Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jagódka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jagódka. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 marca 2020

{z cyklu} BZDURKI SPOD KLAWIATURKI: pokój Gnomów

Dzień dobry się z Państwem,
czas przebywania w domu 24/24 ma jeszcze jedną zaletę. Można w nim porządnie posprzątać. co prawda czynność ta jest zazwyczaj syzyfową pracą szczególnie w pokoju Gnomów, ale raz na rok można się poświęcić.
Tak naprawdę nie chcę Wam pokazać porządku w pokoju Jagny i Franka, bo nie jest to coś warte zaznaczenia. Moją intencją jest się pochwalić ;) ( a jakże!) tym, co zostało zrealizowane w duecie ja i  W: ja wymyśliłam, pokazałam, o co mi chodzi, W wykonał, zaś pani Małgosia uszyła.
Może ktoś z Was pamięta, jak wyglądał kiedyś ten pokój. dla przypomnienia KLIK. Pod oknem, było biurko Jagny. Ale i Frank dorósł do szkoły i musiał również mieć miejsce do nauki. Dlatego wzdłuż ściany ułożyliśmy na kontenerach 2 blaty, zaś pod oknem powstało oto takie miejsce...

Jak widzicie pokój Gnomów nie jest katalogowy, ascetyczny w kolorach i dodatkach. Nie będziemy w żadnym magazynie dizajnerskim ;)



Zobaczcie, jaki niesamowity efekt uzyskujemy wieczorem..




A tak wygląda Gnomów miejsce do nauki.





I stało się! Wreszcie znowu klocki są posegregowane. Na jak długo? ;)


To wszystko kochani.
Zauważyłam właśnie, że nasza leżanka jest niepobejcowana. Mam puszkę bejcy... Już wiecie, co będę robiła w przyszłym tygodniu? ;)

Do widzenia się z Państwem, 
Jagodzianka.

środa, 14 lutego 2018

{ z cyklu} BZDURKI SPOD KLAWIATURKI: o miłości słów kilka

Dzień dobry się z Państwem.
Zaganiana byłam dzisiaj tj. wczoraj i nie zdążyłam nadrobić zaległości postowych. No nic.
Powtórzę się trochę w tym, o napisałam na swoim FP, bo dzisiaj okoliczność Walentynek.
Okazywanie miłości to niekoniecznie czerwona róża, czekoladowe serduszko i pluszowy miś w tym jednym jedynym dniu. to drobne gesty codziennego życia, to słowa, okazywanie czułości i szacunku...
Nie, nie jestem przeciwniczką Walentynek. nie wyobrażam sobie, by nie pochwalać święta miłości. Tak bardzo potrzebnej w naszym życiu... wręcz niezbędnej. Bo kimże jesteśmy bez niej?
Ale to od nas zależy, jak spędzimy 14 lutego: czy jedynie na gestach, kolejnym skupieniu się na prezentach, modnemu obchodzeniu tego święta ( wg trendów). to od nas zależy, czy oprócz tej komercyjnej otoczki pochylimy się nad istota tego święta: okazywania serdeczności drugiemu człowiekowi...
Wiecie dla mnie i dla W ważniejszą datą jest 6.02. W tym roku obchodziliśmy 22 lat związku w ogóle. Było miło romantycznie, z fondue... Bez patosu, jakiegoś wymuszenia. tylko tak jak lubimy... A ja w wieczorowym miętowym dresie w gwiazdki :D 
A jak już tak o miłości mówimy. to parę dialogów moich kochanych Gnomów.

J: Mamo, co to jest brynier?
Ja: Ło matko i córko, nie wiem. Sprawdź w słowniku.
J: No patrzyłam. nie ma takiego wyrazu.
Ja: To gdzie go słyszałaś?
J: A w KULCIE w piosence "Patrz!" Kazik śpiewa " modlą się za dusze marszałka, bryniera i generała..."
Ja: PREMIERA, dziecko, PREMIERA...

***
Frank: Mamo, czas na dzieniowy podwieczorek.
Ja: A co to jest?
Frank: Podwieczorek tylko w dzień. Czyli poddzieniorek.

