poniedziałek, 7 stycznia 2013

WĘDROWNIK PO FRANCARII - z cyklu "POLKA NA OBCZYŹNIE" : KUCHNIA FRANCUSKA

Chciałabym zaznaczyć, że moja wiedza o kuchni francuskiej jest mocno ograniczona, ponieważ dopiero poznaję jej tajniki. Nie czuję się osobą kompetentną do opowiedzenia o tej znakomitej cuisine, ale postaram się choć troszkę ją przybliżyć.
Mogę zdecydowanie stwierdzić, że jest to kuchnia, którą uważam za zdrową, smaczną, która absolutnie zachwyca feerią smaków oraz niezwykłymi aromatami ( z małymi wyjątkami w postaci ślimorów, żabsk, kalmarów albo innych stworzeń z dużymi oczami ;)).

Kilka słów o tym, z czego Francja słynie.
Wpływ kuchni francuskiej na cała Europę jest ogromny. Ale nic dziwnego: doskonały gust Francuzów, umiejętności oraz wyobraźnia tamtejszych kucharzy jak i wykorzystywanie najlepszych a co za tym często idzie - najdroższych produktów sprawiły, że wielu ludzi z różnych zakątków świata chętnie próbuje tych smaków.
Francja słynie ze świeżo złowionych w Atlantyku czy też w Morzu Śródziemnym ryb oraz owoców morza. Wszelakie mule, kalmary, kraby, przegrzebki są tutejszym przysmakiem.
Ze słonecznej Prowansji przywożone są zioła – w tym cudowna, aromatyczna, uwielbiana przez miliony lawenda a także najznakomitsza na świecie oliwa (wiadomo, że z oliwek), która zrobiła zawrotną światową karierę.
We Francji są także popularne wędliny, które produkuje się niemal w każdym miasteczku.
Przechodzimy do meritum, czyli moich ukochanych serów, których bogactwo smaków jest przeogromne: sery camembert, brie i roquefort, czyli pleśniowe białe, zielone, niebieskie, kozie, a także takie o bardzo wyrafinowanym aromacie...
Nie mogę też nie wspomnieć o winach, które są nieodłącznym elementem posiłków: czerwone, białe, różowe! Czego tylko dusza zapragnie!

Pory posiłków i miejsca ich spożywania.
Muszę przyznać, że to, co -oprócz smaków – jest dla mnie rewelacyjne w kuchni francuskiej: to stałe pory posiłków. Dla jednych to utrapienie, ale dla mnie – cudowne rozwiązanie. Posiłki o tej samej porze są przede wszystkim dobre dla zdrowia, a ponadto świetną okazją do wspólnego rodzinnego biesiadowania.
Pora lunchu jest tutaj od ok. południa do ok. 14.oo.
W szkołach od 11.3o do 13.3o (Chociaż w różnych regionach Francji mogą to być inne godziny. Inaczej też może być w szkole podstawowej a inaczej np. w gimnazjum). W tym czasie jedne dzieci są zabierane przez rodziców do domu, a inne idą do tzw. kantyny na posiłek. Resztę czasu, po zjedzeniu lunchu, spędzają na boisku czy innym wyznaczonym miejscu.
Lunch jest najczęściej lekkim posiłkiem: sałatką z bagietką, długą bułką z warzywami lub zapiekanką.
Uważam, że taka przerwa w pracy jest zbawienna dla wydajności pracownika. Człowiek może skupić uwagę na maksymalnie 4 godziny. Po tym czasie zmęczenie umysłu sprawia, ze jesteśmy rozkojarzeni, zmęczeni i wtedy nasza praca jest do niczego. A taka godzinna przerwa, jak nic, ładuje akumulatory.
Ok. 19.oo – 2o.oo Francuzi przysiadają do stołu na taką ciepłą „obiadokolację”. W gronie rodzinnym spożywa się -w zależności od ochoty i preferencji -tarty, ratatouille, cassoulet, poulet basquais .
Francuzi najczęściej wtedy „okupują” tzw. bistro, czyli restauracje, w których posiłki są podawane niezwykle szybko i sprawnie.
Ci, którzy mają blisko do domu, jadą tam na szybką przekąskę.

