poniedziałek, 28 października 2013

WĘDROWNIK PO FRANCARII: wycieczka roku SUISSE VAPEUR PARC

Bonjour.
Przepraszam, że wczoraj nie było postu, ale zupełnie jakoś nie mogłam się za niego wziąć. Nie miałam głowy do tego zupełnie.
 Tę wycieczkę mieliśmy odbyć z Jacoolami w maju, ale pogoda pokrzyżowała nasze plany. Szkoda, bo okazało się, że jest to FANTASTYCZNE miejsce!
 (Jacki, to co, kiedy przyjeżdżacie?;).
To takie mini miasteczko, w którym jeżdżą mini  pociągi. wszystko jest mini: domki, ryneczek i na nim budynki sklepu, banku, kościoła, kawiarenki - choć można wejść do środka. To jest jakby miasteczko, przejeżdża się przez most nad jeziorkiem, widać młyn, kolejkę linową...
Można miasteczko zwiedzić na piechotkę, ale po co? Wystarczy wsiąść do pociągu... byle jakiego...
Pociągi są uruchamiane w zależności od ich rodzaju: na prąd, silnik gazowy, spalinowy, no i na węgiel.
 
 

Co ciekawe! Jeśli ma ktoś swój prywatny "pociążek" o odpowiednim rozstawie kół, także może sobie tu pojeździć :D

W piękną pogodę, gdy nie chcemy kupować gotowego jedzenia, możemy sobie zrobić piknik w odpowiednim miejscu, koło stawu...
  Winogronowy świeży sok kupiony po drodze...
Zwiedzamy okolicę...

Pamiętacie naszą wycieczkę w zeszłym roku do Aigle ?
Był tam taki zamek...
Znowu go zobaczyliśmy... tylko jakiś malutki się zdał ;)





Co ważne. Płaci się za wstęp 15 CHF dorośli, dzieci 13 CHF, Franio za darmo i można cały dzień jeździć w tę i z powrotem pociągami, jakimi zapragniemy, spędzić czas w ryneczku na kawie/piwie/winie, jedząc naleśniki lub stworzyć sobie piknik. 
Tę wycieczkę uważamy za najbardziej udaną w tym roku i z radością pojedziemy tak ponownie. Ktoś chętny?
Do widzenia sie z Państwem,
Jagodzianka.

4 komentarze:

  1. Świetne miejsce! My niedawno wybraliśmy się z synkiem do reklamowanego w internecie parku kolejowego w Ogrodzieńcu. Na zdjęciach wyglądało to, tak jak u Was, a na miejscu okazało się, że to kompletna wyludniona ruina... Rozczarowanie dziecka, ogromne. Dodam, że nie byliśmy jedynymi rozczarowanymi zwiedzającymi...
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń