wtorek, 17 maja 2011

Jak dałam ciała, jak Stefan sprawił mi radość, jak mogę się wyspać i coś na ząb...

Jakiś czas temu na blogu PRZY KUBKU KAWY został ogłoszony konkurs, w którym postanowiłam uczestniczyć, bo miałam pomysł. I co z tego, że zapisałam sobie, że zabawa trwa do 14.05.2011, skoro w głowie zanotowałam datę 15.05? A no to z tego, że się spóźniłam i trafiłam już na ogłoszenie wyników. A się napiekłam muffinek, a się zaangażowałam, a się naczekałam na pogodę... To chociaż Wam pokażę efekt moich starań...

Ostatnio miałam ciężkie chwile w kontaktach międzyludzkich.Ale prawdą jest powiedzenie, że drugiego człowieka mierzy się własną miarą. Wydaje się mi zatem, że skoro ja staram się być obowiązkowa, odpowiedzialna i dotrzymująca słowa, to każdy taki będzie lub jest. A jeśli postępuje inaczej, to po rozmowie i otrzymaniu argumentacji zmieni swoje nastawienie. Oczywiście jest inaczej, a ja wychodzę na głupia i naiwną. Najgorsze jednak jest to, że...niedługo zapomnę o tym i znowu będę naiwnie i głupio wierzyła w ludzką dobroć i to, że nie jest on aż tak egocentryczny.
Żeby jednak nie było mi smutno Stefan sprawił mi radość. Kimże jest Stefek? Ano moim kwiatkiem, który dostałam od znajomych w zeszłym roku iu jego pełne "imię" to stephanotis.  Pachnie on obłędnie, ale jest przy tym bardzo delikatny. musiałam z nim zatem obchodzić się bardzo grzecznie i czule. Gdy zrzucił kwiaty, przez pół roku sobie stał. nagle jak puścił pęd, to musiałam go okręcić trzy razy w ciągu chyba półtora miesiąca! A potem już tylko czekałam na kwiaty... Obecnie, wchodząc do mojego salonu, można wyjść dosłownie pijanym od aromatu. Ten widok i zapach rekompensują mi przykre chwile... Teraz z niecierpliwością czekam, aż gdzieś pojawi się owoc;)

Przyjemności ciąg dalszy... Wreszcie doczekałam się łóżka! Możecie sobie jedynie wyobrazić, jak wyglądało moje - płetwala błękitnego - próby podniesienia ise z materaca. Teraz "greenpeace" nie będzie musiał przyjeżdżać ;) Łoże jest woskowane w kolorze dąb przydymiony, ma piękne sęki i jest bardzo wygodne! Pod nim będzie jeszcze szuflada, której pomysł już powstał w mojej głowie, ale wszystko z czasem...

Nad nim  znajduje się chwilowo właśnie taka półka, ale już wymyśliłam projekt innego zagospodarowania tej i obok  ściany... Szablon musiał się oczywiście znaleźć zarówno na lampce jak i tejże półce...


A na koniec będzie smacznie... Co prawda ja nie mogę obecnie jeść tego typu smakołyków, ale  zapewniam Was, że są przepyszne. Dzieci na pewno będą nimi zachwycone!

Aromatyczne racuchy
  • 3 szklanki mąki;
  • 4 łyżeczki mielonego cynamonu;
  • 2-2.5 łyżeczki cukru;
  • 2 łyżki proszku do pieczenia;
  • 1 czubata łyżeczka soli;
  • 3/4 szklanki mleka;
  • 1 jajko;
  • 2 łyżki oleju.

Najpierw należy przygotować cynamonową mąkę. do tego potrzebny będzie  litrowy pojemnik, do którego należy wsypać mąkę, potem cynamon, cukier, proszek do pieczenia i sól. Następnie należy wstrząsnąć słoikiem, aby składniki się wymieszały.  Tak przygotowaną  mąkę można przechowywać do pół roku
A teraz kolejny krok. Trzeba połączyć mleko z jajkiem i olejem, dodać 1,3 szklanki cynamonowej mąki i wymieszać niezbyt dokładnie. Chodzi  o to, by ciasto miało grudkowatą konsystencję. Na rozgrzanej na średnim ogniu patelni  chochelką należy nakładać porcje ciasta i smażyć je z obu stron na brązowy kolor. Gorące racuchy można podawać z lodami waniliowymi, kisielem wiśniowym lub dżemem choćby ananasowym. 
 Pozdrawiam i przypominam, że za dwa dni dołożę małe co nieco do mojego CANDY,
Jagodzianka. 