MOJE SUBIEKTYWNE FRANCUSKIE MENU
wybrałam potrawy, których próbowałam lub dowiedziałam się, że są wyśmienite.

ŚNIADANIE
crossaint/la bagiette/ Brioche
+sok/ kawa
LUNCH
sałatka: mix sałat, pomidor, ogórek, sos vinegret+bagietka

PRZYSTAWKA
salade chevre chaud (z ciepłym kozim serem na grzance z miodem i orzechami włoskimi);
salade nicoise (z tuńczykiem, fasolką zieloną, jajkiem, anchois i oliwkami);
salade de poire au roquefort (z gruszką, serem roquefort i orzechami włoskimi) ;
foie gras*, *** na tostach z konfiturą wiśniową albo... czosnkową;

OBIAD/KOLACJA
z dań mięsnych:boeuf Bourguignon (wołowina po burgundzku);
coq au vin (kogut w winie);
steak a la sauce de moutarde (stek z sosem musztardowym z pieprzem);
dinde aux marrons (indyk nadziewany kasztanami );

z dań rybnych:sole meuniere (sola smażona na maśle),
maceraux a la sauce moutarde a l’ancienne ( makrela pieczona w sosie z musztardy francuskiej), crevettes au persil et au vin blanc (krewetki smażone z pietruszką, czosnkiem w białym winie), moules-frites au sauce mariniere (mule z frytkami w tradycyjnym sosie)

DESER
To słodka potrawa lub... deska serów**. Doskonałe jest właśnie to ,że Francuzi traktują sery jak deser. Przyznaję, że w naszym domu sery zawsze często gościły, teraz goszczą zawsze i to w dużych ilościach oraz rodzajach.
Słodkości: Crème brûlée posypany lawendą;
mousse au chocolat (mus czekoladowy),
Crepe Suzette (płonące naleśniki w likierze Grand Marnier)
tarte tatin (odwrócona tarta z gruszkami)
macaron (to takie ciasteczka bezowe z nadzieniem - przeróżnym). 
20 marca jest obchodzony Jour du Macaron - mozna się wtedy nimi objadać ;)

Sery:Camembert, Chevre (ser kozi dojrzewający),
Comté ( twardy, o orzechowym aromacie),
Munster (bardzo intensywny ser pochodzący z Lotaryngii)
Morbier (ser z odrobiną popiołu w środku) 


NAPOJE/ALKOHOLE
woda, wino czerwone półsłodkie do deserów lub wytrawne do serów. Białe do potraw rybnych a różowe do potraw z owocami morza.
Francuzi nie mogą się pochwalić dobrym wiem. Nie posiadają takiego.

Nasz zaprzyjaźniony Francuz za piwo najlepsze na świecie uważa... pszeniczny okocim :)
    Jagodzianka poleca!
Uwielbiam tarty i staram się robić je często. Rodzina się na nie rzuca jak wygłodniałe wilki. Króluje porowa, z pomidorkami. Ponieważ Mały Obywatel zwany też Gnomem albo Franiem nie pozwala mi zatopić się w kuchennych eksperymentach, kupuję ciasto francuskie już gotowe. Wcześniej robiłam sama. Jak już François podrośnie, będziemy razem to ciasto robić ;)
TARTA POMIDOROWA

