Pokazywanie postów oznaczonych etykietą halloween. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą halloween. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 października 2018

{z cyklu} INSPIRACJE DLA WOODOUTS: DEKORACJE NA HALLOWEEN

Dzień dobry się z Państwem
Ostatnio miałam młyn ogromny. Im człowiek starszy, tym bardziej głupieje :P Pod wpływem tak naprawdę chwili podjęłam się dodatkowej pracy i rozpoczęłam... studia podyplomowe. I nie, doba wcale na tę okoliczność się nie rozciągnęła. Ja po prostu szybciej biegam, by ze wszystkim zdążyć ;)

Nie wiem zatem, czy chwaliłam się, że dołączyłam do zacnego grona projektantek WOODOUTS

I idąc za ciosem chciałabym Wam dzisiaj pokazać 2 inspiracje haloweenowe, jakie wykonałam dla tej marki.





i jak Wam się podoba?
Boo!

Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka

piątek, 4 listopada 2016

BZDURKI SPOD KLAWIATURKI: BOO!

Dzień dobry się z Państwem.
Moje podejście do Halloween przedstawiłam nieraz. Oczywiście, idąc tropem naszej słowiańskiej tradycji, mogłam kultywować Dziady. Mówiąc jednak szczerze cały ten metafizyczny świat wolę poznawać w II cz. dramatu romantycznego A. Mickiewicza, który zresztą uwielbiam czytać. Sobotni wieczór miał być po prostu pretekstem do spotkania około halołinowego. Dla mnie, przy okazji, do wyżycia się kreatywnego ,że tak powiem.  Byłam tak skupiona na dekoracjach, że własne przebranie stworzyłam w 5 minut: sukienka robiona na szydełku przez moją Babcię... właśnie uzmysłowiłam sobie, ze ta suknia była robiona dla mojej mamy i ma gdzieś ok 40 lat! Pożyczyłam od Jagny kapelusz. Znalazłam szminkę w kolorze bordo, którą w pierwszej młodości używałam namiętnie, cyrkonie i viola! Straszna ze mnie wiedźma. albo ja w swym prawdziwym antruażu ;)


Starałam się zadbać o detale, by wszystko jakoś tam było i śmiszno, i straszno, bo...
po pierwsze były z nami dzieci a po drugie ja nie mam potrzeby oblewania się krwią i przytulania do trupów. Ostatnio do sprzatania właczyłam sobie Michaela Jacksona i jego "thriller" nadal działa na mnie  niesamowicie, mimo wielkich teatralnych oczu głównej bohaterki ;) 










Zadbałam także o menu nawiązujące do strrrasznych klimatów. Myślę, ze obrus dla wielu z Was może stać się inspiracją... zwłaszcza dla domów, gdzie dzieci uczą się dopiero jeść ;)









Każdy z Gości przyniósł coś własnego. Asia przepyszną sałatkę, Magda ciekawa rybę, a Kasia - dziękuję Jej za próby dogodzenia moich gustów kulinarnych sushi nawet z awokado mym ulubionym... I naprawdę spróbowałam... Jeśli ktoś jeszcze pamięta me opowieści z próby zmierzenia się z mare menu oraz paryskimi ślimakami, to może się domyślić, że sushi wpada do tej samej grupy... pokarmów niejadalnych...



Ale clue naszego wieczoru był już w zeszłym roku wypróbowany ( nie zdążyłam pokazać ;)) poncz z dymiącej dyni... Dzieci oraz dorośli byli pod wrażeniem A i my byliśmy naprawdę zadowoleni, że nam się udało zrealizować pomysł...   W środku był poncz... wyborny...



A jak minął wieczór? Na śmiechu i zabawie przede wszystkim i naszej ulubionej grze "Tabu" bez żadnych składanych ofiar, wywoływania duchów, wzywania dusz i co tam jeszcze... 
Jako ciekawostkę Dropsa powiem że Franek sam z kartonu stworzył strój robota...
Feta dzielnie zniosła ilość ludzi i hałas...
Jagna zaczytana w "Harrym Potterze" nie zauważyła, ze w domu jest inaczej...
Hasło w grze "telefon 0700" testem na wierność mężów... Zdali, bo nie zgadli ;)
Żółw  Ziutek nie miał przebrania i nikogo nie ugryzł, choć miał okazję ;)
Niedługo Andrzejki...
Do widzenia się z Państwem...

czwartek, 31 października 2013

STRASZNE ŻARCIE!

Bonjour.
Dzisiaj było kulinarnie. gdyż postanowiliśmy się smacznie postraszyć jadłem.
Miałam też przygotować dla Was DIY, jak wykonać z dzieckiem różne strrraszne ozdoby, ale W. wziął aparat, a jak wrócił, to straciłam kontakt werbalny z Jagną, gdyż, iż z Emmą wolały  zajadać się tym, co wcześniej zostało wykonane...
W zeszłym roku oprócz dekoracji pokazanych TUTAJ oraz TUTAJ zrobiłyśmy też z Jagą smakowite SÓWKI.
Tym razem miało być straszniej... Upiekłyśmy paluchy wiedźmy - ja tylko ugniotłam ciasto i włożyłam paluszki do piekarnika - reszta to robota Córy..

