środa, 20 listopada 2013

BZDURKI SPOD KLAWITURKI: POST JAK BIGOS

Bonjour.
Czuję się wypompowana. Nie mam na nic ochoty: pisać, tworzyć - robię to na siłę, wbrew sobie. Jakbym była wypalona. Koszmar. 
Ostatnio dużo rozmyślam. Za dużo.  Nie sypiam. I się martwię. Potrzebnie? niepotrzebnie? Kto to wie? Dlatego dzisiejszy post będzie jak ten bigos: wszystko się w nim znajdzie i niekoniecznie będzie składny. I nie wiem, czy smaczny;)

“Bycie szczerym może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale zawsze da Ci tych właściwych.” powiedział kiedyś John Lennon. I tak sobie właśnie myślę, że dokonujemy sami wyborów, czy chcemy mieć zawsze grono znajomych i wspaniałe relacje ze wszystkimi, czy  jednak zależy nam na jakości tychże znajomości. Wielokrotnie się nad tym zastanawiałam i pomyślałam sobie, że baardzo cenię w moich Przyjaciołach to ,że potrafią mi powiedzieć prawdę - i czasami nie jest ona dla mnie miła. To samo z W. Dzięki temu, że mówi mi, co myśli i uważa,  ja dostrzegam w sobie to, co powinnam zmienić, albo nad czym popracować.
Cóż mi wielu znajomych, nawet bliskich relacjach z wszystkimi w rodzinie, gdy potem okazuje się, że tamten powiedział to, a en uważa tamto. Gdy przy stole uśmiechają się do mnie, mówią mi, jaka jestem świetna, jak rozmowy ze mną są interesujące, gdy za plecami  dzielą się swą refleksją, jakam to beznadziejna? 
Nic mi po licznych znajomościach, które są kryształowe, takie niby z wierzchu piękne, ale puste w środku...

Nawiązując do tej myśli, chciałabym Wam pokazać zdjęcie, które zgłaszam do zabawy fotoGRA organizowanej przez ART PIASKOWNICĘ. Należały jedynie sfotografować czegoś, czego jest dużo. Miałam koncepcję i ją wykonałam, choć nie do końca mi wyszła, bo światła mi brak!!!


W. bardzo chciał iść do kina na "Grawitację" ze mną, ale jak tu wyjść, gdy ma się dwoje dzieci w wieku niepozwalającym na ich samodzielnie pozostawienie w domu? Nie da się. Dlatego powiedziałam Mu, żeby sobie sam szedł. I poszedł.
ale potem sobie myślę... O nie! To On sobie wiecznie gdzieś chodzi: a to do pracy, a to (raz) do kina... mnie się też coś od życia należy!
W poniedziałek o godzinie 21.25 powiedziałam W., że idę na koncert Radka. Kiedy zamykałam drzwi sypialni, tylko cicho rzekł:
- Tylko nie wracaj za późno!
A ja weszłam na FB i jako członek Tajemniczego Stowarzyszenia Miłośników Koncertów ON - Line, zakupiłam bilet w postaci naciśnięcia na link i ... obejrzałam koncert Janusza Radka. Zaraz po bisach szybko wróciłam do kuchni...
W. zaczyna być zaniepokojony, ponieważ już trzeci poniedziałek tak spędzam, że sobie idę na koncert Radka ( za każdym razem inny) do... sypialni.

A jak już mówimy o regularnych spotkaniach. To się rozbestwiłam totalnie! 
W każdą środę ( to dziś! to dziś!) po 21.oo, gdy już dzieci grzecznie śpią, łączę się z moją ukochaną Magdą W. przez skype i popijając winko plotkujemy sobie o dzieciach, córkach, synkach... Nie, nie - potrafimy na szczęście rozmawiać o wszystkim a temat dzieci jest tylko tłem, jako że te nasze potomstwo wypełnia nam całe dnie, to niech w rozmowach chociaż ustąpią miejsca...
*** 
Jagoda odrabia zadanie domowe z religii. Ma odpowiedzieć na pytanie: " Czym może Cię napełnić Pan Jezus w roku szkolnym". Widzę, jak Córa wpisuje: dobro, krew..
Ja: Chcesz, żeby Pan Jezus napełnił cię krwią?
Jagna: No tak, bo mam jej mało tyle razy w tym roku się przewróciłam i skaleczyłam...

