czwartek, 15 sierpnia 2013

DIY/ZTS {z cyklu} NATCHNIONY CZWARTEK: METAMORFOZA SZAFY

Bonjour.
Kiedy przeprowadzaliśmy się tutaj, szukaliśmy mieszkania wyposażonego w meble. Wiadomo, nie ma sensu przywozić swoich z Polski, ani kupować specjalnie tutaj nowych w sytuacji, gdy trzeba będzie wrócić do kraju.
Szafę dostaliśmy od Ani. Wiedziałam, że od razu ją wymaluję, tylko nie miałam pomysłu, jak ją ozdobić. I tak minął rok...
Odkąd Jagna oszalała na punkcie koni, wiedziałam, że to będzie motyw w Jej pokoju i coraz bardziej dojrzewałam do decyzji o zabraniu się za szafę. Tylko wciąż nie wiedziałam, jak ciekawie wykorzystać motyw konia. Nie chciałam po prostu namalować sylwetki, która będzie unosić się w powietrzu. Zresztą, znam swoje wątpliwe zdolności plastyczne...
Kiedy szłam po Jagnę do stadniny w zeszłym tygodniu, gdzie uczęszczała na taką półkolonię, spojrzałam na boski i mnie olśniło. A że jeszcze w zeszłym tygodniu wpadłam w szał porządkowy, to już wiedziałam ,że niedziela będzie dla mnie i szafy.

Dzisiejsza inspiracja, którą chciałabym Wam zaproponować, nie jest pracą na pięć minut, nawet nie na jeden dzień. Trwa dłużej, ale jeśli natchnę Was na metamorfozę innego mebla a może mebelka?

Aha! Już na początku proszę, by się nie śmiać z mojego konia. To mój debiut. Jeden obywatel o imieniu Franio, który na widok mego rysunku wykrzyknął "o, kowa !" ( i powtórzył to kilkukrotnie, a przecież krowa ma rogi!!!!) został wydziedziczony.
Zaczynamy!
Potrzebujemy mebel, który urodą nie grzeszy.
Następnie należy zmatowić mebel poprzez użycie drobnoziarnistego papieru ściernego. Następnie powierzchnię należy przetrzeć wilgotną szmatką, by usunąć wszelkie zabrudzenia. W przypadku mebli drewnianych w dobrym stanie, to koniec przygotowań. W przypadku mebli tego typu jak moje, wskazane jest, by użyć primer - czyli preparat powodujący lepszą przyczepność farby. Ja takiegoż nie użyłam, ponieważ szafa ta nie będzie służyła nam zbyt długo, szkoda mi zatem było czau i primera.
Następnie przechodzimy do meritum. Ja zaczęłam od naszkicowania ołówkiem mojego obrazka. Ponieważ z rysowaniem nie jestem za pan brat, by "twarz" konia była symetryczna, wzięłam papier do pieczenia ( może być śniadaniowy) i przyłożyłam do jednych drzwi i odrysowałam szkic na papier. Następnie odwróciłam szkicem do drugich drzwi,a następnie z wierzchniej strony papieru poprawiłam ten szkic. Wtedy na drzwiach odbije się szkic. Jejku, nie wiem, czy napisałam zrozumiale. Tę metodę tzw. ołówkową pokazywałam także TUTAJ. Następnie wzięłam cienki pędzelek nr 1 i czarną farbą poprawiłam kontury ( jeszcze tak poprawiałam 3 razy na różnych etapach malowania.

Drzwi boksu miały bardziej przypominać westernowe drzwi do saloonów, bo właśnie takie pasowały do mojej koncepcji.

Uchwyty. Postanowiłam tak skomponować obrazek, by nie trzeba było ich zmieniać. Dlatego też górne są końskimi chrapami, a z szuflady dolnej podkowami. Tylko z górnej musiałam pomalować. Zdaję sobie sprawę, że częste ich używanie może ścierać farbę, dlatego też do nich użyłam najpierw primer. A gdy wyschnął, pomalowałam brązową farbą.

Wspomniane wyżej chrapy...
I podkowy.

By dodać takiego bardziej, że tak powiem, personalnego wymiaru odnowionej szafy, zrobiłam zawieszkę z imieniem  klaczy. To imię ulubionego przez Jagodę konia ze stadniny.

Tabliczkę przykleiłam na niezawodny klej magic. Wcześniej zawiązałam sznurek i tym samym klejem przykleiłam plastikową półkropelkę (imitującą gwóźdź), którą zwykle używam do scrapu.

Na szufladach domalowałam kwiatki i trawkę, by nie było monotonnie. Przy pomocy drobnoziarnistego papieru ściernego dokonałam kilku przetarć.
Nie byłabym sobą, gdybym nie pomalowała i boków. A teraz już zostało tylko polakierowanie mebla kilkakrotnie, by zabezpieczyć pracę jak najlepiej, bo używanie jej zapewne będzie powodowało ścieranie farby...