Ciasto ze sklepu, albo...
  • 20 dkg mąki;
  • 1/2 kostki masła;
  • 1/2 szklanki bardzo zimnej wody;
  • sól ;) 
Nadzienie:
  • 300 g małych pomidorków;
  • 2 łyżki oliwy;
  • kilka gałązek świeżego tymianku;
  • 3 łyżki pokrojonych w paseczki suszonych pomidorów;
  • 100 ml śmietanki kremówki;
  • 100 ml mleka pełnotłustego ;
  • 2 średnie jajka i 1 żółtko;
  • 200 g sera Brie pokrojonego w 0,5 cm plastry
  • sól;
Aby wykonać ciasto, należy połączyć składniki i wyrobić ciasto. ale niezbyt długo. Następnie włożyć do lodówki na 2 godziny. Formę do tart wysmarowć masłem. Ciasto rozwałkować i przełożyć do formy. Ciasto nakłuć widelcem, przykryć papierem do pieczenia i wysypać na wierzchu fasolkę lub ryż. Formę wstawić do piekarnika nagrzanego do 190 stopni C i piec przez 20 minut****. Zmniejszyć temperaturę do 180 stopni, usunąć z ciasta papier z fasolkami (ryżem) i podpiec je jeszcze przez 5 minut.
W tym czasie należy przygotować nadzienie: ubić śmietankę, mleko, jajka, suszone pomidory. Na wierzchu podpieczonego ciasta ułożyć pomidorki, posypać listkami tymianku, posolić i skropić oliwą. Następnie zalać je masą jajeczną, ułożyć na wierzchu ser. Piec 25-30 minut.


Kilka słów o restauracjach.
Nie mam doświadczenia, jeśli chodzi o restauracje, ale na pewno mogę polecić wszystkim, którzy znajdą się w moich okolicach restaurację „Le Coq Rouge”, która jest ozdobiona setką kogucików. Klientów wita właściciel w białym uniformie, który sprawdza rezerwację.
Następnie właścicielka zaprowadza do stolika i proponuje danie dnia, opowiada o rodzajach serów, winach.

A co jest najlepsze?
 No a najlepsze są kasztany na Placu Pigalle! :D
Ja jadłam te pieczone akurat w Genewie i również były pyszne ;)
Są też karmelizowane...

Dziękuję serdecznie za uwagę i życzę smacznego,
Jagodzianka.

P.S.*Tutaj miałam lekkie obiekcje odnośnie podania tej znanej potrawy, gdyż jest to pasztet produkowany z silnie otłuszczonych wątróbek gęsich lub kaczek. Aby takie wątróbki uzyskać, trzeba tuczyć gęsi kasztanami lub orzechami. To działanie jest wysoce niehumanitarne i na przykład w Polsce jest zakaz go produkowania.

EDIT.
Koleżanka Sis zwróciła mi uwagę na pewne  nieścisłości, prostuję zatem moje wypowiedzi.
** po daniu głównym podaje się albo deser (słodki jak to deser) albo deskę serów - alternatywę dla deseru słodkiego. Niemniej jednak spotkałam się z określeniem (przez tubylców), że sery są traktowane jako deser.
*** foie gras to otłuszczona wątróbka gęsia lub kacza w formie musu lub pasztetu.
**** ciasto gotowe do tarty, kupione w sklepie podpieka się krócej ok. 10-15 min. W podanym przeze mnie przepisie mowa jest o cieście wykonanym samodzielnie.  Chcę nadmienić jednocześnie, że czasami wystarczy jedynie 20 min. podpiekania, a to wszystko zależy od "umiejętności" piekarnika. W Polsce mój doskonały piekarnik ;) sprawi, że ciasto szybciej uczyni się w złotym kolorze. Tutaj muszę troszkę dłużej czekać.

40 komentarzy:

  1. Pysznosci :)
    Musze powiedziec, ze przy foie gras tez sie skrzywilam, bo u nas to tez "rarytas", a ja jestem bardzo przeciwko.
    Sery mamy w Szwajcarii te same, przynajmniej 4 ze zdjecia :P
    Tarta brzmi super, musze wyprobowac!
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Che, che... ja przy samej granicy szwajcarskiej mieszkam ;)Ale dokonałam wyboru, chi, chi...