Po wypisaniu jedynie tych dwóch rzeczy, stwierdziła, że już więcej nie ma pomysłów. Ja, chcąc jej podpowiedzieć, że przydałoby się napełnić, ją cierpliwością, której zupełnie nie ma, zadałam "pomocnicze" pytanie.
Ja: Jagna no pomyśl, czego ci jeszcze brakuje?
Jagna: rozumu....
***
A tak na zakończenie już takie zupełnie. kto mnie pobije dzisiejszym widokiem z rana?
Czy  widzicie gdzieś moje górki? ;)

 A przypomnę, że dwa tygodnie temu zrobiłam w tym miejscu takie zdjęcie... Tylko trochę inny kadr...

Pozdrawiam i przepraszam, że mnie tak mało u Was. Mnie jest mało po prostu w świecie... Staram się poukładać swoje myśli.. Jak widzicie, bywa, że nawet u siebie na blogu nie piszę codziennie postów. Czasami po prostu ulatuje ze mnie wszystko...
Ale jutro Franio spotka się ze Stasiem, zaś mamusie chłopców spróbują za TRZECIM podejściem skończyć ozdabianie bombki...

Pozdrawiam,
Jagodzianka.

21 komentarzy:

  1. Nie smutaj, bo:

    Nie ma jak pompa,
    marmury, wielki dzwon,
    nie ma jak pompa,
    purpura, góra, tron,

    nie ma jak pompa,
    fanfary, czary nie ma, o nie, nie, nie, nie
    Nie ma jak pompa,
    doroczny bal u wód,

    nie ma jak pompa,
    salony Hollywood,
    nie ma jak pompa,
    grande valse i rewia mód - ósmy cud

    OdpowiedzUsuń
  2. górek brak, a winka zazdroszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ależ będę tworzyć...jeśli tylko chłopy pozwolą ;)

      Usuń
  4. Oj coś czuję, że Cię muszę troszkę poczochrać. Nie za mocno, co by fryzury nie zepsuć, ale jednak z serecznością poczochrać. Lubię Twoje bigosy, nawet jak są troche przesolone. ;))
    Cytat z Lenona niezwykle trafny. Ja jednak z tą szczerością jestem powściągliwa. Zostawiam ją sobie jedynie dla najbiższych osób, co do których wiem, że mogę sobie na to pozwolić i moje słowa nie zostaną źle zrozumiane. Bo o nieporozumienie tak łatwo, a potem urasta ono do takich rozmiarów, że nic już się z tym nie da zrobić.
    Też zdecydowanie stawiam na jakoś w kontaktach z innymi. Nie interesują mnie pseudo-kontakty, choć mam szerokie grono znajomych, przyjaźń uważam za perłę.
    Madziu, nie przejmuj się tym co kto mówi za plecami. Niech Cię to zupełnie nie obchodzi - chcą to mówią, mówią co chcą. Koniec. Ty siebie znasz najlepiej i wiesz czy to prawda. A co to, beznadziejnym być nie można? Czy to grzech? ;)) Madziu, śmiej się z tego. Krwi nie warto psuć z tego powodu i humoru tracić. Zresztą, jesteś ho, ho daleko!
    Cmok
    Poprawiłam nastrój? ;)
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuś, co do szczerości - wiesz, co możesz komu powiedzieć, jak go dobrze poznasz. A jak nie? Szczerość wg mnie to niekoniecznie mówienie: ta sukienka nie pasuje do Twojej figury. Szczerość to mówienie,na zapytanie kogoś, CO JA MYŚLĘ O CZYMŚ TAM. Jeśli ktoś nie jest w stanie przyjąć mojej opinii - niech nie pyta, a jak pyta, niech uszanuje. Prawda jest taka, że te moje rozważania dzisiejsze są związane z ogólnym przemyśleniem pewnych kwestii. Niekoniecznie mnie dotyczących teraz, w tej chwili. Może to też dowiedzenie się o czymś, co trwa od lat? Przeczucia? A może kwestia "zadługiegomyślenia"?
      Ewuni, Nałkowska w "Granicy" napisała" nie jesteśmy takimi, jakimi widzimy siebie my, ale takimi, jakimi nas widzą... Martwię się z innych powodów, ale jako że jak się martwić ,to martwić na całego ;), to różne myśli mi przychodzą, ogólnie o życiu, świecie, ludziach... I tak powstał ten post...

