czwartek, 10 stycznia 2013

CZWARTY DZIEŃ - SZCZĘŚCIE

Bonjour.
SZCZĘŚCIE jest kolejnym tematem wyzwania i podobnie jak DUŻY to pojęcie niezwykle względne. Każdy swoją miarą mierzy szczęście. Dla jednych niewiele trzeba a inni wciąż są niezadowoleni i mają pretekst do narzekania.
Nie mam pojęcia jak jest z innymi nacjami, bo mam za małą na ten temat wiedzę, ale my - Polacy - na pewno mamy milion - jeśli nie więcej -powodów do narzekania, szukania problemów oraz argumentów i przykładów na to, że NIESZCZĘŚCIE to nasza druga skóra. Czyjeś natomiast osiągnięcia, sukces i poczcie szczęścia jesteśmy w stanie w pięć sekund zniszczyć i pokazać, że to wynik znajomości, machlojek i kombinatorstwa.
A ja jestem szczęśliwa!
  • Ponieważ mam Męża, którego bardzo kocham i On mnie również.
  • Ponieważ potrafiliśmy stworzyć DOM, do którego uwielbiamy wracać.
  • Ponieważ mamy zdrowe dzieci oraz Rodzinę i nie musimy się borykać z problemami zdrowotnymi. Nie jesteśmy zmuszeni do zmagania się z tak trudnym obowiązkiem, jakim jest opieka nad chorym, niepełnosprawnym.
  • Ponieważ mieszkam teraz w miejscu , które jest wg mnie MOIM MIEJSCEM  NA ZIEMI.  I nawet jeśli nie będzie mi dane tu zostać, to dziękuję losowi, że pozwolił mi tu ponownie przyjechać. I ponownie czerpać radość z życia tutaj.
  • Ponieważ Jagna również pokochała to miejsce. Wreszcie się odnalazła, świetnie daje sobie radę we francuskiej szkole i nie mogła się doczekać w czasie świątecznej przerwy na moment, gdy wróci do "ukochanej szkoły i Francji" .
  • Ponieważ mogę rozwijać swoje pasje i zaczynam być dostrzegana ( a raczej to, co robię) oraz nabieram pewności w słuszności decyzji podjętych .
  • Ponieważ jestem obdarowana wspaniałą Przyjaźnią od lat dwudziestu. Której siła przezwyciężyła kilkuletnią przerwę.  Bo się doskonale rozumiemy. Bo tylko my potrafimy zrozumieć i docenić to, co przeżywamy, myślimy. Bo ta metafizyka, jaka się wytworzyła między nami lata temu, wciąż istnieje. I wciąż się mi micha cieszy na wspomnienie ostatniego spotkania. I właśnie dostałam od Niej mail :).
  • Ponieważ  nie jestem dotknięta chorobą jaką jest "głupota wirtualnego użytkownika". Nie siedzę w sieci, by wyżywać się na innych, by obrażać, bez sensu krytykować tylko po to, by podnieść swoje ego. Przeraża mnie ludzki brak taktu, to ciągłe uzurpowanie do  pouczania, radzenia i oskarżania. Ludzie mylą wyrażanie swoich poglądów, upodobań z konstruktywną lub po prostu - krytyką. Przykład. Ktoś pokazuje swój dom, który urządził cały na szaro, bo uwielbia ten kolor. Ma szare ściany, poduszki stół i dodatki. Ktoś tej barwy nie cierpi, więc pisze komentarz: Brzydkie to mieszkanie. Obrzydliwy kolor. Na co uzyskuje odpowiedź: Jak się tobie nie podoba, to nie oglądaj. Następuje szybka riposta: Oczywiście, bo to klub wzajemnego adorowania. Krytykować już nie można, tylko wychwalać należy. To ja się pytam: gdzie w tej wypowiedzi owego obrażonego była krytyka? Bo ja zaobserwowałam jedynie wyrażenie własnego gustu. Nic więcej. Gdyby napisał ów ktoś, że... na przykład warto byłoby ożywić miejsce jakimiś dodatkami w kolorze kontrastowym, to rozumiem: porada. Albo że nadmiar szarości stwarza przytłaczające wrażenie - rozumiem: krytyka. Ale kogo interesuje, że ktoś nie lubi szarego? To jego sprawa! Albo inna historia. Ktoś jest otyły i uwaga! twierdzi, że jest mu z tym dobrze i  czuje się szczęśliwy. Zaraz znajdzie się grono uprzejmych, którzy najpierw w sposób ohydny i obraźliwy nazwą odpowiednio posturę tej osoby a portem zaczną pisać, że na pewno nie jest szczęśliwa (bo grubas szczęśliwym być nie może) i żeby za odchudzanie się wzięła. Mało tego! Będą mieli za złe, że ich dobrych rad nie chce przyjąć. Rodzi się jednak we mnie pytanie: czy ktoś o te rady prosił w ogóle? Dlaczego na siłę próbuje się uszczęśliwiać innych, radzić im, jak mają żyć, w co wierzyć, na kogo głosować i w co się ubierać?
Jak już wcześniej wspomniałam, szczęście ma niejedno imię. Moja Jagna na przykład marzyła o lalce Monster High. Nigdy żadnego wcześniej odcinka nie widziała z udziałem tych maszkarad. Ja się opierałam, nie zgadzałam na te stwory. W międzyczasie okazało się, że Jej Przyjaciółki toto posiadają. Zdałam sobie wtedy sprawę, że nie uchronię Jej przed pokusami tego świata, przed trendami i modami. A moje racjonalne tłumaczenia wcale dla Niej nie są i nie będą przekonujące. Na tym etapie przynajmniej. I powiem Wam, że kiedy zobaczyłam to SZCZĘŚCIE w Jej oczach, gdy rozpakowała gwiazdkowy prezent zawierający Venus McFlytrap, to wiedziałam, że warto było zmienić zdanie. Filmu tego nadal nie ogląda, bo się boi, ale twierdzi, że lalki nie i widzę, jak z radością ją czesze i tam sobie dialogi jakieś tworzy.

