poniedziałek, 20 maja 2013

WĘDROWNIK PO FRANCARII - CERN

Bonjour.
Parę lat temu nastąpiła ogromna popularność powieści Dana Brown'a. Któż z Was nie zna, chociaż ze słyszenia, tytułu "Kod Da Vinci"? A ilu z Was przeczytało "Anioły i demony"? To powieść, w której główny bohater Robert Langdon, profesor historii sztuki, zostaje wezwany do ośrodka badań jądrowych CERN w celu rozpoznania rysunku wypalonego na ciele zamordowanego fizyka. I tu się zaczyna prawdziwe śledztwo, o którym jednak nie chcę pisać, ale jedynie nawiązać do miejsca akcji, czyli do CERNu. Dlaczego? Z kilku powodów.
Pierwszym i najważniejszym dla mnie jest fakt, że mój W. tam pracuje jako projektant instalacji. Drugi to fakt, że CERN jest największym na świecie ośrodkiem badań jądrowych. To właśnie tutaj próbuje się zgłębić między innymi tajniki początków wszechświata. To tu wynaleziono protokół WWW a następnie udostępniono bezpłatnie, dzięki czemu możecie czytać me słowa. To właśnie tu niedawno doświadczalnie potwierdzono istnienie bozonu Higgs'a. To, co mnie najbardziej fascynuje w tym jakże skomplikowanym, mimo wszystko niezrozumiałym dla mnie działaniu akceleratora, jest fakt, że wyniki eksperymentów w nim przeprowadzonych mogą naprawdę zmienić bieg tego świata.
Ważne jest wspomnienie o tym, że technologia niektórych eksperymentów pozwala udoskonalić badania medyczne choćby obrazowanie medyczne.
CERN to organizacja międzynarodowa, której członkami jest 20 krajów, w tym Polska. Co istotne obecnie Przewodniczącą Rady CERNu jest Polka pani prof. Agnieszka Zalewska pierwsza kobieta na tym stanowisku. CERN współpracuje z naukowcami z 108 krajów.
CERN położony jest na terenie Szwajcarii i Francji blisko Genewy. A największy akcelerator LHC (przyspieszacz cząsteczek) w ma 27 km obwodu i cząstki poruszające się z prędkością bliską prędkości światła obiegają go ponad 11000 razy na sekundę.
Dla zainteresowanych bliżej tematem proponuję tę stronę:O CERNie WIĘCEJ

A ja miałam szczęście po raz drugi zobaczyć detektor CMS, który jest jednym z elementów największego w historii akceleratora LHC, w którym maja powstać cząstki elementarne, jakie istniały tuż po Wielkim Wybuchu...
Akcelerator LHC widziany z lotu ptaka. Znaczy on nie jest widoczny, ponieważ znajduje się ok. 100 m pod ziemią.
Control Room. Obecnie jest on pusty, ponieważ LHC nie pracuje. Jednakże w czasie trwania eksperymentu w akceleratorze pokój ten jest pełen ludzi przez 24 godziny na dobę i 365 dni w roku. Kiedy nastąpi udany rozruch akceleratora bądź detektora, to wypijana jest butelka wina lub innego trunku na tę okazję, co widać po prawej stronie...
Tutaj znajdują się tysiące komputerów odpowiedzialnych za przetwarzanie danych z eksperymentów. To jakby mózg wszystkiego.
Kabli tutaj są tysiące kilometrów. Wyobrażacie sobie mieć w domu tyle tego?  Wrrr...
Ten szacht ma 100 m wysokości.
Monitorów, komputerów tu są tysiące.
 A to model detektora CMS. Jest to jeden z  elementów, z których składa się cały akcelerator.
A może kiedyś to będą panie inżynierki?

Oto on  - CMS. Detektor a właściwie jego część. Ponieważ jest teraz naprawiany i modernizowany, to został otwarty. Druga jego część zdjęcie niżej. W nim to podczas przeprowadzanego eksperymentu dochodzi do zderzania cząsteczek.
CMS część druga. Kiedy ma dojść do eksperymentu obie te części są złożone. W tym czasie NIKOGO tu nie moze być, ponieważ jest ogromne promieniowanie. Wszystko, co tu się dzieje wewnątrz, zostaje zapisywane w komputerach.
 Ach, ten kask był taki nietwarzowy...
 Pozwolę sobie na mały żarcik w postaci sparafrazowania piosenki mojego ukochanego J. Radka do słów wiersza mojej ukochanej H. Poświatowskiej: " Te miedziane rurki- brunatne ramiona ciepłe oplatające jak węże szyję kochanka". 
A tak naprawdę to proszę podziwiać je, delektować się tym widokiem, bo są to rureczki z gazem, których kierunek ustalił  mój W. a inni panowie wykonali to, co W. narysował. Ach, czyż nie przypominają one Wam bluszczu pnącego się po kamieniczkach? ( Jak W. zobaczy te moje komentarze, to może okazać się, że był to mój ostatnio post. Żegnam się z Wami zatem na wszelki wypadek)...
A to zdjęcie z wystawy poświęconej LHC.
Wystawy o CERNie  są zawsze w The Globe of Science and Innovation w Meyrin na przedmieściach Genewy.
A to zdjęcie z myślą o ISTEBNEJ AROUND THE WORLD.
Dzisiaj odbyłam z Wami wycieczkę zupełnie inną niż dotychczas. Nie ma ślicznych kamieniczek, cudnych widoków, zieleni i kwiatów. Nie ma nieba, bo wszystko się dzieje pod ziemią. Ale i ta część życia, świata - choć dla mnie i pewnie dla wielu z Was -  niezwykle kosmiczna, trudna do zrozumienia, jest ważna i istotna. to część naszej ludzkiej historii. To dążenie człowieka do poznania początków wszechświata... Niesamowite, niezapomniane wspomnienie...
Mam nadzieję, że i dla Was było to ciekawe doświadczenie...