***
Ja: Franiu, i jak było w przedszkolu? Z kim się bawiłeś?
Frank: Z Marcelem i Tymkiem.
Ja: A co było na obiadek?
F: Makaron z brokułem i sosikiem i jakaś zupa.
Ja: Zjadłeś wszystko?
F: Tak i dostałem dokładkę wszystkiego.
Ja: Uffff
F: to co ,mamusiu, zrobisz mi tortillę?

***
F: Mamo, co lubisz narbardziej?
Ja: Mówi się "najbardziej".
F: Ale ja mówię po polesku...

Frank: Tam będziemy właśnie byli...
Ja: Synku, w jakim ty języku mówisz?
Frank: No, po polesku przecież...

Poliglota..

***

Frank: Czy jak chciałbym dać psowi....
W: PSU!
Frank, Tfu, pomyliło się mi! Chciałem powiedzieć, czy jak chciałbym dać wilku...
W: WILKOWI!
Kręte są drogi naszego języka ojczystego

Mój Synek ostatnio poprosił mnie, bym zrobiła dla niego łapacz snów, by mu się śniły tylko ładne rzeczy... Miłość do najbliższych, chęć sprawienia uśmiechu na twarzy dziecka przezwyciężyła nawet potrzebę nomen omen snu... i tak oto co powstało wieczorowo-nocną porą...




Do widzenia się i dobranoc Państwu,
Jagodzianka

środa, 7 lutego 2018

{z cyklu} BZDURKI SPOD KLAWIATURKI: staliśmy się posiadaczami stajni...

Dzień dobry się z Państwem.

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć o czymś innym. 
Jagna moja uwielbia konie. Ta miłość zaczęła się we Francji 7 lat temu. Moje dziecię, wiecznie niezadowolone, tylko na grzbiecie tego zwierzaka wyraża prawdziwy zachwyt... No jeszcze Feta tak Ją euforycznie nastawia...
Jedną z czynności, jakiej oddaje się w temacie "końskim", jest kolekcjonowanie figurek i wszystkiego co z jeździectwem jest związane. Gromadzenie,ale i czytanie oraz oglądanie albumów, książek, notowanie w jeździeckim terminarzu,  kolekcjonowanie kartek.
Postanowiła zatem stworzyć swoim figurkom stadninę. Zrobiła ja z kartonów metodą mocno "domową". Zaczęła jednak rozmyślać o jakiejś gotowej do kupienia.
Wtedy wkroczyłam ja.
Oczywiście, że wszystko można teraz kupić, ale jakaś wo wiele większą frajdę ma się, gdy coś samemu zrobi? Szczególnie, gdy będzie to wspólna rodzinna akcja? A stadnina powstanie wg dokładnych wytycznych, zapotrzebowań i odpowiednich wymiarów?
Podsunęłam jej pomysł stworzenia estetycznej stadniny ( kartony takie nie były) z patyczków do lodów. boksy są dopasowane do samotnych koni, jaki  matek ze źrebiętami ;) Pomyśleliśmy także o wybiegu.
I tak mamy stadninę... w domu :D















Do wodzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

czwartek, 4 stycznia 2018

{z cyklu} BZDURKI SPOD KLAWIATURKI: Nowy Rok mamy...

Dzień dobry się z Państwem.
Po szalonym okresie przedświątecznym powoli wracam do świata... Nie jest łatwo, bo aura za oknem wcale mnie nie zachęca do czegokolwiek.
W tym roku mój pierwszy noworoczny post nie będzie związany z postanowieniami, bo je namiętnie łamię... Coś tam sobie wymyśliłam, ale jako że nie mam energii w sobie, to się nie będę za bardzo spinać. Na razie pozwalam sobie powolne wchodzenie w codzienny rytm. Z jednej strony chciałabym osiągnąć pewien spokój wewnętrzny, z drugiej zaś jest to trudne przy posiadaniu dwóch gnomów. W tym nastolatki, a pozwolę sobie przypomnieć, że posiadanie tejże w domu to nieustanny balans między samobójstwem a zabójstwem...
Powolutku będę się tutaj udzielała, a dzisiaj oddam głos w.w. Gnomom...