Czy czegoś mi do szczęścia potrzeba? Tak. Czterech trójek Franka. Wciąż nie wyszły.  Ale te nieprzespane noce wynagradzają takie chwile. Jak dzieciom niewiele do SZCZĘŚCIA potrzeba... Mina Frania, Jego uśmiech i szczęście wypisane na twarzy wystarczą za komentarz, bo przecież każdy wie, że nic tak nie uszczęśliwia jak zraszanie swej twarzy w celu poczucia, jak to jest być storczykiem, nieprawdaż?

 Szczęscia Wam życzę w każdym dniu Nowego Roku. Doceniajcie, co macie,
Jagodzianka.

EDIT.
Tak sobie pomyślałam, że w tym temacie, skoro opowiedziałam o "potwornym szczęściu" Jagódki,, to pokażę te oczęta zachwytu... Aż się Dziecku memu włos rozwiał ;)


59 komentarzy:

  1. Piękne szczęśliwe dziecko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie pomyślałam, że prawdę powiedział ktoś kiedyś, że jak śmieje się dziecko to i świat się śmieje ;)

      Usuń
  2. szczęście i to w podwójnym znaczeniu: bo i Franiu szczęśliwy i Jagodziana Mama jak patrzy na szczęście Frania to szczęśliwa jest...i nawet trzecia rzecz, że od tego patrzenia to i mnie się to Wasze szczęście udzieliło ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o jak mi miło! I Twe słowa mnie uszczęśliwiły ;D

      Usuń
  3. Pięknie ujęte :) Cieszę się, że czasem mogę poczytać swoje myśli napisane przez innych, bo mi czasem brakuje weny pisarskiej :/ (kompleks ścisłowca)
    Również życzę szczęścia! Oby nigdy nas nie opuszczało!

    OdpowiedzUsuń
  4. zaczytałam się Magda, to sztuka umieć doceniać i cieszyć się z tego, co się ma... Franek jest rozbrajający, no a Venus wymiata:)) pozdrowienia!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz... Człowiek to taki gatunek, którego potrzeb i pragnień nie da się zaspokoić. ciągle za czymś pędzi, do czegoś dąży. A szczęście... tak się mi wydaje... gdy docenia się w tym zwykłym "pospolitym" wymiarze jak zdrowie, że ma się co do garnka włożyć, to potem bardziej cieszą osiągnięcia czy zdobycie czegoś tam, kupienie sobie czegoś... Chyba naiwna jestem ;P
      A co do Venus... Śmieją się ze mnie, bo jeden bok głowy mam podgolony jak właśnie Venus i twierdzą, że się chciałam do niej upodobnić ;)

