piątek, 31 stycznia 2014

PIĄTEK POD WYZWANIEM: THE 52 PROJECT # 5

Bonjour.

Mamy problem, Huston...
Franczesko nauczył się otwierać lodówkę...
Od rana zatem wyciąga z niej "ziupę",  bo jest "godny", albo wystaje z tej lodówki tylko tyłeczek i słyszę" co ciem? yyyy... to nie, to teś nie... O! To ciem!"... i wyciąga ziupę...
A jak ziupy nie ma, to polskie jagody zebrane przez dziadków smakują jeszcze lepiej... A jeszcze lepeij się po takim obiadku sprząta, pierze...
Jak to dziewczę zabiegane teraz złapać? Ciągle w biegu. Ona nawet podczas posiłku musi wstać, zrobić piruet, pogalopować... Wiatr we włosach i duużo energii. Tańce oraz galopy i to wszystko w tym chudym ciałku...

Miłego weekendu!
Jagodzianka.

18 komentarzy:

  1. Madziu, Jagoda ćwiczy te wszystkie piruety właśnie po to, by zachować szczupłe ciało ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ;-))))) Piękne włoski mają te Twoje dzieciaczki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale pychota! Wie co dobre:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. a jednak musisz mieć rozplanowane publikowanie postów - czyżby chłyt matetingowy? ;) jestem na etapie natrafiania na większości blogów na link do bloga roku, dzięki bogu i wielkiemu szu, u ciebie klasycznie i bez ekscesów
    nawet tył głowy jagny jest fotogeniczny, udały wam się dzieciaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj wieczorem napisałam ( a miałam teeego pisania!) tego posta, bo wiedziałam, że będę zajęta przez prawie cały dzień. U mnie - jak wiesz- na każdy dzień jest konkretny temat posta, więc ju z parę razy udało się mi przygotować post wcześniej - wcześniej się nigdy nie wyrabiałam, teraz jeśli tylko mam chwilkę wieczorem, albo natchnienie do pisania, to wtedy tworzę zarys posta. Nie zamierzam walczyć o żaden blog roku, bo po pierwsze nie mam szans, więc po co w ogóle startować, po drugie nie mam potrzeby konkurowania z innymi, po trzecie - dla mnie to, że mam tyle Czytelników i że jest takie zainteresowanie moim blogiem jest już dla mnie nagrodą ;)
      Zdolnego mam mgr inż, to mi ładne dzieci wykonał, szkoda tylko,że ich ( córy) charakteru nie dopracował...;)

      Usuń
  5. jaki słodki!!! a jagody sama bym wciągnęła hehe

    OdpowiedzUsuń
  6. :)))
    Mój 3,5 letni syn, jak tylko się nauczył chodzić, to trafił do lodówki i tak mu zostało... :)
    Kiedyś mu powiedziałam, że jak nie zamknie w końcu lodówki, to go w niej zamknę, ależ mu się błogość na buźce rozlała... :))
    A jak kupiłam zabezpieczenie do lodówki, to myślałam, że jest strasznie skuteczne, bo przez DWA dni nawet nie próbował się do niej dobierać, tylko jak ktoś otwierał, to grzecznie patrzył. Dwa dni patrzył, patrzył, a trzeciego dnia otworzył zabezpieczenie, i to by było na tyle w kwestii skuteczności ustrojstwa :)
    Pozdrowienia dla Ciebie i Małego Łasucha
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nasza lodówka i w Pl, i tutaj nie jest łatwa w otwieraniu... do czasu, jak widać ;)
      Moja mama, gdy zajmowała się Franiem, kupiła zabezpieczenia do szuflad. Po 10 min. wszystkie szuflady były otwarte ;)

      Usuń
  7. W życiu bym nie uwierzyła, że to dziecię zbrodnicze zamiary na lodówce uskutecznia, gdyby nie to zdjęcie. Widać, że niektóre kąski w pośpiechu przyswajane były:))) Coby mama za dużo ubytków w pożywieniu się nie doliczyła;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz! Wszystko trzeba zabezpieczyć fotografią :D

      Usuń
  8. Przeuroczo wygląda Franio z umorusaną buźką :) Samodzielność dzieci szybko przychodzi , a jak były malutkie to się nie mogłam doczekać kiedy zaczną chodzić . A one nie wiadomo kiedy lodówki sobie otwierają i wybierają ;)
    A bieg córki świetnie uchwycony .

    OdpowiedzUsuń