czwartek, 15 listopada 2012

BZDURKI SPOD KLAWIATURKI - SIEDMIOLATKI SĄ JAKIEŚ INNE

Bonjour.
Ponoć pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Napiszę zatem o Jagnie bardzo ładnie na początku a potem...się wyżyję!
We Francji nie ma sztywnego podziału na klasy. Podstawówka składa się z dwóch etapów: nauczania początkowego, który już rozpoczyna się w sekcji „starszaków” w przedszkolu i jest kontynuowany w pierwszych dwóch latach szkoły elementarnej oraz etapu nauki dalszej (obejmuje ostanie trzy lata). Co za tym idzie już sześciolatki uczą się pisać i czytać. Uwzględniając tempo nauki indywidualnych uczniów, rada pedagogiczna może przedłużyć lub skrócić o rok okres kształcenia ucznia w ramach każdego z tych etapów. Program nauczania szkoły podstawowej koncentruje się na podstawowych umiejętnościach czytania, pisania i liczenia, wychowaniu fizycznym (rozwijaniu umiejętności motorycznych itp.) oraz rozwijaniu ogólnej wiedzy i wrażliwości. Moja córka zatem z racji swego wieku była zapisana niby do CE (powiedzmy, że odpowiednik pierwszej klasy), ale z uwagi na słabą, by nie rzec żadną, znajomość języka francuskiego przerabiała program CP ( powiedzmy, że zerówki). Aż tu wczoraj pani nauczycielka ( ta zakręcona ;)) oznajmia nam, że dziecię nasze jest inteligentne i w związku z powyższym uważa iż, że zacznie przerabiać z Nią program CE. Duma rodziców rozpostarła się od Jura aż po Alpy... Aczkolwiek w rzeczy samej rzeczywiście zaobserwowaliśmy, że dziecię nasze zaczęło łapać język w trybie natychmiastowym...
JA: Jagódko, i jak tam? Byłaś dzisiaj grzeczna?
Jaga: Był tylko jeden bunt. Taki petit.. Très petit...

Nie zmienia to faktu, że uważam, iż siedmiolatki są jakieś inne. Mają dziwne problemy, sposób rozwiązywania tychże, jak i postrzeganie świata. A zadawanie pytań przez nie to już jest czasami katorga! Najgorsza jest jednak ich świadomość - a raczej brak jej - w kwestii, gdzie znajdują się niezbędne materiały szkolne.

Jagna skończyła odrabiać lekcje z języka polskiego. Przyniosła mi kartę pracy do sprawdzenia.
JA: Jagienko, przynieś mi  podręcznik, część drugą.
Jagna przynosi... Zeszytu część drugą.
JA: Jagienko, prosiłam o PODRĘCZNIK.
Jagna przynosi, ale...część pierwszą!
Ja wciąż w miarę spokojna: Jagienko, PODRĘCZNIK CZĘŚĆ DRUGA!!!
Dziecię przynosi mi... podręcznika część trzecią!
JA: Jagna, ludzie świata, miałaś ten podręcznik na biurku!
JAGNA: Ale zniknął, Nie ma go. 
Wchodzę do Jej pokoju, patrzę na biurko. Leży. Tylko okładką do dołu. Pokazuję go, a Ona z rozbrajającą szczerością..
JAGNA: Oj, nie widziałam go, bo nie był otwarty na stronie z naklejkami...
Za chwilę proszę Ją o przyniesienie zeszytu, który - nota bene -także  położyłam Jej na biurku. 
JAGNA: Tego zeszytu też nie ma, mamusiu. Zniknął.
Matka OPANOWANA, wchodzi do Jej pokoju z DUŻĄ DOZĄ SPOKOJU  ORAZ OPANOWANIA.  Nic to, że właśnie poziom hormonów matki w tym miesiącu osiągnął apogeum, wyobraźnia natomiast podpowiada obrazy zabarwione krwią i przemocą.
Zeszyt matka znajduje obok sofy.
JAGNA: Ach racja , mamusiu! Przecież śpiewałam tam hymn!
Tak, to prawda. Matka słyszała wydobywające się z gardzieli pierworodnej słowa: "Jak Czarniecki do swej Basi..."
W całym portrecie siedmiolatki pociesza fakt, że jedno Dziecię wie na pewno. Wiedza ta dotyczy miejsca przebywania chochlików.

