czwartek, 24 kwietnia 2014

{z cyklu} NATCHNIONY CZWARTEK: IMIENINY

Bonjour.
Dzisiaj właściwie zupełnie inaczej będę próbowała Was natchnąć...
Mój W. miał wczoraj imieniny dlatego też postanowiłam uczcić je kolacją we dwoje przy świecach i przy... fondue. No właśnie! Jedliście? Wiecie, co to jest?
Zaraz Wam wszystko opowiem, ale najpierw jak imieniny, to życzenia i od nich trzeba zacząć.
Ja przygotowałam dla W. kartkę, dzieciaki laurki, zaś moi Rodzice - jako że właśnie stali się już "światowi" i mają dostęp do Internetu, podekscytowani sami zadzwonili na skype i złożyli życzenia osobiście. Tak zatem zarówno W. jak i ja mamy światowych rodziców, którzy nie boją się nowości i surfują (choć językoznawca Mirosław Bańko poleca "przemycać" formę "serfują", idąc zgodnie z tendencją spolszczania zapożyczeń obcych) po necie jak ta lala!



 
Miałam w planach zrobić tiramisu, ale w związku z tym, że jeszcze mieliśmy kilka kawałeczków sernika świątecznego (nie ja piekłam, ale z Polski przyjechał pieczony przez warszawskiego cukiernika), to dałam sobie spokój. Niedługo będzie kolejna okazja zrobienia czegoś słodkiego...
 
Fondue serowe ( bo jest jeszcze czekoladowe oraz mięsne) poznałam jakieś 10  lat temu, kiedy W. po raz pierwszy zaczął przyjeżdżać do CERNu. Zachwycony tym daniem, opowiedział mi o nim, a ja podzieliłam tę fascynację. Krąży legenda o tym szwajcarskim daniu - bo właśnie stamtąd ono pochodzi - że zostało "stworzone" przez górali, którzy, by nie marnować jedzenia zimą, resztki serów zaczęli po prostu roztapiać  i jeść z chlebem. Trzeba przyznać ,że jest to danie sycące i rozgrzewające, więc my najchętniej jadamy je właśnie zimą, ale wczoraj wieczór też był jakiś chłodny;)
 
Jak je przyrządzić? Można kupić gotowca, ale jeśli chcecie sami przygotować, to potrzebujecie:
specjalny garnek zwany "caquelon", który jest ustawiony na specjalnym podgrzewaczu i sprawia, że roztopiony ser cały czas bulgocze i  nie zastyga. A jak przygotować tę masę serową? Najlepiej najpierw natrzeć wnętrze garnka startym czosnkiem, następnie potrzebujecie kilka gatunków sera, najlepiej jeśli będą to: gruyère, ementaler i vacherin fribourgeois, do tego dodajemy białe wytrawne wino oraz kieliszek kirszu i przyprawiacie białym pieprzem, gałką muszkatołową. Jeśli dodacie troszkę mąki ziemniaczanej, zapobiegniecie zwarzeniu się masy.
Gdy już ser się roztopi, na specjalne widelczyki nabijacie: bagietkę, szynkę parmeńską, korniszony albo inne małe pikle i się zajadacie popijając białym winem.
Tę potrawę jest jeść we dwoje jest bardzo przyjemnie, zaś w większym gronie o wiele weselej...

Zdjęcie z maja 2013 - podczas pobytu tutaj naszych Przyjaciół.
 
A my wczoraj najpierw się objedliśmy, a potem pograliśmy w remika...








 
 A potem świece zgasły;)
 

Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

14 komentarzy:

  1. Jak pysznie to wszystko wygląda! :)
    Znam fondue ale nigdy nie miałam okazji spróbować jak smakuje.
    Ale przyznam, że narobiłaś mi smaka... a ja właśnie zalewajkę gotuję ;)
    Wszystkie najlepszego dla Męża!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, przekażę. zalewajka też dobra ;) Szczególnie w dzień, gdy ładna pogoda i nie chce się siedzieć przed garami, ale wieczorem...

      Usuń
  2. Obyś nas "natychała" jak najczęściej :D!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio jestem raczej "wytchnięta" niż "natchnięta", ale postaram się;)

      Usuń
  3. Nigdy ale to nigdy nie jadlam founde serowego chociaz przepis znam od bardzo dawna. Za to kiedys dostalam zestaw do czekoladowego, byl to pierwszy prezent jaki dostalismy razem z moim chlopem. Wlasnie wprowadzilsmy sie do nowego mieszkania i nie mielismy prawie nic z kuchennych akcesoriow tzn. byly 2 widelce, 2 talerze, 2 szklanki jeden garnek. A nasi znajomi wpadli na pomysl, ze zestaw do czekoladowego foudue bedzie w sam raz w takiej sytuacji. Nigdy go nie uzylismy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toś mnie zaskoczyła, kobieto w Szwajcarii mieszkająca! Ja uważam, że niezbędnik każdej gospodyni to 2 widelce, 2 talerze, 2 szklanki i ... zestaw do czekoladowego fondue :D Idealny zestaw! Z takim można zjeść...tylko w restauracji. :D

      Usuń
  4. No, w końcu ktoś mi to wyjaśnił z czym te founde się je :-)
    Buziole :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz! Cieszę się, że wpis na coś się przydał ;)

      Usuń
  5. A jaka to tajemnicza okazja się nadarzy?
    Ekhm, ekhm, nie chcę się czepiać, ale napisałaś, że founde imieninowe było planowane dla dwojga, a na zdjęciach dubel ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamusia moja przyjeżdża ;)
      Fondue imieninowe było tylko dla dwojga. Zdjęcie z dublem dotyczy drugiej części posta - o samej potrawie fondue. Zaraz pod tym zdjęciem zaczyna się opis wczorajszego wieczoru;)

      Usuń
    2. czyli ja jednak kiepsko kombinację w nocy
      mama po raz pierwszy?

      Usuń
    3. Może nie kiepsko, tylko akurat nie tym razem;)
      Tak, po raz pierwszy. Choć była tu ( a raczej w St Genis) jak mieszkaliśmy tu 5 lat temu.

      Usuń
  6. Remik :)), jak ja dawno w to nie grałam a kiedyś przy piwku to non stop :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też grywaliśmy kiedyś ( na wakacjach) non stop i też przy piwku;) A nie! W zeszłym roku na wakacjach grywaliśmy właściwie każdego wieczora, jak tylko dzieci poszły spać ;)

      Usuń