      Usuń
    2. Aaa, jeśli chodzi o szerość w rozumieniu wyrażania swoich opinii, to jest oczywiste, że jeżeli ktoś pyta wprost, to odpowiadam wprost. I oczywiste jest, że należy tę opinię przynajmniej uszanować. Ale Madziu, sama widziałaś co się działo 11.11. A z czego to się bierze? Z braku tolerancji dla odmienności, z braku poszanowania innych opinii. Klops.
      Aura taka jakaś refleksyjna, bo ja też zadumana od 3 tygodni. :)) Ale ja uwielbiam "długomyślenie". ;))
      To już się postaraj nie martwić, albo przynajmniej połowicznie. ;)
      Tulę Cię, tulę...
      Ewa
      P.S. Z Nałkowską bym polemizowała. Prawda o nas wcale nie zależy od mniemań innych na nasz temat. Zdarza się, że to jak my siebie widzimy i jak widzą nas inni nie pozostaje czasami w sprzężeniu zwrotnym, ale wcale opinia innych na nasz temat nie determinuje tego jacy jesteśmy. No ale to już zupełnie inna dyskusja. Dlatego głowa do góry i niech mi tu opinie innych humoru więcej Ci nie psuja!
      Buziak

      Usuń
  5. Biedna Jagódka, rozumu jej brak... A patent z pójściem na koncert niezły jest, może wykorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale skąd miała ten tekst???
      Świetny patent: bo na koncercie jesteś,a że blisko, to do domu nie wracasz późno i ZAWSZE siedzisz w pierwszym rzędzie :D

      Usuń
  6. Czy to aby na pewno są Twoje myśli!? Przecież ja dokładnie o tym samym myślałam i to nie raz i nie dwa! Ciężka i trudna sprawa. Nie zawsze udało mi się zatrzymać jęzor za zębami, niestety. Czy żałuję? Hmmm...Podobno nie mamy żałować tego co zrobiliśmy, lecz tego czego nie zrobiliśmy...
    Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale bliżej skłaniam się słowom Lennona.
    Córcia jak zwykle wspaniałe prowadzi rozmowy z rodzicielką :))
    A tak trochę zboczę z tematu...religia we Francji jest obowiązkowym przedmiotem, zaliczana jest do średniej z ocen?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz te myśli odnośnie cytatu z Lennona, to tak przyszły ogólnie.
      A co do religii. Nie, Francuska szkoła - którą m.in. pod tym względem będę wychwalała - nie ma zajęć z religii. Jest tu zdecydowany rozdział religii od szkoły. To kolejna zaleta szkolnictwa w tym państwie.

      Usuń
  7. Lubie takie bigosy z codzienności Jagodzianko.... Wszystkiego po trochu - jak w życiu. Trzymaj się i żyj dalej. Nadejdzie lepsze.

    Zimy w Pl jeszcze nie widziałam w tym sezonie. Ciągle mamy dość ciepły, ciemny listopad.

    Koncert - ekstra pomysł (ale na 100 % wiem, że nie skorzystam, bo chodzę spać z kurami - i dziećmi zarazem...). Ja wychodzę tylko do pracy i do sklepu po spożywkę. Wyjeżdżam tylko na naszą wieś. Marzy mi się wyjazd z M. bez dzieci (na 1, 2 dni) albo chociaż wspólne kino. Ale to nie jest proste (zresztą M. wyjechał i wróci aż w styczniu).

    Odpowiedzi Jagody zabawne i świadczą o tym, że akurat rozumu to jej nie brak ;-).

    Pozdrówka!



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też o tym marzymy z W. - by pobyć gdzieś bez dzieci. Na razie spędzamy wieczory przy świecach albo dobrym filmie, gdy te młode już posną ;)
      Ma dużo rozumu ta moja Córa - to prawda ;)

      Usuń
  8. Ojojojoj... Też takie stany zaliczam, ale finalnie zawsze prędzej czy później udaje mi się dojść do wniosku, że nie ma co rozmyślać, tylko trza się brać za robotę. Obecna szaro-bura aura tez pewnie nie pomaga...
    Najgorszy jest dla mnie po prostu brak "wolności z dawnych czasów", czyli czasów przed rozmnożeniem się ;-) Cóż, życie.... Mam nadzieję, że szybko poczujesz się lepiej :-)
    A fotki są superowe. Powodzenia w wyzwaniu :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, czasy sprzed rozmnożenia się były beztroskie... Zachciało się mi jednak trosk ;);)
      A te samopoczucie... Raz lepiej, raz gorzej...

      i ja pozdrawiam!

      Usuń
  9. Ale masz magiczny widok z okna. Piękne to miejsce. Zdradzisz gdzie to we Francji można zobaczyć?

    pozdrawiam ciepło,
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widok z okna jest akurat z domu Stasia. U mnie jest mniej więcej taki i tam zdradzam, gdzie mieszkam;):
      http://blogowanko-jagodzianka.blogspot.fr/2012/08/witam-z-peron.html

      Usuń
  10. Ciekawie oświetlone zdjęcie do wyzwania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, choć przyznam, że nie do końca jestem z tego światła zadowolona...

      Usuń