JAGNA: Chochliki lubią się chować w różnych chochlikowych miejscach, na przykład w lodówce lub w zamrażalniku.
JA: A Ty widziałaś kiedyś takiego chochlika?
JAGNA: Oczywiście!
JA: A gdzie widziałaś takiego chochlika?
JAGNA: Kiedyś wracałam z Mają ze szkoły i miała "bunta" i Maja powiedziała, że to przez chochlika. Zaczęłyśmy go szukać i znalazłyśmy jednego w zamrażalniku a drugiego w  lodówce.
JA: I jak wyglądały?
JAGNA: Były tak małe, że nie miały oczu i ust... 
Siedmiolatki "rozwalają" jeszcze swoją  wątpliwej jakości precyzją odpowiedzi. Czy próbowaliście się kiedykolwiek czegokolwiek od nich dowiedzieć? Czasami mam nieodparte wrażenie, że pracuję z szefem kontrwywiadu.

JA: Jagódko, była dzisiaj na obiad zupa? 
JAGNA: Tak.
JA: Jaka?
JAGNA: Pyszna.
JA (jako matka "upierdliwa" z odpowiedzi niezadowolona ):Ale z czego ona była?
JAGNA: Jakaś z warzywek...

JA: Jagno, byłaś w kuchni Jemmy?
JAGNA: Nie, ale byłam w salonie.
JA,pytając z myślą o dopasowaniu kolorystyki prezentu do wnętrza:  A jakie kolory ścian są w tym salonie?
JAGNA: Takie jak w przedpokoju.
JA: A jakie są w przedpokoju?
JAGNA: Nie pamiętam...

Franka trójki dały dziś znać, że są w pełnej gotowości do wyjścia.... W zaistniałej sytuacji chociaż Wam życzę przespanej nocy ;)
Jagodzianka.

22 komentarze:

  1. Hahaha :-))))
    No to masz ciekawie! ;-)
    A tak na marginesie to przepiękna z niej siedmiolatka! I na tych zdjęciach na prawdziwą Francuzkę mi wygląda. ;-)
    Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Czasami ciekawie a czasami... Ach... Trzeba liczyć do miliona, żeby nie wybuchnąć ;)

      Usuń
  2. Głupie te małe, szukały w lodówce, a przecież chochliki schowały się w Jagodowych oczach! Twoja dziewczynka wyrośnie na pewną siebie, przebojową przewodniczkę stada, tak coś mi się wydaje, kiedy składam dwa do dwóch...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż dlatego taka byłam zdziwiona, że one zobaczyły te chochliki w tej lodówce!
      Jagna żyje często we własnym świecie... Wymyśli sobie coś i (jakąś zabawę, postacie) i tam sobie w tym świecie istnieje... Z tą pewnością siebie... no właśnie różnie bywa. Bywa, że się tak wstydzi, krępuje, aż jestem zaskoczona... Chciałabym, by była pewną siebie osobą, to ułatwia życie... Tylko... Skoro matka Jej nie jest taka, to czy Ona będzie umiała takąż zostać? Hmmmm...

      Usuń
    2. Chyba kpisz w ostatnim zdaniu??? Czytam to, co piszesz, widzę Cię na zdjęciach i nijak nie mogę dopasować do tej kreacji braku pewności siebie!!!

      Usuń
    3. Wiedziałam, że to mi zarzucisz :D Niestety, inni jesteśmy za "szklanym okiem laptopa" a inni w życiu codziennym...