14 komentarzy:

  1. Racuszki powędrowały już do przepiśnika i wkrótce je zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ekstraaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa łóżkoooooooooooooooo!!! Racuszki omijam, bo zeżarłam górę placuszków z nutellą i mam mega wyrzuty sumienia :D

    OdpowiedzUsuń
  3. O mniam! Ja poproszę racucha! Albo dwa:))))

    Sypialniane łoże wspaniałe - kolor bardzo mi się podoba. Miłego spania:))))

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  4. no i cóż ja mogę innego powiedzieć/napisać, łóżko w moim guście ;)))) (czekam na więcej fot;D) a tymi racuchami tooooo wiesz coooo, nie ładnie tak kusić!!! :o) Buźka! B.L

    OdpowiedzUsuń
  5. oo Jagodzianko tak mi przykro, że pomyliły Ci się daty, a tak się postarałaś :( zdjęcie bardzo ładne. Zapewne jeszcze będzie nie jeden konkurs, więc może się uda innym razem.

    Bardzo ładne łóżko.

    OdpowiedzUsuń
  6. łoże świetne i widać,że wygodne!!! bardzo lubię taki styl!
    Stefanek wygląda ślicznie,szkoda,że nie mogę poczuć jego zapachu...
    racuszki "brzmią"pysznie,wypróbuję na pewno,bo moje małe łasuchy lubią takie łakocie :)pozdrowionka,Anita

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam też taki kwiatek, ale w trzecim roku kwitnięcia już nie mogłam wytrzymać tego zapachu, za mocny i za słodki, aż duszący. Urwałam mu wszystkie kwiaty w czasie kwitnięcia i już nigdy nie zakwitł. Trochę to smutne, ale tak było.
    Co do ludzi, wiarę w ludzi tylko Ci co jej nie znają nazywają naiwnością. Nie jesteś naiwna, widzisz w ludziach to, czym ich obdarowujesz i to, czego im życzysz, a to jest piękne i czyste i tyle. Niech inny to komentują jak chcą, ale proszę Cię, Ty nie nazywaj tego naiwnością, bo to trochę wychodzi jakby było jakaś skazą, a nie jest. Wiara w ludzi jest darem. Zobacz, ma ją sam Bóg (inaczej by nas tu nie było), to czemu miałaby to być słabość?! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj lubi nam nasz umysł płatać figle.

    Madziu masz bardzo fajny kubeczek do picia :).

    Wyrka zazdroszczę i to bardzo :).

    Kwiatuszek jest śliczny ale ja zdecydowanie wolę bezwonne hihi

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej, ja nie wiedziałam, że Wy jesteście takie łasuchy! ;););)

    Muszę przyznać, że odkąd mam łóżko, o wiele częściej kładę się w nim ot tak, by sobie z przyjemnością poleżeć.

    Chantel, och problem z tym, że ja jeszcze nigdy nie brałam udziału w tego typu konkursach, bo nie miałam odwagi, ponadto nie chciałabym się ośmieszyć. W przypadku zaś tego konkursu od razu miałam wizję. Jak nigdy. I tego mi szkoda.

    Kajko...dla mnie to moja wiara w człowieka i nastawienie do niego jest w jakiś sensie skazą czy też przekleństwem, bo potem długo wylizuję rany i czuję smutek. Czuję się, jakby powietrze ze mnie uciekło. Miejsce, w którym było mi tak dobrze, nagle okazuje się wrogie i zimne. Zastanawiam się wtedy, czy warto coś robić dla innych, czy lepiej zająć się swoim życiem, stanąć po tej wygodnej stronie, gdzie mogę jedynie kręcić nosem oraz wymagać i mieć spokój, a także przespane noce. Tak bardzo chciałam ,że Jagoda była inna: mniej wrażliwa i odporna na ciosy, ale z niepokojem obserwuję, że nie jest taka. Może się jeszcze zahartuje?