J rozmawia z Julką przez telefon i tłumaczyła,jaki film oglądała z Majką.
J:" Thor" oglądałam. Thor - taki ziomek, co ma młotek.

***
Frank obwieścił mi dzisiaj.

F: Mamo, jestem ekspertem od eksmisji smoków!
***
Frank śpiewa na przemian Lady Pank, Młynarskiego i "Akademię Pana Kleksa": "...piec jak należy w brytfannie...". 
Po chwili.
F: Mamo, a brytfanna to państwo czy miasto?

***
Frank: mamo, a Mikołaj robił zakupy w "Biedrze".
Ja: Sąd wiesz?
Frank: Bo na żurawinie jest napisane Biedronka, a czekoladowe bałwanki miśki widziałem w gazetce...

***
Ja: Frank, ty tak lubisz gotować... Prawda, że jak dorośniesz to założysz restaurację i będziemy - my twoi rodzice - przychodzili do ciebie na obiad?
Frank: nieeeeee... Ja będę sobie chodził po parku i sprzedawał orzechy .

On tę wizję sprzedawcy orzechów ma od kilku miesięcy. głównym klientem - wg jego wizji będą... wiewiórki...

A na zakończenie dialogi z Frankiem, które nasunęły mi życzenia na ten 2018 rok.


Frank: Mamo, chciałbym być prawdziwą, żywą jaszczurką!

***
Ja: Frank, patrz pod nogi!
Frank: A po co? Przecież one są na ziemi...

Życzę Wam, byście w nowym roku spełniali swoje marzenia, nawet te wydające się nierealnymi i by, nawet mocno stąpając po ziemi, czasami spojrzeli pod nogi, by nie wdepnąć w...


A w międzyczasie...







Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

wtorek, 12 września 2017

{ z cyklu} SCRAPKI SPOD MOJEJ ŁAPKI: foto album PATCHWORK

Dzień dobry wieczór się z Państwem.
Faktem jest, że lubię patchworki. to dość częsty motyw w moich szachowych pracach. Nawet w planningu moich nowych projektów album z tym motywem mam wpisany. ale ma być on malowany ręcznie. A tu się pojawiło wyzwanie. Scrapowe. Co zrobiłam zatem w niedzielny wolny dzień? Dla relaksu stworzyłam album ze zdjęciami mojej starszej latorośli. Pominę milczeniem, że znajdują się tam również fotki, które wykonałam, by stworzyć dla Jagny album... 6 lat temu. ale ten czas leci, nieprawdaż? Tak, mam refleks szachisty w niektórych sprawach...

No ale dość tu kompromitowania się publicznego.
Pracę swoją zgłaszam na 61 wyzwanie CRAFTY MOLY. Chciałabym jedynie uprzejmie donieść, że motyw patchworkowy występuje nie tylko na okładkach, ale i na kartach w środku.











Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka

środa, 19 kwietnia 2017

BZDURKI SPOD KLAWIATURKI: Wnętrze pokazuję...

Dzień dobry się z Państwem.
No dobra... Przyznaję. Moje plany odnośnie organizacji pewnych sfer życia, które sobie założyłam w styczniu padły jak kawka... nie nie wstaną. nie teraz. nie mam szans. Znaczy... Nie ma szans, bo nie chcę niczego robić ponad siłę, za wszelką miarę. Nie o to mi przecież w tym wszystkim chodziło. Ale, ale! W następnym tygodniu topiki fotograficzne będą , muszę sobie tylko wymyślić temat. A może ktoś mi jakiś podrzuci ?;)
Może wymyślę coś, co jednocześnie będzie pożyteczne? Zastanowię się, ale już coś mi chodzi po głowie - bynajmniej nie wesz ;)

A dzisiaj pokażę Wam wnętrze.... nie moje, ale mojego przedpokoju. Nie całe, ale nie ukrywam, że zrobienie fotek w takim pomieszczeniu, żeby jeszcze było ci widać i jakoś sensownie, to nie lada wyczyn.

