czwartek, 10 marca 2011

Mama, tata czytają dziecku...

...i sprawia im to ogromna radość, bo dzięki temu mogą być blisko z pociechą, wspólnie mogą porozmawiać na rożne tematy. Mało tego! dziecku rozwija się wyobraźnia, jest bardziej kreatywne a język niezwykle bogaty. 
Gdy wchodzimy do księgarń, ilość książek dla dziecka jest oszałamiająca. Czy jednak wszystkie te pozycje sa godne uwagi i zakupu naszego? Jak przy takiej różnorodności wydawniczej wybrać lekturę dla dziecka, która coś wniesie w jego życie, która jest wartościowa a nie jedynie komercyjnym chłamem?
Od dawna chodziła mi po głowie myśl, by dzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi literatury dziecięcej. Jagodzie czytam od urodzenia: najpierw deklamowałam jej wiersze Tuwima i Brzechwy, a potem zaczęłam czytać "poważniejszą" lekturę. Sięgam nie tylko po lektury z własnego dzieciństwa, czy klasykę, ale także korzystam z książeczek tzw. edukacyjnych, które poruszają problematykę dla dzieci w określonym wieku: korzystanie z nocnika, czy pierwsza wizyta u dentysty.
Mam nadzieję, że propozycje, które Wam zaprezentuję,  będą pomocne, jak i ułatwią dokonywanie wyborów lektur dla swych pociech. Kierowałam się nie tylko swoimi wrażeniami estetycznymi,  jak i wartością merytoryczną ale i wartością językową, która dla mnie jest bardzo istotna. Kolejnym kryterium wyboru był... gust, odczucia moje córki.

Mąż: Who reads tonight?
Jaga: Mamusia. Mój ulubiony rodzic.

Uwielbiam czytać mojej Jagodzie książki, w których znajdą się jakieś wyrażenia lub słowa, które ją rozbawią. Śmieje się wtedy niezwykle szczerze a mnie cieszy, że zwraca uwagę na słowa: ich brzmienie, melodię... 



Jednym z takich słów jest "stękać" występujące we wspaniałym zbiorze opowiadań Beaty Ostrowickiej "Anatol i przyjaciele". Przygody tych pluszowych zabawek zgubionych przez dzieci na placu zabaw poznałyśmy już wcześniej, gdy kupowałyśmy wspaniałą gazetkę dla najmłodszych "Miś". Opisane historie sa niezwykle zabawne, ale również pouczające, bo ukazują relacje między przyjaciółmi, szacunek dla odmiennych gustów, uczą troski, opiekowania się  drugą osobą, jak i sprawiania drobnych przyjemności najbliższym.


Kolejną pozycja, która rozbawiła nie tylko moje dziecko, ale i mnie sama jest historia pt. "Mama Mu, buduje" Jujji i Tomasa Wieslanderów. Autorzy operują niesamowitym humorem, ale i wspaniale ukazują bohaterów. dodatkowym atutem książki są fantastyczne i pełne komizmu ilustracje.
Czy Mama Mu wybuduje domek na drzewie? Co na to Pan Wrona?
Nie ukrywam, że musiałam Jagodzie przeczytać tę książkę kilka razy dziennie, a za każdym razem z wypiekami na policzkach czekała na tę stronę, w której Pan Wrona stwierdza, że "krowy nie potrzebują młotków"...
Wydawnictwo Bajka wydało serię świetnych pozycje, z których na razie poznałyśmy dwie...

Pierwsza to Elżbiety Pałasz "Potwór Dyzio i Kraina zabawy". W bardzo zabawny sposób opisane są przygody potworów, które zaprzyjaźniają się z ...ludzkimi dziećmi. Okazuje się, wbrew powszechnej opinii, wśród potworów,że ludzie są mili. potwór Dyzio jest niewielki a do tego bardzo nieśmiały. Dopiero przyjaźń z "ludziem", przygody w Krainie Zabawy, sprawi, że stanie się bardziej odważny.Książeczka te pokazuje przede wszystkim, jak uprzedzenia do wyglądających inaczej mogą być mylne i  nie warto im ulegać...