      Usuń
    2. Nie no, wiesz co dobre, co Szwajcaria importuje ;)

      Usuń
    3. Che, che...akurat mój najukochańszy, najsmaczniejszy i najlepszy to ten BRESSE BLEU, który jest francuski z mojego właśnie regionu :D

      Usuń
  2. O! Jagodziana wrocila i kucharzy! ;)
    Jak sie, ciotka, domyslasz pewnikiem, wprowadzilabym mala korekte do posta ;) ale nie peniaj! nie bede "mundrowac".
    Sprostuje jednak pewne drobiazdzki, za pozwoleniem czy bez, hee, he, he...
    Zaczne od serkow, bo to sztuka cala. W skrocie wielkim: sery nie sa traktowane tu jako desery! Przychodza po prostu pod koniec posilku, nawet po salacie. Przyznam, ze sama dokonuje profanacji i jadam salate z serem jednoczesnie, ale jest to raczej sposob wloski.
    Foie gras pomine, ale nie jest to pasztecik :))) To po prostu watrobka (gesia, fakt).
    Do tart natomiast uzywa sie najczesciej ciasta "brisé" aaalbo "sablé". Podpiekac wystarczy jakies 10 min, niech bedzie + te 5 minut tak, zeby podeschlo po prostu, zwlaszcza jesli potem piecze sie tarte nastepne 20 min. Ciasto zwane u nas francuskim, czyli tutaj la pâte feuilletée, robi sie dluuugo i mozolnie i sklada sie ono z praktycznie takiej samej ilosci masla co maki.

    Moze i nasnobowalam, ale no straaaasznie mnie gilalo! strasznie! ;)
    No dobra, ale o tym kiedys "live" :)))
    Pzdr!
    Sis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, przeca napisałam, że nie jestem w tym temacie ekspertem, więc wszelakie uwagi są dla mnie ważne, jednak... Gdy byłam w restauracji, po daniu głównym zostało mi zaproponowane albo coś słodkiego, albo właśnie sery. Do wyboru. Może źle nazwałam to jako deser....
      Co do foie gras... jakby nie było nazywany jest pasztetem strasburgskim, no i pasztety są przede wszystkim robione z wątróbek, choć można i z soczewicy, mięsa;) Ale - może znowu używam złego określenia.
      Ja tutaj ( we Francji) używam ciasta brisé. Mój przepis jednak odnosił się do ciasta robionego osobiście, że tak powiem ;) I znowu używając pojęcia " ciasto francuskie" trochę zbłądziłam, poszłam "potoczyzną" ;)
      Dzięki jednak za wszelkie uwagi:D

      Usuń
    2. Dokonałam edit. Mam nadzieję, że napisałam to, o co Tobie chodziło ;)

      Usuń
  3. Jagodzianko, te sery rozkladaja mnie na lopatki, bo zapewne sa wzglednie tanie. Takie sery po mojej stronie "wody"... u-u-u! Zabulisz, oj zabulisz za nie. Drzyj, portfelu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, my mamy sery, a Ty... piękne niebo :D

      Usuń
    2. "Tyz prawda". I jedno i drugie - bardzo apetyczne...

      Usuń
  4. Jak tam pysznie w tej Francji :)Wszystkie ślimory, żabska i kalmary biorę na siebie. Uwielbiam owoce morza, a przegrzebki takie fajne słowo, muszą być pyszne!
    Tarta wygląda bardzo zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, oddaję Ci zatem ślimory i żabska i inne takie :D

      Usuń
  5. Niegdyś byłam zachwycona kuchnią francuską. Mało tego uwielbiałam wszystko co francuskie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mmmmniam pychota ,sery uwielbiam .I w ogóle tak to wszystko opisujesz że lecę zrobić sobie coś do zjedzenia , bo śliniawki rozpoczęły produkcję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co robisz dobrego do jedzenia?

