Pokazywanie postów oznaczonych etykietą próby szycia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą próby szycia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 marca 2014

DIY/ZTS {z cyklu} NATCHNIONY WTOREK: (jakaś tam) METAMORFOZA ABAŻURU

Bonjour.
Umówmy się : dzisiaj szału nie będzie i to z dwóch powodów:
- pierwszy i najważniejszy: ja i nitka z igłą pasujemy do siebie jak pięść do nosa;
- drugi: patrz punkt pierwszy.
Ale co tam, pokażę.
 Otóż jakiś czas temu energia mnie rozpierała, by coś zmienić, przestawić. W. widział w moich oczach obłęd, sama do siebie mówiłam ( głośno tłumaczyłam "własnej osobie", gdzie co przestawię). Nawet wygoniłam W. do pokoju dzieciaków, by móc sobie samej zrobić przemeblowanie. I tak biurko powędrowało na ścianę obok, ale jednocześnie sprawiając, że nie miałam drugiej lampki, która to przytwierdzona uprzednio była do regału, któ. Musiałam zatem pokombinować. Mamy tutaj taką "jikełowską" lampę z długim papierowym kloszem, ale nie mieścił się on miedzy biurkiem a komodą. Ściągnęłam zatem ów klosz. Leż żarówka za mocno dawała "po gałach", męczyła mnie  i ona sama, jak i ta golizna. Przypomniałam sobie, że kiedyś kupując na giełdzie staroci żyrandol, posiadał on małe ohydne abażury. Postanowiłam z jednego ohydnego stworzyć jeden całkiem "przytulny" i wiosenny...
Jak go zrobiłam? ( Nie zwracajcie, proszę uwagi, na mój pijany taniec z igłą...).

1. Od stelaża abażura odpruwamy to pomarańczowe obrzydlistwo.

2. Następnie próbujemy pi razy drzwi odrysować jego kształt na nowym materiale. Ja mam taki powiedziałabym delikatny filc, więc odrysowanie było właściwie awykonalne, więc tak "na oko" wycięłam podobny kształt.

3. Wycięty kształt teraz należy przyszyć do stelaża. Ja użyłam muliny kordonka i z mniejszą lub większą wprawą obszyłam górę i dół abażuru "ściegiem dzierganym". Z uwagi na fakturę materiału nie było to łatwe zadanie. Następnie w miejscu zetknięcia się materiału, by ukryć zgrabnie to połączenie, przyszyłam kolorowe guziczki.

I tak sobie teraz świeci lampka. Dzięki takiemu właśnie filcowi ( bardzo że tak powiem rzadkiemu, niezbitemu) światło jest miękkie, ale i zarazem nie stłumione przez materiał, więc daje satysfakcjonujące światło


Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

P.S. D. l.poj. abażuru/abażura - obie formy poprawne ;)

wtorek, 6 września 2011

Poszłam za ciosem..

Kiedy Kasia zobaczyła moją skrzynkę ślubną, zaczęła wzdychać do przecierek na niej... To ja sobie pomyślałam, żeby iść za ciosem i zrobić coś dla niej w podobnym klimacie. i tak powstała ta ramka:
 

Idąc dalej za ciosem, pomyślałam sobie, że może zrobić podobną ramkę na swoje rocznicowe candy? Jeśli zatem podoba isę Wam taki klimat, czym prędzej zapisujcie się do zabawy!

Ja zaś pędzę do mojego kącika dumnie zwanego pracownią, bo roboty mam co niemiara!

Pozdrawiam serdecznie, 
Jagodzianka.

środa, 27 kwietnia 2011

Zafastrygowany kącik Fasola cz. 2

Zamawiając komódkę, chyba kilkanaście razy zaznaczałam, żeby nie była lakierowana. Bardzo się bałam, że trzeba będzie zwracać i czekać na właściwą, bo na zdzieranie lakieru nie miałam najmniejszej ochoty. Już przerabiałam to z bieliźniarką Jagody, dzięki czemu dorobiłam się niezłych bicepsów ;) Na szczęście towar przyszedł zgodnie z zamówieniem, a ja się wzięłam za robotę... Zaczęłam od wycinania papieru ryżowego ;) Ja uwielbiam tę czynność! A potem już tylko fastrygowałam i fastrygowałam, czasami strzelałam ze szczoteczki do zębów ;)

Szczytem moich umiejętności władania nitką i igłą jest "dzieło", które powstało pod wpływem natchnienia. To moje "marfefki". Na tym kończy się mój wątpliwy talent. A szkoda, bo marzył się mi królik TILDA. Nawet polowałam na takowego w organizowanych przez dziewczyny candies, ale nie miałam szczęścia... Nie mam śmiałości nikomu zaproponować wymianki króliczek za coś przeze mnie zdekupażowanego, bo gdzież moje umiejętności do tych osób, które szyją te cuda, ale może???


Dużo słonca Wam życzę,
Jagodzianka.