Powrót do kraju sprawił, że dostrzegałam, jak brudne mam ściany w przedpokoju. W związku z tym postanowiłam je odświeżyć, ale postawiłam na tapety - dzięki którym nie widać ani brudu, ani dziur w ścianach, które się szybko i łatwo tworzą od zwykłego puknięcia czymkolwiek. Zmiana ścian wiązała się z tym, że postanowiłam dopasować komórkę oraz inne dodatki. Dużo tego nie ma, ale efekt jest chyba widoczny. W każdym razie ja jestem zadowolona, a to najważniejsze, gdyż to ja muszę codziennie na to patrzeć ;)
Wcześniej przedpokój - główny, że tak powiem, kącik, wyglądał tak.

Już wtedy komódka przeszła tzw. metamorfozę, czyli po prostu przemalowałam część drewnianą na popielaty, bo była brązowa :P


Teraz wygląda tak:



Użyłam primera do mebli firmy RENESANS i tę drewnianą część - bez szlifowania uprzedniego, pomalowałam farbą kredową na kolor antyczna biel.


Jeżeli chodzi o drzwi. Zaczęłam przemalowywać je na jasne ( ecru), ale sił i zapału mi starczyło na 3 pary. szczerze mówiąc nudzi mnie takie monotonne zamalowywanie dużej przestrzeni... No i listewki przypodłogowe należałoby jakoś przemalować, ale nie szalejmy od razu ze wszystkim ;)
Ta drewniana "mini półeczka" nad komodą, po nałożeniu tapety, wtopiła się w całość i była mało widoczna. nie chciałam jej przemalowywać, bo 1. podoba się mi taka jaka jest; 2. przywiozłam ją z Francji i chciałabym ja zawsze taka kojarzyć. Wykorzystałam zatem ramę okienną, którą dostałam od naszego Przyjaciela. On wcześniej dał mi tę wielką dębową ramę, która teraz wisi w pracowni i półkę obecnie zdobiącą przestrzeń nad naszym łóżkiem ;) Ma jeszcze dla mnie duży kredens z l. 50, ale nie wiem zupełnie, dlaczego mój W obawia się go przywiezienia do naszego mieszkanka ;)

No i gdy ta rama ze zdjęciami moich Gnomów oraz moimi fotkami z Berna oraz Mediolanu zawisła, tak jakoś ten kąt skojarzyłam z uliczką i zachciało się mi jakiejś lampy. Dużo oglądałam w necie na początku modelu, który bym kupiła, a potem już  zaczęła mi w głowie świtać własna wizja, ale w wykonaniu W ( On lubi realizować tego typu moje pomysły, byle nie za często ;)). Wiedziałam, że będzie jakaś stara decha. Że ma być jakiś "wysięgnik" od niej, bo to będzie lampa a'la latarnia. Wciąż miałam zagwozdkę - co będzie "abażurem", dopuszczałam też myśl o samej żarówce ozdobnej, aż spojrzałam na moją klatkę... I viola!
Gdy zapada zmrok, zapalam tę latarenkę, panuje półmrok, dzięki któremu można spokojnie przechodzić do innych pomieszczeń, bez konieczności zapalania dużego światła, a co za tym idzie: oszczędność prądu i zapobieganie ciągłym strzelaniu żarówek ponoć o wydłużonej żywotności :P




A na koniec ściana - na prośbę kilku osób o pokazanie tej części, która stała przez nas dostawiona - tam znajduje się garderoba i taki ogólny "pierdolnik" na np. moje kartony do pakowania, pamiątki, ozdoby świąteczne.
Ściana została ozdobiona fototapetą wykonaną z naszego zdjęcia, a dokładnie zdjęcia W z pierwszych wyjazdów do naszej kochanej Francji...


A Ci, którzy nie śledzą FB, pewnie zastanawiają się nad napisami na drzwiach...