      Usuń
    4. Ja to wiem (aż za dobrze, choć chciałabym żyć w nieświadomości), ale i tak uważam, że to wszystko kwestia chwili, nastroju, splotu wydarzeń

      Usuń
    5. Pewnie tak. Są dni, że człowiek patrzy w lustro i mysli: ale "zajefajna dziewczyna" a dnia następnego pokazuje swojemu odbicie język...

      Usuń
  3. Prześliczna blondyneczka ;)

    Zapraszam do zabawy: http://miabstraccion.blogspot.com/2012/11/liebster-blog.html
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Właśnie sobie przypomniałam, że już dostałam kilka nominacji i...zapomniałam o nich ;) Upsss...

      Usuń
  4. Urocza córeczka :) W ogóle nie rozumiem czego Ty od niej chcesz :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... Mało że nieperfekcyjna matka to jeszcze czepia się bez sensu. Ale jako młode dziewczę miałam takie hasło: RODZICE SĄ JAK NIETOPERZE. NIC NIE WIDZĄ, NIC NIE SŁYSZĄ A WSZYSTKIEGO SIĘ CZEPIAJĄ ;)No... i teraz do mnie pasują jak ulał te słowa :D

      Usuń
  5. Z przynoszeniem podręczników i innych pomocy naukowych - wypisz wymaluj mój Pierworodny. A ja myślałam, że to tylko chłopcy tacy zakręceni i niedowidzący!
    Mój 9-latek na pytanie co było na obiad, odpowiada: mięso. Ale jakie, pytam. No, po prostu mięso - taki kotlet. I wszystko jasne. :)
    Pozdrawiam
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko i córko! Chłopców to też dotyczy? Jak Franio będzie taki zakręcony jak Jego siostra, to trzymajcie mnie bogowie!
      A! Jagnę pytam: co robiliście w szkole? Ona: A takie tam,. Dużo różnych rzecz. Ja: Ale jakie? Ona: Milion, nie sposób je wyliczyć !

      Usuń
    2. Chłopców dotyczy to nie wiem czy nie bardziej ;) mam ich trzech (na szczęście ten trzeci jeszcze nie gada (dopiero się urodził), ale obaj starsi na pytanie jak było w przedszkolu odpowiadają "fajnie", a jak dalej drążę temat - pytając "no, ale co robiliście na zajęciach?" słyszę niezmiennie "nie pamiętam"... i co tu począć...
      pozdrawiam i życzę świętej cierpliwości :)

      Usuń
    3. Tak, Jagna kiedyś też mi tak opowiadała. Ja staram się z Niej nie wyciągać informacji, bo jak już jesteśmy w domu, to włącza swoje gadane i potem wiem już wszystko :D

      Usuń
  6. Jagna prezentuje się bardzo elegancko - jak prawdziwa Francuzka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Che, che ;)Zawsze powtarzam, że córki ma sie po to, by je ładnie ubierać ;)

      Usuń
  7. Nie będę oryginalna zdaje się, dołączam z kolejną nominacją do wyróżnienia Liebster Blog. ;)
    Zapraszam mimo wszystko! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Usmialam sie do lez czytajac Jagne. Pewnie dlatego, ze tak "z boku" widziane to nic groznego, wrecz pocieszne, dzieciece, swieze, spontaniczne, piekne itd...Kiedy dotyczy mnie samej, a DOTYCZY! OOOOJ DOTYCZY! stosuje antonimy do w/w okreslen :D I podobnie, jak dziewczyny, myslalam, ze to chlopaczki tak maja od lat najmlodszych, malo tego - ze tak im zostaje!!!!! Bo zostaje, nikt nie zaprzeczy :)

    Jagoda, dziecie ladniunie! I ja tez mysle jak "dzieciaki i spola", ze bedzie pewna siebie osobka. To na pewno wazne, bo prawdopodobnie ulatwia zycie (ja tego nie wiem!), jesli tylko zachowa rozsadna dawke skromnosci, to super babka z niej bedzie! :)

    Pa!
    Siostrunia

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratulacje i buziaki dla Jagny!
    Uśmiałam się!
    Ściskam.

    OdpowiedzUsuń