Druga to "Maleńkie królestwo królewny Aurelki" Roksany  Jędrzejewskiej - Wróbel. Muszę przyznać, że sama już nie wiem, która z nas - ja czy Jaga - bardziej czekałyśmy na czytanie kolejnych przygód dziewczynki, która chciała mieć swoje królestwo i jej marzenie się spełniło. Okazało się jednak, że rządzenie nie jest takie łatwe. Trzeba podejmować decyzje, które muszą być przemyślane i mądre. W historię wplątane są wątki znanych bajek i okazuje się, że oprócz strasznych smoków, z którymi muszą walczyć rycerze, by zdobyć rękę królewny, są także łagodne, uwielbiające mleczne krówki. Albo że Baba Jaga to cudna staruszka, podająca herbatę z różowego czajniczka. W ogóle nazywa się Jaga, a jej kocur to ...Baba ;) No , ale najbardziej spodobała się mi wersja z wilkiem. Okazało się, że wilk od Czerwonego Kapturka wcale nie czyha na dziewczynki, ani ich babcie, by je pożreć. To po prostu pomówienia Czerwonego Kapturka, który wymyślił tę historię z zemsty po tym, jak nie udało się jej podporządkować wilka, by nosił jej koszyk i gazetę do babci...

To tyle na dziś. Pamiętajcie, że warto zapisać maluchy do biblioteki. Dzięki temu mogą one poznać wiele lektur, których normalnie nie kupilibyśmy nie tylko z uwagi na cenę, ale także niewiedzę o ich istnieniu.  To także doskonała nauka wyrabiania w sobie nawyku czytania i miłości do książek...

Na zakończenie chciałabym tylko pochwalić się tulipankami, które dostałam na Dzień Kobiet. Lubię to święto, właśnie z tego powodu, że otrzymuję kwiaty. Dla mnie każda okazja jest dobra, jeśli mogę otrzymać jakiś kwiatuszek ;)

Miłego dnia życzę,
Jagodzianka.

6 komentarzy:

  1. Czekałam na te relacje :) Chętnie będę korzystać z Twoich propozycji, tych pozycji książkowych nie mamy w swojej biblioteczce. A tulipanki to piękne kwiaty, też dostałam 8 marca :) A książki kupujesz może w jakiejś konkretnej księgarni (internetowej), jeśli można wiedzieć, czy po prostu jak przypadnie? Pozdrawiam wiosennie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tulipanki to moje ulubione kwiatki :).

    Fajnie, że zrobiłaś taki zbiór książeczek dla dzieci. Ja swoich brzdąców jeszcze nie mam :( ale jak tylko się pojawią, to na pewno skorzystam z Twoich propozycji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Monromo, cieszę się, że skorzystasz z moich propozycji. co do książek. Kupuję je najczęściej w stacjonarnych księgarniach, ponieważ ja muszę je dotknąć, przejrzeć, chyba że sprawa dotyczy pozycji mi znanych.

    Aguś, właśnie następny "odcinek" z tej serii chcę poświęcić pierwszym książkom, jakie czytałam Jadze. Będziesz miała zatem spis lektur w każdym wieku ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Choć moja córka już starsza i książki czyta sobie sama, to Twój temat jest mi bardzo bliski:)
    Książki uwielbiam i zawsze dużo czytałam (i czytam nadal:)
    Pamiętam jak ważne były dla nas te chwile, jak Maja była mała, gdy wieczorem siadałyśmy razem i jej czytałam. To jedene z moich ulubionych wspomnień:))))
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  5. Etap czytania dzieciom mam już (niestety) za sobą. Chociaż takie rodzinne czytanie trwało bardzo długo. Zawsze sprawiało nam, rodzicom wiele radości. Zdarzało się, że po wieczornym czytaniu, zostawaliśmy z mężem jeszcze przez jakiś czas i wspólnie słuchaliśmy bajek z taśmy. Super chwile, które dzisiaj dzieciaki wspominają z uśmiechem. Czasami żałuję, że tak szybko to przeleciało.

    Pozdrawiam w sentymentalnym nastroju:)
    Tomaszowa

    OdpowiedzUsuń
  6. O super! dzisiaj byłam w księgarni i szukałam jakiejś książeczki dla Dzidka ale na nic się nie zdecydowałam - teraz będę wiedzieć czego szukać. Na razie czytamy legendy Krakowa....
    zapraszam na młodego bloga http://madamamamada.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń