Frank: Mamo, już nie będę mężem Lenki, bo ona woli Marcela. 
Ja: Ojej, przykro mi. ale na pewno znajdziesz sobie jeszcze żonę.
Frank: Tak, wiem! moją kuzynkę!
Jagna: nie możesz ożenić się z kuzynką, bo to twoja rodzina.
Frank: to nie jest moja rodzina, bo nie mieszka ze mną w domu!
Jagna: to babcia też nie jest rodziną twoją, bo z tobą nie mieszka?
Przecież to mama twojej mamy.
Frank: nie jest rodziną, bo nie mieszka z nami i nie jest moją mamą.
Ale wiem! Ożenię się z Zuzią, bo mnie dzisiaj pytała, czy chcę zostać jej mężem, jak już będziemy duzi.
Kurtyna.
***
Wchodzimy z Frankiem na naszą klatkę. Następuje akurat kumulacja wracających z pracy sąsiadów. Frank mówi wszystkim "dzień dobry". Przepuszcza w drzwiach ze słowami "proszę bardzo".
Frank: Mamo, jak wejdziemy do domu, to zrobisz mi order.
Ja; Za co?
Frank: za to, że używam kultury.

P.S. Gdyby tak panna Krysia chciała brać przykład z mojego sześciolatka...
Kurtyna.


Się nagadałam za cały miesiąc ;)
Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.



wtorek, 4 kwietnia 2017

{z cyklu} 12 TOPICS : 3. TWORZENIE: pod wpływem natchnienia

Dzień dobry się z Państwem.
Ostatni temat. Specjalnie z nim zwlekałam, bo chciałam pokazać coś, co naprawdę postanie pod wpływem natchnienia. Ta półka miała już być stworzona na 2 różne style. ale potem zobaczyłam śliczne pastelowe uchwyty. Powstał w głowie pomysł. Wciąż brakowało czasu. Ale to ze mną tak jest. Jak się już to pragnienie będzie gromadziło i gromadziło ,to potem rzucam robotę i się "wyżywam". Od razu po takim relaksie szybciej i sprawniej wracam do pracy :)

Półka mojej córki.

Swoja drogą... Ostatnio weszłam do grupy inspirującej się pokojami dziecięcymi. Przeżyłam dwa szoki:
1. wszystkie pokoje maja kolorystykę szaro-różowo - miętową. Z motywem gwiazdek idobranymi prawie identycznymi dodatkami. Ja do kolorów nie mam nic - bo sama je lubię bardzo i to bardzo, niemniej jednak... 99% pokazanych pokoi jest prawie taka sama.... nie ma za bardzo czym się inspirować. można jedynie powielać schemat.

2. W 95% tychże pokoi, często dzieci dwu- lub w nieco starszym wieku ma w pokoju... telewizor. Fakt, ja mój w tzw. salonie - mogę śmiało powiedzieć - pełni funkcję kurzołapa, więc nie mnie oceniać, kto co ma w swoich domach, ale chyba jednak jestem wielce zdziwiona. Zwłaszcza, że wiele pokoi  dzieci pokazanych w tej grupie jest właściwie pusta: tylko meble, wystylizowane dodatki. może i zabawki są gdzieś pochowane, książek natomiast jak na lekarstwo, ale za to ścianę zdobi telewizor wielki jak Panorama Racławicka... 
 U pokoju moich dzieci  też i róż, i mięta, i szarość choć ciemniejsza - tylko gwiazdek nie ma ;) I telewizora.






Do widzenia sie z Państwem,
Jagodzianka.

piątek, 31 marca 2017

{z cyklu} 12 TOPICS : 3. TWORZENIE: sweet one

Dzień dobry wieczór się z Państwem.
To może pokażę najnowszy zestaw na chrzciny, bo dzisiaj dostałam wiadomość od Klientki, że jest jeszcze ładniejszy niż na zdjęciach. Przez grzeczność nie zaprzeczę, ale mówić poważnie, bardzo, bardzo takie opinie mnie podnoszą na duchu...
wszystko ręcznie malowane farbami kredowymi i akrylowymi.







Do widzenia sie z Państwem,
Jagodzianka.