Poranek weekendowy rodziców.
Frank pod drzwiami naszej sypialni.
F: JAGODOOO, RODZICE NAPISALI NAM, ŻEBYŚMY BYLI CICHOOO I NIE BUDZILI ICH!!!!
J: OOOOK!
F: I NAPISALI FECIE, BY NIE SKROBAŁA DO DRZWIIII!
J: DOBRAAA!

Tośmy pospali...
Kurtyna.


A tak przy okazji tych dialogów z dziećmi:


Zasłyszane...
Frank do Jagody: Ja już mam dość tego wszystkiego!
Jagna: Franku, ja chodzę do szkoły już 5 lat i jeszcze nie zwariowałam...
Kurtyna.
***
Frank: Mamo, już nie będę mężem Lenki, bo ona woli Marcela. 
Ja: Ojej, przykro mi. ale na pewno znajdziesz sobie jeszcze żonę.
Frank: Tak, wiem! moją kuzynkę!
Jagna: nie możesz ożenić się z kuzynką, bo to twoja rodzina.
Frank: to nie jest moja rodzina, bo nie mieszka ze mną w domu!
Jagna: to babcia też nie jest rodziną twoją, bo z tobą nie mieszka?
Przecież to mama twojej mamy.
Frank: nie jest rodziną, bo nie mieszka z nami i nie jest moją mamą.
Ale wiem! Ożenię się z Zuzią, bo mnie dzisiaj pytała, czy chcę zostać jej mężem, jak już będziemy duzi.
Kurtyna.
***
Wchodzimy z Frankiem na naszą klatkę. Następuje akurat kumulacja wracających z pracy sąsiadów. Frank mówi wszystkim "dzień dobry". Przepuszcza w drzwiach ze słowami "proszę bardzo".
Frank: Mamo, jak wejdziemy do domu, to zrobisz mi order.
Ja; Za co?
Frank: za to, że używam kultury.

P.S. Gdyby tak panna Krysia chciała brać przykład z mojego sześciolatka...
Kurtyna.


Się nagadałam za cały miesiąc ;)
Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.



wtorek, 4 kwietnia 2017

{z cyklu} 12 TOPICS : 3. TWORZENIE: pod wpływem natchnienia

Dzień dobry się z Państwem.
Ostatni temat. Specjalnie z nim zwlekałam, bo chciałam pokazać coś, co naprawdę postanie pod wpływem natchnienia. Ta półka miała już być stworzona na 2 różne style. ale potem zobaczyłam śliczne pastelowe uchwyty. Powstał w głowie pomysł. Wciąż brakowało czasu. Ale to ze mną tak jest. Jak się już to pragnienie będzie gromadziło i gromadziło ,to potem rzucam robotę i się "wyżywam". Od razu po takim relaksie szybciej i sprawniej wracam do pracy :)

Półka mojej córki.

Swoja drogą... Ostatnio weszłam do grupy inspirującej się pokojami dziecięcymi. Przeżyłam dwa szoki:
1. wszystkie pokoje maja kolorystykę szaro-różowo - miętową. Z motywem gwiazdek idobranymi prawie identycznymi dodatkami. Ja do kolorów nie mam nic - bo sama je lubię bardzo i to bardzo, niemniej jednak... 99% pokazanych pokoi jest prawie taka sama.... nie ma za bardzo czym się inspirować. można jedynie powielać schemat.

2. W 95% tychże pokoi, często dzieci dwu- lub w nieco starszym wieku ma w pokoju... telewizor. Fakt, ja mój w tzw. salonie - mogę śmiało powiedzieć - pełni funkcję kurzołapa, więc nie mnie oceniać, kto co ma w swoich domach, ale chyba jednak jestem wielce zdziwiona. Zwłaszcza, że wiele pokoi  dzieci pokazanych w tej grupie jest właściwie pusta: tylko meble, wystylizowane dodatki. może i zabawki są gdzieś pochowane, książek natomiast jak na lekarstwo, ale za to ścianę zdobi telewizor wielki jak Panorama Racławicka... 
 U pokoju moich dzieci  też i róż, i mięta, i szarość choć ciemniejsza - tylko gwiazdek nie ma ;) I telewizora.






Do widzenia sie z Państwem,
Jagodzianka.