    A co do Stefana... No ja uwielbiam zapach kwiatów, w ogóle kocham zapachy: aromaty, więc u mnie mogą sobie takie Stefanki kwitnąć i otulać mnie swoją wonią...

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam to uczucie Jagodzianko, mam tak samo. Jakiś czas mówię do siebie, że nie warto, a potem, na szczęście, wracam do normy. ;-)
    Nie lubię ludzi podejrzliwych, takich co wszędzie wietrzą postęp, a nawet jak uznają, że ktoś jest dobry, to też myślą, że dlatego, że oczekują z tego jakaś korzyść. Nie czuję się dobrze w takim towarzystwie, gdzie zawsze i każdemu znajduje się jakąś „naklejkę”. Może tacy ludzie mają w życiu łatwiej, w sensie, że rzadziej się rozczarowują, mniej razy zostają oszukani przez innych, ale ja jednak nie chciałabym żyć w takim świecie. Może tam – mniej boli, ale za to i radość z życia jest tam bardzo ograniczona. Bo jaką radość z życia czerpią ludzie, którzy wciąż, we wszystkich i wszystkim wietrzą jakiś postęp? Takie życie to jedna wielka intryga i ciągły kurs przetrwania. Wolę od czasu do czasu pocierpieć w samotności, ale większość życia, jednak mieć ten uśmiech na twarzy i nie nosić niepotrzebnego bagażu. ;-)
    No i ja Cię proszę, Ty się o Jagodę nie martw. Wychowujesz Człowieka a nie samolubną i bezduszną istotę, dla której inny będą tylko środkiem do celu. To właśnie takie Jagódki noszą światełko życia i sprawiają, że nasz świat się nadal kręci. A nikt nie powiedział, że dobre życie, to łatwe życie. Przytulam Cię a za tych co cie zdenerwowali i zasmucili, po tym jak im d..ę spiorę, ;-) trzymam kciuki aby też zaznali uczucia wiary w świat i ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ach ten Stefan, wie gość jak zadowolić kobietę ;) Łóżko, już Ci zresztą pisałam, jest świetne, no i najważniejsze, że wygodne!
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  12. ŁÓzko boskie!!!!!!!!!!!!!!! A racuchy mniam...a ja na diecie...Buuu!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Madziu...sto lat! Serdeczne życzenia z okazji Twojego święta.Oby Cię nigdy nie dopadła grawitacja,podłość ludzka i urząd skarbowy..Poza tym duużo zdrówka i sił,pogody ducha i kochających ludzi wokół:) Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  14. Ooooo to ja nie wiedziałam, że mam Stefka w domu :))
    Ja charakternie to chyba podobnie jak Ty Jagodzianko, niestety czy stety, zależy kto i jak na to patrzy, ale też długo wylizuje rany, jestem cholernie pamiętliwa...
    Pamiętam jedną a nawet dwie koleżanki ze studiów i pewne zdarzenie, nie wiem dlaczego tak postąpiłam, ale...to był egzamin ustny, weszłyśmy we trzy, wylosowałysmy pytania, nie wiem po co brałam ze sobą notatki...widziałam jak koleżanki do nich zagladają a obok biurko wykładowczyni...też się skusiłam :( Zupełnie niepotrzebnie i bez sensu! Przez te moje durne koleżanki z roku! Babeczka od razu nam obniżyła oceny, zdenerwowała się bardzo! A mnie było strasznie wstyd, bo ta babeczka była naszą opiekun roku i bardzo mi pomogła w pewnych sprawach w trakcie studiów. Koleżanki w ogóle się tym nie przejęły, nawet przez 5 minut nie pomyślały, że zrobiły źle. Po prostu wyszły jak gdyby nigdy nic...a ja? Przeżywałam bardzo długo i nawet jak dziś to wspominam to mi wstyd :( Potem zadzwoniłam do niej z przeprosinami, ale mimo wszystko źle się z tym czułam i czuję. Wtedy zazdrościłam tym koleżankom, że tak lekko podchodzą do różnych spraw...może im w życiu dzęki temu łatwiej? Nie wiem. Ale bywa to dość uciążliwe...więc Cię rozumiem Jagodzianko ;)

    OdpowiedzUsuń