poniedziałek, 13 maja 2013

WĘDROWNIK PO FRANCARII - YVOIRE

Bonjour.
Kiedy zaplanowaliśmy wycieczki z Jackami na te półtora tygodnia jedyne, czego się obawialiśmy, to była pogoda. I mimo że przywitało naszych Przyjaciół cudowne słońce, to już praktycznie dwa dni później aura zaczęła być kapryśna, a do tego deszczowa. To nas naprawdę zaczęło martwić. A ja czekałam na cudne słoneczko, by pokazać Yvoire. Cudowną  miejscowość, w której zachowały się kamieniczki  z okresu średniowiecza. Wioska została założona bodajże w 1306 r. W końcu w czwartek, choć zapowiadali deszcze, zarządziłam, byśmy pojechali chociaż na godzinę, ponieważ wiedziałam, że niesamowity klimat Yvoire na pewno zachwyci Jacków. Wyobraźcie sobie, jakie mieliśmy szczęście! Kiedy dotarliśmy na miejsce niebo było szare, spadło kilka kropel, a następnie pojawiło się piękne słońce, podczas gdy w Péron była prawdziwa ulewa.
Na początku mgła tak opatuliła drugi brzeg Jeziora Genewskiego, że nie było go widać.
A potem zrobiło się bardzo przejrzyście.
I jeszcze jedno miejsce dla porównania...
 
Jacki na próżno szukali w zwiedzanych miejscowościach we Francji lub w Szwajcarii akwenów, w których wody były zanieczyszczone.
 
Do widzenia się z Państwem!
Dzisiaj pięknie i słonecznie, choć termometr wskazuje zaledwie 10 stopni. Ja się tak kiepsko czuję, ale wyjdę do ogrodu wystawić stare kości na słońce...
Pozdrawiam i życzę cudownego tygodnia,
Jagodzianka.

28 komentarzy:

  1. To jest miód na serce moje!Chodziłabym po tych uliczkach do upadłego i też uparłabym się,żeby pokazać je gościom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zaskoczę Cię zatem wiadomością, że nie chcieli stamtąd wyjeżdżać? ;)

      Usuń
  2. niesamowite miejsce :) klimat jak z bajki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoje kości są niczym te kamieniczki z Yvoire...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak te moje stare kości zobaczyły w ogrodzie węża o metrowej długości, to od razu odmłodniały i szybciusieńko znalazły się w domu. A ja się bałam, że to myszka tak w krzakach szeleści...

      Usuń
  4. Urokliwie...na jednym zdjęciu wypatrzyłam miśki i chyba mysię...co to?sklep z pluszakami???ale mnie to ciekawi...pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to był sklep nie tylko z pluszakami, ale innymi bibelotami, mebelkami , komódkami dla dzieci, ale i gadżetami do domu. Cudnie tam było...

      Usuń
  5. Wspaniałe miejsce:) Chętnie przeniosłabym się tam natychmiast:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wsiadaj do samolotu do Genewy i potem jeszcze tylko godzinka drogi i już jesteś na miejscu :D

      Usuń
  6. Jak pięknie tam jest ile kwiatów ,tylko chodzić i zwiedzac pozdrawiam Ziuta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo usiąść na kawie i się delektować wszystkim :D

      Usuń
  7. Sporo uroczych miejscowości macie w swojej okolicy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Chcemy objechać przede wszystkim Jezioro Genewskie i "zahaczyć" o najpiękniejsze tam miejscowości.Plan w większości zrealizowaliśmy.

      Usuń
  8. Wróciły wspomnienia i łzy tęsknoty same cisną się do oczu.
    To jedno z najpiękniejszych przeżyć w moim życiu.
    Jeszcze raz dziękuję za wszystkie piękne miejsca i wszystkie cudowne dyskusje i wszystkie przepyszne dania,Za wszystko :*

    Jackowa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, czekamy na Was z utęsknieniem. :) Wspaniale, że mogliśmy się spotkać w tak pięknych okolicznościach przyrody... Całuski! (Dziś robię nową tartę - kozim serem;)).

      Usuń
  9. Ależ tam było pięknie:)))

    OdpowiedzUsuń
  10. O mateczko, ależ tam pięknie! I tyle kwiatów! Ach, szczęśliwi muszą być Ci, którzy tam mieszkają! :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piekne miejsca :) ale co ja tam robię :O w tej kwiecistej sukience ;ppp hihihihi

    OdpowiedzUsuń