środa, 7 maja 2014

BZDURKI SPOD KLAWIATURKI: CO KOGO WYZWOLI?

Bonjour.
Mówią, że dobro i prawda zwyciężą i świat wyzwolą. A gdzie się nie rozejrzę, tam widzę, że królują wartości dokładnie odwrotne. Fałszywość, obłuda i kłamstwo panują często właśnie niby w imię tego dobra. I co? Iść za wszystkimi czy może jednak pod prąd, ale zgodnie z samym sobą? Tylko, wiadomo, wyłamując się, skazany jesteś na banicję. Udźwigniesz to?
Kiedy filmy mają szczęśliwe zakończenie, padają głosy: ale tendencyjne! Nudy! Tak przesłodzone, aż uszami wychodzi. A ja sobie dzisiaj tak pomyślałam... Szkoda, że w realnym życiu nie ma takiej "tendencyjności". Wiecie, chciałabym nawet chodzić otyła od tej "słodyczy" wzajemnego szacunku i miłości. Chciałabym, aby wiadomości wszelakie w TV były obrzydliwe od informacji, że ktoś kogoś uratował, że NIKT nie pobił dziecka, nikt nikogo nie zastrzelił i nikt nikogo nie skrzywdził. A główne skróty filmowe dotyczyły rodzinnych, przyjacielskich pikników. Ale jestem nudna, no nie?
A z drugiej strony popatrzcie, jak próbujemy "upiększać " świat choćby wszystkie swoje twarze poprawiając w "fotoszopie" - nawet niemowlętom wygładzając buzie i usuwając wszelkie niedoskonałości po trudnym przyjściu na ten świat. A ja tak kocham te zdjęcia Jagny, zaraz po urodzeniu, gdy była takim "gnieciuszkiem". Kochałam i kocham tamte zniekształcenia, które zresztą szybko znikły.
A niektórzy "szpecjaliści od fotoszopa" to już tak upiększają, szczególnie tych znanych, że bez podpisu, kto zacz, nie zgadniesz...
Dlatego ja swoich zdjęć nie poprawiam, mimo że często wkurzam się na  swoje "niedoskonałości" utrwalone na nich. Nie chcę tworzyć świata piękniejszego niż jest, to raczej ja chcę się do niego dopasować i siebie udoskonalać. Bo świat jest piękny, tylko ludzie go paskudzą...
Bardzo utkwiła mi w pamięci poznana w szkole średniej bajka Krasickiego o dwóch malarzach:
Dwaj portretów malarze słynęli przed laty,
Piotr dobry, a ubogi; Jan zły, a bogaty.
Piotr malował wybornie, a głód go uciskał,
Jan mało i źle robił, więcej jednak zyskał.
 Dla czegoż los tak różny mieli ci malarze?
Piotr malował podobne, Jan piękniejsze twarze.
Jak wiecie, przechodziłam ostatnio trudny czas, od żałości, załamania, po wściekłość. I mimo jeszcze bardziej skomplikowanych sytuacji, zaczynam uzyskiwać wewnętrzny spokój. Owszem, wciąż okraszony nieprzespanymi nocami i płaczem, ale czuję, że ten spokój się do mnie zbliża, a to dzięki temu, że.. paradoksalnie wbrew obecnym doświadczeniom i  temu, co napisałam w pierwszym akapicie, odnalazłam w sobie siłę, by zacząć żyć naprawdę zgodnie z sobą samą i zawalczyć o to. Nie dać się wpakować w rolę, do której nie jestem stworzona. Nie grać w kolejnym teatrzyku " pozornie szczęśliwego życia". Myślę, że waśnie wyjazd tutaj i dystans do wielu spraw, jaki osiągnęłam dzięki zamieszkaniu we Francji, ułatwił mi tę decyzję. Zdaję sobie sprawę, że zapłacę za to  jak wysoką cenę i nie wiem, czy podołam. Ale jestem gotowa spróbować i już pierwsze kroki poczyniłam w tym kierunku. Bo ja zawsze chciałam być tym Piotrem, nigdy Janem...

Nasze życie jest jak bańka mydlana - krótkie i delikatne. Moja praca zawodowa i to, co widziałam na sali sądowej, nauczyły mnie, że szkoda życia na kłótnie, nienawiść, obrzucanie się błotem. Należy omijać bagna szerokim łukiem...

Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

26 komentarzy:

  1. Oj zgodzę się z Tobą w zupełności. Najlepiej żyć swoim życiem, nie przejmować się tym co mówią o nas inni, gdyż często to co mówią jest kierowane zawiścią i zazdrością. Po co się denerwować i nie potrzebnie stresować , lepiej omijać fałszywych ludzi z daleka. Wtedy życie jest łatwiejsze bez wrzodów na żołądku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko widzisz, problem jest taki, że czasami musisz wejść w pewne role, jakieś ramy: bo "tak trzeba", bo tak wypada, bo zrobisz przykrość komuś a przede wszystkim, bo z kimś tam MUSISZ przebywać. to jest trudne i poplątane... Trudno się uwolnić od pewnych zależności... Wiesz

      Usuń
    2. Wiem doskonale o co Ci chodzi... Ale z drugiej strony po co robić coś, bo tak musimy i się męczyć?! Nie lepiej być naturalnym i nikogo nie grać?! Jak ktoś mądry to zrozumie i zaakceptuje, a głupkami lepiej się nie otaczać ;)

      Usuń
    3. Ale właśnie nie do końca tak jest. I ten, kto nie zrozumie, nie znaczy, ze jest głupkiem, tylko tak był wychowany i nie potrafi ( choćby z racji wieku) zrozumieć, zaakceptować "inności". Podam taki luźny przykład, lekkiego kalibru: robimy/zachowujemy się jakoś tam specjalnie dla babć/dziadków, którzy nie są w stanie zrozumieć/zaakceptować innego porządku świata, innego sposobu życia czy myślenia.

      Usuń
    4. ale to nie znaczy, że pozbawiamy ich szacunku tkwiąc we własnych przekonaniach

      by the way - znów fenomenalne zdjęcie

      Usuń
    5. Masz zupełną rację. Tylko oni myślą inaczej i tu jest problem;) Często Twoje odmienne poglądy, sposób życia jest traktowany jako obraza, brak szacunku dla tradycji i takie tam.

      BTW - słowa Twe to miód ma moją duszę. Dziecko starsze się bawiło, ja spojrzałam "w kadr" i prawie się zabiłam na zakręcie, by zdążyć z aparatem :D.

      Usuń
    6. Zamartwiasz się sprawami, na które nie masz w wpływu? Na pewno możesz dokonać wyboru - udawać przed starszyzną, albo przestać się przejmować i płynąć z prądem. Starych drzew nie przesadzisz, zmęczonego umysłu nie zreperujesz, więc pozostaje Ci wyjście drugie.

      Usuń
    7. Akurat przykłady, które podałam, były od czapy, zarysowanie jedynie tematu, ze mną niewiele wspólnego mające. Ale bez względu na to, czego teraz doświadczam, właśnie o to chodzi Lucy, że ja nie chcę udawać, grać. Dlatego nie przyjmuję tej roli. Nie będę grała w serialu ;). A może stałabym się sławna celebrytką? :D ;)

      Usuń
    8. Wiem, że od czapy, ale zasada zawsze ta sama.

      Masz parcie na szkło?A to Ci nowina ;)

      Usuń
    9. Wiesz, po tym wywiadzie z gazecie sodówka uderzyła do głowy;););)

      Usuń
  2. Nie zawsze jednak da się ominąć bagno szerokim łukiem.... zwłaszcza jak się w nim siedzi, a wyleźć się tak po prostu nie da.... Ciężki dzień miałam, znowu zostałam pozbawiona kilku złudzeń co do pewnych osób. Prawda nie jest cenioną walutą, niestety. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o tym, kochana, och wiem. Dlatego też chcę dokonać wielu zmian i pisałam ,ze zdaję sobie sprawę, że mnie to będzie dużo kosztowało i nie wiem, czy się mi uda. Ale spróbuję.