Okazuje się, że bananowy duch lepiej smakuje od zwykłego banana...

A paprykowe pieczone lampiony zrobiły furorę, chociaż ja do ryżu powrzucałam jedynie wszystko, co zalegało mi w lodówce:D

 Do BOOO się z Państwem,
Jagodzianka.

wtorek, 29 października 2013

DŁUBANKI JAGODZIANKI {z cyklu} SZACHY NIE Z TEJ BAJKI: JESIENNA ROSZADA II: HALLOWEEN

Bonjour.
Było do przewidzenia, że taka kolekcja musi powstać. Jak zwykle temat straszydeł potraktowałam z przymrużeniem oka. Jak Wam się Wam podoba?

 Pan Drakul

 Pan Mumia Afrykanin

Pan Mumia Europejczyk
The Itsy Bitsy Spiders


Strasznie Szachowy Dwór
 Boo się z Państwem,
Jagodzianka.

środa, 31 października 2012

BZDURKI SPOD KLAWIATURKI - OSTATNI RAZ STRASZNIE ;)

Bonjour.
Dzisiaj halloween'owa noc.
Nazwa Halloween jest najprawdopodobniej skrótem od All Hallows' Eve – wigilia Wszystkich Świętych.
Obyczaj ten wywodzi się z celtyckiego obrządku Samhain, podczas którego żegnano lato, witano zimę oraz obchodzono święto zmarłych. Celtowie wierzyli, że w tym dniu zaciera się granica między zaświatami a światem ludzi żyjących, zaś duchom, zarówno złym jak i dobrym, łatwiej było się przedostać do świata żywych. Duchy przodków czczono i zapraszano do domów, złe duchy zaś odstraszano w ten sposób, że przebierano się w dziwaczne stroje.
Te stroje kościotrupów, wampirów, czarownic, w które teraz ubierają się głownie dzieci, mają na celu niejako oswoić śmierć, troszkę z niej pożartować, sprawić, by nie była odbierana jako straszna i przerażająca.
Irlandzcy imigranci sprowadzili tradycję do Ameryki Północnej w XIX wieku. W drugiej połowie XX wieku święto trafiło do zachodniej Europy. 
Wydrążona dynia zwana Jack-o'-lantern nawiązuje do historii  mężczyzny o imieniu Jack, który wykorzystywał każdą okazję, by się wzbogacić. Pewnego dnia spotkał on diabła, który zaproponował mu bogactwo za duszę. Tuż przed  Halloween diabeł przyszedł po jego duszę, ale został przechytrzony przez Jack'a. Mężczyzna ów umarł właśnie 31 października. Jack z racji swej chciwości nie mógł wstąpić do nieba, jednakowoż w związku z tym, że przechytrzył diabła, nie mógł też zostać w piekle. Musiał zatem chodzić z latarnią po ziemi aż do dnia sądu ostatecznego. 
W naszym kraju mamy Zaduszki obchodzone 2 listopada. Ci, którzy zarzucają Halloween pogańskie korzenie, zapominają, że nasz rodzimy obyczaj wywodzi się z równie pogańskiego obrzędu "dziadów" - znanych chociażby z dramatu romantycznego A. Mickiewicza, ale który to zwyczaj Kościół schrystianizował, jak i wiele innych świąt oraz obrzędów pogańskich, które były trudne do wykorzenienia w praktykującej je od wieków społeczności.
Ja wykorzystuję okazję Halloween do kreatywnego spędzania czasu z Jagną, jak i własnego twórczego się "wyżycia". 
Nawiązując do wczorajszego postu... Takie smutne historie uczą mnie na pewno tego, że każda chwila z najbliższymi jest ważna i należy ją wykorzystać jak cytrynę; wycisnąć do ostatniej kropli. I uczy również tego, by nie przejmować się drobnostkami, bo to, co jest naprawdę istotne, może uciec niepostrzeżenie.  Z drugiej jednak strony jesteśmy tylko ludźmi i bardzo często właśnie te błahostki (niewytarty blat, porozrzucane ubrania (skarpetki!), zabawki w każdym kącie domu, lekko mniejsze oko albo niewidoczny tłuszcz na udach) czasem bardziej zaprzątają nam głowę niż to, co najważniejsze... 
Kiedy zobaczyłam tutaj BABECZKOWE SOWY, wiedziałam, że KONIECZNIE muszę je z Jagodą wykonać. Upiekłyśmy czekoladowe babeczki, następnie gorzką czekoladę z odrobiną masła roztopiłam w kąpieli wodnej. Przy pomocy ciasteczek oreo, M&M's stworzyłyśmy sówki.

Okno ozdabiałam ja, ale Jack-o'-lantern wykonała Jagna z W. Z wnętrzności dyni zrobiłam pyszną zupę a pestki ususzyliśmy w piekarniku i natychmiast pochłonęliśmy...
 
Strrrrasznego... yyy... miłego wieczoru i do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.