Jagodzianka.

27 komentarzy:

  1. Pierwszy raz odbyłam taką podróż i muszę przyznać, że była fascynująca:)I nawet w takim miejscu można odnaleźć pnący bluszcz:) Miłego dnia życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miejsce o ktorym piszesz znam z opowiadan i zdjec, filmow. Mozna powiedziec, ze mamy duzo wspolnego w takim razie, raczej nasi panowie maja moj C. ma firme, ktora zajmuje sie projektowaniem instalacji przemyslowych on i jego pracownicy tez ustalaja jak maja biec rury w elektrowniach, rafineriach, fabrykach itp. Oto jego dzielo http://albasa.ch/index.html.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, witam Cię, Ewo! Dawno się nie słyszałyśmy;) Adres dzieła Twojego C. zapisałam - na wszelki ;)

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Musialam sie odedzwac, jestem twoja czytelniczka od zawsze. Przez kilka lat ja tez pracowalam przy tego typu projektach:)

      Usuń
    3. Oj, to ja o tym nie wiedziałam, że Ty ścisłowiec. A jeszcze mi milej, żeś moją stałą Czytelniczką. Myślałam, że... Nieistotne ;)

      Usuń
  3. Robi wrażenie! A Istebna pasuje jak ulał! :))) Kolorystycznie. ;)
    Pozdrawiam pi, pi, bi, di, ti.... tak się jakoś zrobotyzowałam po Twoim wpisie. ;)
    Buziak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wszystko musi być pd kolor ;)
      Mam nadzieję, ze już wróciłaś do swego kwietnego maja - nie jako robot;)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Dzięki Tobie odbyłam wycieczkę pod ziemią i to jak fascynującą!Dla mnie humanistki to wiedza tajemna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dla mnie to wiedza tajemna, ale cieszę się, że dane było mi coś takiego zobaczyć ;)

      Usuń
  5. Mój dobry kolega (wczoraj piłam z nim piwo :)jest jednym z naukowców, który współpracuje z CERN, następnym razem jak go spotkam to mu opowiem o tej kosmicznej wycieczce :)

    ps. lalkę chętnie uszyję, jaką tylko zapragniesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz! Jaki świat jest mały! Koniecznie Mu opowiedz o tej wycieczce ;)

      P.S. Dam znać o laluni ;)

      Usuń
  6. Rewelacyjna podróż! Dziękuję =)
    Zawsze mnie kręciły takie rzeczy... a teraz wiem już trochę więcej!
    M. ma bardzo interesującą pracę!
    Pozdrawiam ciepło +)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak patrzę na rysunki W. to sama jestem zakręcona ;) Bardzo się ciesze, ze spodobała Się Tobie ta wycieczka. W. wykonuje przede wszystkim to, co jest zgodne z Jego zainteresowaniami. I to jest cudowne!

      Usuń
  7. Niezwykła wycieczka:) Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Madziu
    Uwielbiam czytać Twojego bloga, robię to codziennie!!
    Każda wycieczka z Tobą jest fascynująca a ta była wyjątkowo ciekawa!!
    Dzięki Tobie poznaję te niedostępne zakątki....

    Wasąg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, jejku, jak mi miło czytać te słowa! To taka radość i zachęta do dalszego pisania, pokazywania oraz fotografowania! Ucałuj Franulka Swego!

      Usuń
  9. Ooo, ale mieliście boską wycieczkę :) Bardzo chętnie bym się na taką wybrała, bo mi temat akurat nie jest obcy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawa wycieczka! Może i nie ma pięknych widoków na fotkach, ale najważniejsze, że Ty potrafisz je dostrzec i nie tylko Ty, bo i ja ujrzałam ten wijący się bluszcz po kamieniczkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ALe fajnie, to mi sprawiłaś radochę! Mam wielki sentyment do tych miejsc :) Szczególnie, że jak Twój W. tworzyła te bluszcze rurek na kołach- a ja rysowałam wiekszość tych instalacji, które "idą" po zielonych kionstrukcjach wokół tej komory.... ech, zazdroszczę mozliwości bycia tam znowu....
    no i ściskam bardzo mocno!
    Karola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dojrzałam to, co rysowałaś. Piękne! Jak ten powój się wije;););)

      Pozdrawiam serdecznie i ściskam Twoją Trójeczkę i w. także ;)

      Usuń