      Usuń
  3. Masz zupełna rację, podpisuje się dwoma rękami :-)
    no i najważniejsze to być w życiu na właściwym miejscu i w zgodzie ze sobą, choć innym może to nie pasić ale oni za nas życia nie przeżyją :-)
    Uściski! i tak trzymaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko to jest takie trudne! Wciąż potem sobie człowiek myśli, a może nie powinnam tak?, a może dać sobie siana i już nie robić afery? Może to niewarte zachodu? Wielokrotnie stawiałam sobie na szali: z czego mogę zrezygnować na rzecz innych, a co jest dla mnie istotne. Zawsze wychodziło,że będę rezygnowała, by zapobiec smutkom, płaczom, rozczarowaniu. Wreszcie powiedziałam sobie koniec, bo doświadczyłam, że nie warto. I mimo że to, o czym ostatnio myślę, nie dotyczy dokładnie tego, że z siebie rezygnowałam, bo działałam zgodnie ze swoim sumieniem, szacunkiem dla próśb i decyzji innych, to zobaczyłam, że zaczynam być wplątywana w rolę, do której się nie nadaję. Mało tego! nie zabiegam o nią i grać jej nie chcę.
      dzięki za słowa Twoje - są dla mnie ważne.

      Usuń
  4. Wydaje mi się, że zgodność z samym sobą osiąga się z wiekiem. Doświadczenie nas uczy. Najpierw szukamy własnej drogi, a gdy się wreszcie na niej znajdziemy ludzie wokół nas potrafią nam spierdzielić radość z odkrycia. Ja doświadczenia za wiele nie mam, ale pewne życiowe zdarzenia nauczyły mnie walki o siebie. A co najbardziej? Pojawienie się dzieci!
    A Ciebie MADZiU podziwiam, bo trzeba mieć odwagę i poczucie własnej wartości, żeby tak pięknie walczyć. Gratuluję! I trzymam kciuki, żebyś nie upadła, żeby nie zabrakło Ci siły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co mnie podziwiać, bo nie wiem, czy mnie się to uda. Czy będę miała tyle siły,samozaparcia i determinacji. Bo zawsze są wartości wyższe - właśnie - dobro dzieci i czasem z tego powodu dajemy na luz...
      Ale dziękuję! Z całego serca.

      Usuń
  5. o tak jak się tylko da omijam szerokim łukiem lepiej zyć w zgodzie i nie być pamiętliwem lżej wtedy ;)
    buziole

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się wyzbyć z siebie żal, poczucie krzywdy. Rzucić to w kąt i być ponad to.
      I ja całuję!

      Usuń
  6. Pięknie napisane i ja podpisuję się pod tym :)
    Trafiłam tu przypadkiem, ale podoba mi się i zostanę na dłużej!
    Zapraszam w wolnej chwili do siebie Jagodzianko - dotkaa.blogspot.com
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ważne jest być w zgodzie z sobą a relacje rodzinne są czasami bardzo trudne. Czasami kompromis jest wskazany ,ale o tyle o ile nie nadwyręża Ciebie.

    Piękne zdjęcie - ten niski kadr zachwyca :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to właśnie chodzi: granica kompromisu: by ją postawić a nie wciąż przesuwać na szkodę sobie...
      Dzięki wielkie za "zachwyt" nad moim niskim kadrem ;)

      Usuń
  8. Bardzo mądry wpis. Ja też z tych co chcą być Piotrem i co nie raz wysoką cenę płacili...

    Zdjęcie piękne! Jak Rumianek się zachwycam :)

    Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  9. O moja kochana Jagodzianko jak sie ciesze ze tu trafilam...Twoj wpis wlal sie w moje serce jak miod. Ach.... Juz myslalam ze jestem ostatnia na tym swiecie. Niestety co moge dodac .Cierpimy bo zyjemy swiadomie, a swiadomosc boli. Obeny swiat chce doprowadzic abysmy nie dbali. NIe dbali o to co jemy, co mowimy, co sie dzieje, nie dbali o nasze rodziny, o nasza prace , o to na co wydajemy pieniadze itd.... Don't care !!! Ale na pociesze moge dodac ze "Bol jest nieodlaczna forma zycia" Zawsze sie smieje ze jak sie budze rano i nie boli to zaczynam sie bac czy moze juz umarlam ??? i jestem w niebie ???? Coz my emigrantki / ja jeszcze dalej na oceanem...wiec perspektywa chyba wieksza ;D/ patrzymy na otaczajacy nas swiat juz do konca zycia nie bedziemy przynalezec ani tam ani tu. Pozdrawiam serdecznie i na pocieszenie moj ulubiony wpis do pamietnika..."Kiedy przejdziesz gore jedna druga wyzsza sie wyloni, lica Twe na nowo zbledna ...i znow przejdziesz gore jedna. "

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny cytat... Ach, jakże prawdziwy. Wciąż te góry trzeba pokonywać. Dziękuję za ten komentarz ;) Pozdrawiam!

      Usuń