      Usuń
  5. Uwielbiam!!! Zresztą zawsze pięknie piszesz! Podoba mi się Twoje podsumowanie szczęścia i zgadzam się bardzo z ostatnim punktem. :))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za te słowa. Ju parę razy pisałam, że Twoje wyzwania zmuszają mnie ( ale nie dlatego, że MUSZĘ tylko CHCĘ :))do przemyśleń, zastanowienia się nad życiem: czasem w sposób zabawny a czasami zupełnie tak poważnie...
      Co do ostatniego punktu... Wiesz przeraża mnie, jak ludzie bezmyślnie rzucają obraźliwymi epitetami z szybkością karabinu maszynowego. Skąd tyle nienawiści w ludziach?

      Usuń
  6. Super! Twoja definicja szczęścia jet bardzo podobna do moje. Chociaż z naszym zdrowiem to różnie bywa, staram się żyć szczęśliwie. Nie czekam już na lepsze czasy, staram się aby te lepsze czasy były tu i teraz.Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. C odo zdrowia... widzisz, ja staram się na wszystko patrzeć z optymizmem. Mam poważną chorobę, ale ona nie przeszkadza mi w normalnym funkcjonowaniu i dlatego sobie myślę, że nie ma co narzekać, trzeba z tym żyć. Ważne, że nie leżę obłożnie i nit nie musi mną się opiekować... To taka moja metoda na oswojenie tego, co we mnie siedzi ;)

      Usuń
  7. Jagus, przepiękne masz Dzieciaki! Na Ich twarzach czytam Twoje szczęście! Buziaki dla Was!
    p.s. ja też jestem szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kajusiu, aż mnie ciarki przeszły. Kochana, wszystkiego dobrego! Jesteś Mamą Wyjątkowego Chłopca - to wielkie szczęście!

      Usuń
  8. Jagodzianko, to ja Ci zycze jeszcze wiecej szczescia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko te trójki dla Frania bym chciała...

      Usuń
  9. Ach piękne zdjęcia :) rozbrajająco szczęśliwe:). Kurcze że ja wcześniej na dłużej u Ciebie nie zagościłam , niewybaczalny błąd ,ale natychmiast go naprawiam.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, koniecznie jak postanowienie noworoczne postaw sobie za zadanie naprawić błędy z zeszłego roku :D

      Usuń
  10. O rany, nienawidzę jak ktoś znienacka czymś na mnie psika, nawet jeśli byłyby to moje ulubione perfumy, o wodzie do storczyków już nie wspomnę ;)
    A moje dziecko ma to po mnie i jakby tak sobie psiknął w twarz to mina byłaby zdecydowanie inna niż u Frania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że ja lubię? Ale przed Franiem to muszę psikacz ...chować! Bo On, jak tylko go zobaczy, domaga się dania mu i psika się ;)

      Usuń
  11. Jak zawsze, pięknie napisane :) w samo sedno, a uśmiech Frania ... rozbrajający :)

    Żałuję, że nie mam w tym miesiącu czasu na tyle by usiąść i coś napisać. Mnie te wyzwania też motywują do chwil spędzania ze sobą, rozmyślania i działania... stawania się lepszym dla siebie i innych.
    Życzę jeszcze więcej szczęścia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odbijesz sobie w następnym wyzwaniu.
      Dzięki!

      Usuń
  12. Bonjour!
    Bardzo mądrze napisane!
    I fajne zdjęcia (to z lalką super:)
    Au revoir :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Życzę Ci trójek Frania do pełni szczęścia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A Franek to się michacha :)
    Niby masz rację, ale czy my, ludzie zwyczajni mniej lub bardziej, nie utożsamiamy braku problemów ze szczęściem? Wiem, że trudno zrozumieć, o co mi chodzi, ale coś mi tam w głowie raczkuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko wiesz...Czy naprawdę istnieją ludzie, którzy nie mają problemów? Może problem właśnie na tym polega, ze ... nie wiem... nie wypada się przyznać do tego, że jest się szczęśliwym? Albo strach, by los się nie odwrócił? Z drugiej strony... często jest tak, że znani ludzie przyznają się publicznie, że są np. w szczęśliwym związku a zaraz pojawiają się komentarze złośliwe i powątpiewające...
      Paradoksalnie są też i tacy ludzie, którzy im więcej opowiadają o swoich problemach, tym bardziej są szczęśliwi ;)

      Usuń
    2. wychodzi na to, że the simplier, the better

      Usuń
    3. Myślę, że tak. za dużo się zastanawiamy, rozmyślamy a za mało dostrzegamy to, co się dzieje wokół nas i co nam daje kolejny dzień.

