Dzień dobry wieczór się z Państwem.
Nie przepadam za paprotkami. Wydaja się mi takie... nie w moim klimacie. Zawsze lubiłam takie z drobnymi listkami. Potem dostałam Stefana, który całkowicie mi skradł serce. Dlaczego ? Nie wiem. Po prostu. I myślę sobie, że on o tym wie, stąd te jego kwitnienie, stąd ten jego owoc i przetrwanie tylu podróży - nie byle jakich, bo polsko- francuskich.
I nagle zobaczyłam ją... taką małą o ciemnych liściach, kojarzącą się z lasem. Z lasem mojego dzieciństwa. Mimo że w lesie mojej Babci te paprocie był wysokie. ale był też mech. Dużo mchu. Były miejsca, gdzie można było się położyć i patrzeć na korony drzew.
muszę Wam powiedzieć, że były to jedne z najpiękniejszych i najszczęśliwszych chwil w moim życiu.
I ryczę teraz...
I ona właśnie jakoś przypomina mi ten las, to dzieciństwo ,tę magię. Dlatego ją kupiłam i bardzo o nią dbam, ponieważ wszystkie paprocie świata wiedzą, że ja niekoniecznie od nich pałam miłością. Ale ona wie, że mam do niej sentyment, że jest wyjątkowa. Jak Stefan. Dlatego stała się obiektem zdjęcia października, które zgłaszam do
ARTPIASKOWNICY.
Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.