wtorek, 14 kwietnia 2015

DZIEŃ DRUGI: RODZINNIE

Dzień dobry się z Państwem.
Dzisiaj ma być RODZINNIE. Uśmiechnęłam się "pod wąsem", widząc ten temat, ponieważ w sobotę byliśmy na rodzinnej wycieczce w ZOO (Zdjęcia i relacja z tego miejsca wkrótce). I kiedy już wyszliśmy z tegoż, szliśmy kładką, usłyszał jakiś pan moje narzekanie, że znowu nie mam żadnego zdjęcia z dziećmi ( Frank był na nie). Pan przystanął i powiedział:
To może zrobię państwu wspólne zdjęcie. I zrobił.

Kiedy mieszkaliśmy we Francji mieliśmy tyko siebie - w sensie więzów krwi. Ten czas na pewno nas zbliżył jeszcze bardziej.  A dzięki jakiemuś innemu przepływowi tam czasu (wolniejszemu), mieliśmy okazje do częstych wspólnych działań. Wykorzystywaliśmy prawie każdy weekend na wspólne podróżowanie, zwiedzanie. A czasami po prostu wspólny piknik.Wszyscy uwielbialiśmy te wycieczki ( no raz Jagoda raz wyraziła bunt, gdy się dowiedziała, że wchodzimy na fort, który ma 3000 schodów, ale summa summarum tam weszła ;)), to wspólne bycie, rozmawianie, dzielenie się wrażeniami.
Kiedy przyjechaliśmy do ojczyzny, okazało się, że znowu tego czasu nie ma. Ucieka przez palce: remont mieszkania ( odświeżenie ścian) oraz rozpoczęcie nowej mojej ścieżki zawodowej  zabierał nam wspólne chwile. No i klimat nie ten. Było mi ciężko. Do tego doszły inne problemy...
Powoli zaczyna się to zmieniać... Wiosna oraz kwasy "około" rodzinne niejako pomogły w realizacji naszych planów. Dały kopa. Postanowiliśmy znowu cieszyć się sobą, wspólnie spędzać weekendowy czas i nie tylko w swoim towarzystwie, ale i tych, którzy z naszego towarzystwa się cieszą. I zwiedzać, zwiedzać...

Kiedy nadchodzą wszelkie tzw. rodzinne uroczystości od świąt po urodziny skończywszy, pojawia się problem: jaki prezent kupić. Jedni nie zawracają sobie problemem zbytnio głowy, kupują zatem zestaw klasyczny "dezodorant i skarpetki", inni nie mają pojęcia, kto co lubi, więc kupują pożyteczne prezenty: szklanki albo butelkę dobrej wódki ;) Ale są też i tacy, którzy  bardzo angażują się w tworzeniu prezentów...
Ostatnio miałam zamówienie dla Wnuków ( nie swoich). Wszystko się o nich dowiedziałam: czym się interesują, jak wyglądają, co lubią. Otrzymałam od Klientki recenzję :  Każde dziecko dostało kuferek i wiedziały dzieci, które dla kogo. Fajna sprawa. Polecam. Wykonane z sercem , śliczne. Widziałam jak dzieci się cieszą a rodzice podziwiają  Polecam. Nie latajcie po sklepach po byle prezenty. Okażcie bliskim uwagę. Każdy to lubi."

I dzisiaj pokażę Wam prezent nr jeden. Dla wnuka, który kocha matematykę... Bardzo zadbałam o szczegóły: skala calowa autentyczna, działania i wyniki najpierw obliczone, potem sprawdzone przez W. i zaakceptowane ;), odświeżone w głowie wszelkie wzory na pola i takie tam...








Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

24 komentarze:

  1. Fajny pomysł na prezent :) Jak będzie ładnie, to może tez pomyślimy o wycieczce do zoo. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. tak prezenty od serca sa najlepsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Tylko jak się ma np na Gwiazdkę kilkanaście osób do obdarowania, to z tym sercem gorzej ;)

      Usuń
  3. Maaaagda, powrót na łono wyzwaniowe. No, no no... Mam co do tego pewną teorię, a nawet dwie (to moja specjalność), ale nie, żebym się czepiała.

    Na zdjęciu tylko Wojtek wygląda na zadowolonego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka dni temu w poście swym, zanim zobaczyłam to wyzwanie u Uli napisałam, że chce się mi w coś zaangażować wyzwaniowego, by zmienić tor myślenia. Śledzę blogi wyzwaniowe ze scrapu i tworzę prace. Nie wiem, czy to nie jest jednorazowy wyskok, bo pisanie tego typu postów, to kilka godzin dziennie- sama wiesz. Ale kochana, każda teoria na pewno ma w sobie ziarno prawdy ;) Łącznie z tym, że chcę dotrzeć ze swoimi pracami do szerszego kręgu odbiorców :D
      A ja na zdjęciu widzę uśmiech na swej twarzy również. A W zadowolony, bo ma fajną żonę :P

      Usuń
    2. ty mi tu szczegółami w pysk nie strzelaj, przecież wiesz, że komunikacja między nami osiąga wyższy level ;)

      Usuń
    3. nic z tego, przetworzone na zupę-krem. trzeba coś jeść w pracy

      Usuń
  4. piękny prezent i super rodzinka !

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny prezent. Na boże Narodzenie , pod choinkę kupiłam mamie Przepiśnik robiony ozdobiony metodą scrapbookingu. moja mama zrobiła wielkie oczy i jakby mogła, wstawiła by ów przepiśnik w ramkę ;) Na szczęście, z czasem zaczęła go uzywac jak należy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cha, cha. Wiem że kilka osób, które otrzymały ode mnie przepiśniki ich nie używa, bo ... im szkoda :D Pięknie, że prezent tak Mamę ucieszył.

      Usuń
  6. Bardzo fajny prezent. Sama bym się ucieszyła:) A w zdjęciu widać nie wszyscy chcieli brać udział ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super prezent uwielbiam takie , nie chodzi o to żeby był drogi, miło wiedzieć że druga osoba zna cię i słucha. Fajnie jak zada sobie choć trochę trudu a nie w pierwszym lepszym markecie przy okazji zakupów kupi te skarpetki czy dezodorant.

    OdpowiedzUsuń
  8. pozdrawiam Was i Jagoda naprawdę sliczne rzeczy robisz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie wyglądacie.
    Wspaniałe zdjęcie rodzinne dzięki wspaniałemu panu, który zaoferował swoją pomoc. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pudełeczko, fantastyczne! Jestem pod wrażeniem pomysłu. :)
    A Wasza rodzinka nie tylko na zdjęciu dobrze wychodzi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam takie prezenty :) Jak ktoś poświęcił na to swój czas i włożył serce.

    OdpowiedzUsuń
  12. W pudełeczku widać serce, zaangażowanie i talent- tak jak lubię najbardziej : )

    OdpowiedzUsuń
  13. Skrzyneczka bardzo fajna i taka... indywidualna.
    Od zawsze spędzaliśmy z naszymi dzieciakami wspólnie czas. Nasza praca pozwalała na wspólne posiłki, wypady i obecność na wszelkich imprezach przedszkolnych czy szkolnych. A dzisiaj gdy są dorosłe weekendy są uzupełniane o ich sympatie... a w domu jest wesoło i gwarno:) Świetna sprawa. Czasami żałuję, że mam tylko dwójkę dzieciaków.

    Fajna z Was rodzinka, tak trzymać!
    Przesyłam buziaki:)
    Tomaszowa

    OdpowiedzUsuń