 I tak oto wygląda moja.... yyyy... Jagody Klara. Chciało dziecko mieć konia, to ma!
Pudło, niestety, musi na szafie być, wzięłam zatem i je pomalowałam na szybko. Jak kupię coś ładniejszego, to zamienię.
 
 Materiały, które użyłam:
  •  szafa od Ani T.;
  • tabliczka drewniana z  ECO DECO ,
  • farby akrylowe zakupione w różnych miejscach - a są dostępne w każdym sklepie plastycznym, EMPIKU także;
  • sznurek i półkropelka kupiona na wyprzedaży;
  • lakier bezbarwny do boazerii DOMALUX dostępny w każdym budowlanym sklepie.
 Pozdrawiam,
 Jagodzianka.

55 komentarzy:

  1. świetna szafa!
    Może Franio chce taką samą z krową? ;)
    Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki.
      Franio nie ma szafy:( A jak będzie miał, to matka i tak Mu zrobi w stylu marine.

      Usuń
  2. Rewelacja,podziwiam:)ja raczej mam kiepskie zdolności plastyczne i nie podjęłabym się takiego wyzwania:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także nie mam zdolności, ale nie miałam też nic do stracenia.

      Usuń
    2. Właśnie pokazałaś, że jednak masz! :) Jedno wielkie wow! Też mam jedną taką nieciekawą szafę, może ją pomaluje kiedyś, ale na jakieś... figury geometryczne czy coś bardziej abstrakcyjnego. ;)

      Usuń
  3. Coś niesamowitego! Siedzimy z mężem przed komputerem i nie możemy się na nią napatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam szafę nie grzesząca urodą ale koń mi tam średnio pasuje. Masz jakiś pomysl na szafę do pokoju łąkowego? Bo na razie jest biała i udaje że jest ścianą, ale to udawanie kiepsko jej wychodzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagodzianko droga, maila mi podaj :)

      Usuń
    2. W zakładce kontakt jest: ms_27@interia.pl

      Usuń
    3. A ja gupia nie znajdłam :P

      Usuń
  5. Madziu no po prostu rewelacja!!! Czad!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. a już dopasowanie tych podkówek i chrapek!!!!Mistrzostwo:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki :D Nie chciałam wszystkich uchwytów malować, bo wiem, że pewnie farba się będzie kiepsko trzymała. Zobaczymy...

      Usuń
    2. Jakby co, możesz czymś owinąć! Włóczka, rzemyk, wstążka. ;)

      Usuń
  7. niemożliwa jesteś! :) pozytywnie oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  8. koń - jaki jest każdy widzi! ;) rewelacyjna praca! dopasowanie uchwytów mnie zachwyca :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jaka kowa toż to piękny konik :)). Fajnie wykombinowałaś z chrapami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż, to właśnie mówiłam Franiowi, a On tylko "KOWA" :)

      Usuń
  10. Super.Świetny rysunek!Bardzo pozytywny.To co bym zmieniła to te uchwyty.Zaszpachlowałabym jedną dziurkę,a do drugiej dałabym takie okrągłe,czarne gałmi,zeby bardziej przypominały nozdrza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślałam nad zmianą uchwytów. Chciałam drewniane gałki ( bardziej myślałam, by je użyć jako oczy, ale zaczęłam malować w niedzielę, gdy sklepy są tu zamknięta, a ja -kiedy działam pod wpływem natchnienia - muszę mieć wszystko TU i TERAZ oraz NATYCHMIAST ;)

      Usuń
  11. Nie mogę się napatrzeć! Pomysł i wykonanie - totalny odjazd! A wykorzystanie uchwytów - powalające!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak ta szafa pięknie wyszła nie mogę się napatrzec pozdrawiam Ziuta.

    OdpowiedzUsuń
  13. kurcze swietnie ja przerobilas, to się nazywa zaradna mama:)musże ci się przyznać,ze nie nadążam za Twoimi wpisami:)co rusz cos nowego, fajnego,smiesznego, ze zmrużonym okiem-chciałam Ci tylko napisac,ze czytam wszystko,czasem z poslizgiem ale nie zawsze już mama czas by cos napisac, np ten ostatni wpis szafiarski rozwalil mnie totalnie:)świetny!przerobka szzafy, kuchennie i jeszcze scrapowo:)jestes świetna, i jeśli mogę to odradzam drugiego bloga, sama mam drugiego ale czy ktokolwiek o nim wie i zaglada ,ano nie-traktuje go po prostu jako własne zapiski nt kosmetykow. Pozdrawiam i serdecznie dizękuje z aprzyłaczenie do zabawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też czasem za koleżanką Jagodzianką nie nadążam :D
      I zastanawiam się czy ja jestem takim żółwiem a może ślimakiem, czy Jagodzianka gepardem?
      Gepardowa Jagodzianka czy może Jagodzianka o smaku gepardzim :)
      To taki żarcik 'ofkors' :D

      Usuń
    2. ABily, dzięki za radę. Już postanowiłam, że nie będzie dwóch blogów, bo nie dam rady: czasowo przede wszystkim.
      Działam dużo, bo ja tym żyję. Mam szczęście, że mam czas, okazję i wsparcie w najbliższych ,by to robić. Co prawda najczęściej tworzę nocami, ale szafę mogłam malować w dzień ( dwa dni), bo wtedy W. zajmował się domem i dziećmi ;)

      Monroma, może bardziej " Jagodzianka z gepardzim pazurem";. U mnie jest tak, że jak mam wenę, pomysły i chęci, to tworzę bardzo dużo, nie śpiąc po nocach, a potem następuje krach... i przez tydzień nie jestem w stanie zrobić cokolwiek.

      Usuń
    3. No właśnie "wsparcie najbliższych", tego mi najbardziej brakuje :(
      "Pracujemy" nad tym, ale czuję się tym przytłoczona!

      Usuń
  14. Świetny koń :)))
    Koń jest bardzo trudny do rysowania - wiem, bo codziennie jestem zmuszana do rysowania kilku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyobrażam sobie namalować go całego: zawsze zad mi wychodzi wielki, tułów długi. Masakra! ;)

      Usuń
  15. WoW! Jaka piękna końska szafa! Znaczy się Jagódkowo - Klarkowa :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Kreatywność MEGA!!! Gratuluję, świetna jesteś :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, tylko wiesz... ta szafa czekała na swój dzień aż rok ;)

      Usuń
  17. z jednej strony -pocieszające jest to,że u Ciebie czasami też rzeczy czekają tak długo, aż wena do ich zmodyfikowania zapuka do Twych drzwi...ale z drugiej strony-jak już zapuka i się rozgości, to na całego!Nie będę oryginalna i odkrywcza, kiedy kolejny już raz napiszę, że niezmiennie i niezmiernie podziwiam Twoją kreatywność, cierpliwość, systematyczność i zapał w działaniu/tworzeniu, dbałość o szczegóły i odwagę, której mnie wiecznie brakuje (zapewne nie podjęłabym się takiej metamorfozy uważając, że moja wersja "po" będzie jeszcze gorsza niż wersja "przed" metamorfozą...)
    podziwiam Twoje zdecydowanie, kiedy patrzę na wszelkie Twoje prace, mam wrażenie, że zawsze doskonale wiesz, jaki efekt chcesz uzyskać i jak to osiągnąć...mnie wiecznie brak pomysłów, zdecydowania i odwagi, ech...mam taką "szafko-komódkę" nocną, stoi już ze 3 lata i czeka na swoje 5 minut,przykryta obruso-serwetą (żeby za bardzo jej widać nie było, bo wstyd) na jakąś metamorfozę...tylko zupełnie nie wiem, co bym chciała, chyba zbyt wiele rzeczy mi się podoba...szafa fantastyczna i wcale bym nie powiedziała,ze zdolności rysunkowo-malarskich Ci brak!pozdrawiam, Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ależ ja też mam ten sam problem co Ty. Chce stworzyć coś swojego, ale do końca nie jestem pewna, czy to będzie TO;) Ja lubię tworzyć całość i dlatego też czasami zajmuje mi to dużo czasu. Owszem, szafa Jagny to taka "fanaberia", wpadłam na pomysł i musiałam go zrealizować, choć nie jest on elementem składowym całości. Ale to dla mnie ćwiczenie swoich pomysłów, umiejętności. to także rodzaj relaksu.
      Właśnie "zaprojektowałam" kolejną szafę a w głowie mam następną. Och, jakże mi smutno, że projekt jest tylko na kartce i w głowie ;)
      Jak będziesz potrzebowała rady, to wiesz gdzie jestem ;)

      Usuń
  18. Madziu za taką metamorfozę należy Ci się jakaś nagroda (wiem, że masz ją na co dzień w postaci uśmiechu Jagody i Frania)! No tak przemyśleć wszystko, zaplanować. Jak pięknie wkomponowałaś te uchwyty, że robią za dziurki w nosie i za stawy w nogach konia. I nawet pudło dopasowałaś, że w pierwszej chwili myślałam, że to część szafy! Jakby to była przeze mnie wykonana szafa to byłabym z siebie bardzo dumna, a tak.., jestem dumna z Ciebie! :-) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kajko, i to jest dla mnie nagroda: Twoja duma ze mnie :D
      Starałam się tak wszystko dopasować, by nie wydawać niepotrzebnie kasę, ponieważ gdy będziemy wracać do Polski ja jej ze sobą nie wezmę.
      Dziękuję Ci za te słowa!

      Usuń
  19. Ale czaderska :D Sama chętnie bym taką miała w pokoju ;)

    OdpowiedzUsuń