      Usuń
    4. z drugiej strony, kiedy się zapędzimy, zastanawia się za mało. czy w ogóle się wówczas zastanawiamy?

      Usuń
  15. święte słowa a zdjęcia boskie

    OdpowiedzUsuń
  16. od dzieci mozna sie tyle nauczyc :) caly czas usmiech na buzi! bardzo mi sie podoba co napisalas: znalazlas miejsce na ziemi i masz wspanialy dom, do ktorego lubisz wracac :) to jest chyba taka stabilna podstawa do budowania wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  17. cudne dzieciaczki :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Widzę przed oczami kwintesencję szczęścia.
    To jest sukces życia: stworzyć Dom, do którego chce się wracać !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak... Szczególnie, gdy wracasz z pracy, do której nie chcesz iść ;)

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. Oj, słowa te są jak miód na me serce;)

      Usuń
  20. Bardzo piękne to co napisałaś, Jagodzianko. Potwierdzam, bardzo, bardzo przyjemnie się Ciebie czyta. Pisz więc jak najwięcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło. Dziękuję serdecznie!

      Usuń
  21. Gdy nie piszesz smutno na mym sercu...
    Piszesz bardzo mądrze i pięknie! Uwielbiam Cię czytać!
    Dzieciaki bezcenne! Słodziaki!

    I bardzo podoba mi się to co napisałaś: "Doceniajcie, co macie"!
    Pozdrawiam Kochana Jagódko =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, rozpieszczasz mnie tymi słowami! Dziękuję Ci bardzo serdecznie... Jak sobie już słodzimy, to powiem, że uwielbiam patrzeć na Twoje zdjęcia;)

      Usuń
  22. Jak ja lubię czytać te Twoje posty. O zdjęciach nie zapominając :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Kochana Jagodzianko czy Ty się kiedyś zastanawiałaś nad napisaniem książki, wróć, kilku książek?? Tak przyjemnie i lekko piszesz o rzeczach nas otaczających, że za każdym razem jak kończe czytać Twoje wpisy mam niedosyt-chciałabym jeszcze:)

    I okazuje się, że do szczęścia niewiele trzeba: spryskiwacz do kwiatków pełen wody i lalka:))
    A jak patrzę na Twoje dzieciątka to cieplutko mi się na sercu robi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ojej... I Tobie pięknie dziękuję za tak miłe słowa. O napisaniu książek nie myślałam nigdy (oprócz wieku dziecięcego, gdy to pisałam opowiadania i sama je ilustrowałam... powiedzmy, że to ilustracjami można było nazwać :D)). Myślę, ze to po pierwsze nie moja forma a po drugie... i chyba najważniejsze: nie mam talentu. Zdecydowanie bliższą memu sercu byłaby forma felietonu... Obawiam się, że jednak to za wysokie progi, zostanę zatem przy blogu ;)

      Usuń
  24. Szczęście jest zawsze na wyciągnięcie ręki! A szczęśliwi domownicy to kwintesencja szczęśliwości! Co tam, że inni mądralińscy patrzą krzywym spojrzeniem z zazdrości (typowo polskiej z resztą)! Fajnie jest mieć taką rodzinę. I fantastyczne dzieciaki masz :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zdjęcie śliczne ale tekst to dopiero powala;)

    OdpowiedzUsuń
  26. bądź szczęśliwa i kropka. albo nie- WYKRZYKNIK! :) piękny tekst

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetny post, jak zwykle zresztą:) choć nie zgodzę się z tym, że Jagódka bajki o straszydlakach nie oglądała:)Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasieńko, niepotrzebnie napisałam NADAL ;) Się boi a raczej bała, gdy oglądała z Mają. ale to się zmieniło. Od wczoraj. Już ogląda i się nie boi. Che, che... Chyba nie boi, bo wiesz, jak z naszymi dziewczynami jest :D

      Usuń