      Usuń
    2. Eee nic takiego - na szybko zrobiłam sobie kanapkę - jedną z serem ;) a druga z nutellą

      Usuń
  7. Smacznie się zrobiło bardzo, bardzo. A ja TYLKO pomidorówkę gotuję... ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pojechałaś po bandzie tym dzisiejszym wpisem! Dostałam ślinotoku i muszę coś teraz zjeść.
    A czy przypadkiem nie widziałaś gdzieś w pobliżu jakiegoś mieszkanka dla 5-osobowej rodziny + "zwierza"? Jestem gotowa jeszcze w styczniu emigrować!
    Całusy ślę w Nowym Roku!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś się poszuka ;) Czekam zatem :D
      Dziękuję za życzenia i Tobie wszystkiego dobrego!

      Usuń
  9. Ależ mi się zatęskniło za wakacjami w Francji. Pamiętam, że dla mnie najlepsze były śniadania, uwielbiałam je.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śniadania, lunche, kolacje...wina ;) Mniam!

      Usuń
  10. Madziu, cudowny post, tez uwielbiam sery - roquefort mniam!!! tarta wygląda pysznie, w ogóle głodna jestem strasznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój ukochany ser to BRESSE BLEU, który poswtaje właśnie w moim regionie. Zjadam go prawie na każdy lunch ;D

      Usuń
  11. Ach, uwielbiam wszelkie pleśniaki :) DO tego dobre winko i kolacja gotowa :)

    OdpowiedzUsuń
  12. oo a w Belgii jemy do fois gras konfiture z cebuli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż... z cebuli powiadasz... hmmm... ;););)

      Usuń
  13. Swietny post i kuchnia jakze podobna do belgijskiej.A co do serow, to dzisiaj robimy Tartiflette i pan Reblochon bedzie jak znalazl;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli kuchnia francuska dzisiaj. BraWo! :D

      Usuń
  14. Podobno we Francji tyle serow, ile dni w roku. Ja przepadam za tymi kozimi z poludniowo-zachodniej Farncji...Pozdrawiam z Paryza :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oh zazdrszczę Ci tej Francji, sery, bagietki.... rozmarzyłam się.

    karmelizowane kasztany brzmią bardzo intrygująco :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny post! Zawsze mnie smaki Francji intrygowały, i bardzo chętnie udała bym się w podróż kulinarną po Francji. Ser z popiołem??? Czy to jest smaczne??? Lubię takie dziwolągi i pewnie bym to spróbowała. Niestety żabki i ślimaczki nie przejdą, ale za to owoce morza jak najbardziej! Merci Ci za ten post!

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam kuchnię francuską, no może prócz żab i ślimaków ;)
    Ale Ci zazdroszczę tych wszystkich pyszności...

    OdpowiedzUsuń
  18. Próbowałaś kiedyś ślimaków i żabich udek? Czy już sama nazwa cię odrzuca? ;) Jeśli nie, to powinnaś, bo są naprawdę bardzo smaczne.
    Przepraszam, że się przyczepiam, ale mi się te 'lunche' nie podobają - dlaczego nie po polsku obiad?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O próbie zjedzenia ślimaków pisałam jakiś rok temu, podczas wypadu do Paryża. Przegrałam w tej walce... Nie dam rady. Udek nie będę próbowała, bo skończy się tak jak ze ślimakami czy też krewetkami.
      Używam pojęcia "lunch", bo jest on czymś innym niż nasz polski obiad. Jest przede wszystkim wcześniej, jest lekki, najczęściej składający się z jakiejś sałatki, bułki z warzywami czy serami. Polskie obiady są jednak później 14-16 i składają się z dwóch sytych dań.

      Usuń
  19. Ja na początku też się nie mogłam przekonać, ale po kilku próbach się udało :) Ale nie namawiam, jest tyle innych dań w kuchni francuskiej, że nie trzeba się do niczego zmuszać. :)
    Dzięki za wyjaśnienie 'lunchu', chociaż ja wciąż wolę obiad, bo to ten sam posiłek tylko składający się z różnych potraw i jedzony w innej porze.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń