Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krok po kroku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krok po kroku. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 września 2014

{z cyklu} INSPIRACJE DLA CRAFTfun: KARTKI ŚLUBNE oraz z serii DO TABLICY

Dzień dobry się z Państwem,
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać kartki, które wykonałam w ramach inspiracji dla CRAFTfun. 
Wiem z tą formą kaskadową jestem monotonna, ale lubię ją - co poradzić? Do stworzenia tych kartek użyłam także produktów CRAFTfun, o których więcej piszę na blogu.
Do ich wykonania wykorzystałam także stempelek, który wybrał mi mój W. Wspominałam o tym kiedyś TUTAJ. Nieprawdaż, że cudny?







Ponadto małymi kroczkami zbliża się Dzień Nauczyciela stworzyłam kurs dla CRAFTfun, jak w sposób łatwy i szybki wykonać niebanalną kartkę. Krok po kroku, jak ją wykonać, prowadzę na BLOGU CRAFTfun



Do widzenia się z Państwem w ten deszczowy dzień,
Jagodzianka.

czwartek, 3 kwietnia 2014

DIY/ZTS {z cyklu} NATCHNIONY CZWARTEK: METAMORFOZA SKRZYNKI

Bonjour.
Te natchnione czwartki przeplatają się z wtorkami i nic na to nie poradzę...
Tak, jeśli myślicie, że będzie to tutorial związany ze zbliżającymi się świętami, to powiem: tylko troszkę... ponieważ możecie zawsze inaczej ozdobić skrzynkę. Choćby w kurczaczki lub jajeczka. I króliczka z boczku namalować także. I wtedy będzie to iście wielkanocna praca.
Jeśli powiecie: zwariowała, kolejna turkusowa praca. Odpowiem: prawda. Zwariowała. Ale jak już zaczęłam tworzyć sobie różne dodatki w tym kolorze, to muszę kontynuować, bo tak lubię.

Wczoraj przyjechała do mnie masa papierów scrapowych z MAGICZNEJ KARTKI.
I jeszcze przyjechały do mnie prezenty różne, ale o tym w sobotę. I nowe ZWIERCIADŁO... Lubię takie paczuszki. No ale jak sie dostaje nowe rzeczy, to ..trzeba szukać na nie miejsca. I tak było z papierami. mam ich tyle, że potrzebowały koniecznie nowego lokum. A właśnie chyba w sobotę przyniosłam zakupy w skrzynce po owocach...

Dobra, koniec gadania! Bierzmy się do roboty!

1. Skrzynkę oszlifowałam z zadziorków, przetarłam też z zewnątrz drobnoziarnistym papierem.


2. Następnie skrzynkę malujemy na ulubiony kolor. Ja turkusowy połączyłam z białym, by nie mieć za ciemnego. Ciemnym brązem pociapałam ranty i suchym pędzlem umoczonym w kremowej farbie mazałam sobie po całej powierzchni. 

3. Ponieważ z uwagi na wiek mam już sklerozę, postanowiłam podpisać sobie skrzynkę, by nie zapomnieć, w jakim celu ją zrobiłam. Użyłam do tego stempli silikonowych - alfabet oraz tuszy StāzOn, albowiem tylko on nadaje isę do takich prac: szybko schnie i nie rozmazuje się.

4. Ponieważ spód skrzynki był beznadziejny, pełen tych spinaczy w deskach, postanowiłam użyć kartonu, w którym przyszły papiery jako wyściółki. Brzegi tegoż kartonu okleiłam taśmą z materiału, którą kupiłam za grosze, a śliczna jest i mam w kilku kolorach.


5. Żeby jeszcze nie było... pochlapałam białą i turkusową farbą całą skrzynkę, a następnie zabezpieczyłam woskiem do drewna.

6. No i jest skrzyneczka!


Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

wtorek, 4 marca 2014

DIY/ZTS {z cyklu} NATCHNIONY WTOREK: (jakaś tam) METAMORFOZA ABAŻURU

Bonjour.
Umówmy się : dzisiaj szału nie będzie i to z dwóch powodów:
- pierwszy i najważniejszy: ja i nitka z igłą pasujemy do siebie jak pięść do nosa;
- drugi: patrz punkt pierwszy.
Ale co tam, pokażę.
 Otóż jakiś czas temu energia mnie rozpierała, by coś zmienić, przestawić. W. widział w moich oczach obłęd, sama do siebie mówiłam ( głośno tłumaczyłam "własnej osobie", gdzie co przestawię). Nawet wygoniłam W. do pokoju dzieciaków, by móc sobie samej zrobić przemeblowanie. I tak biurko powędrowało na ścianę obok, ale jednocześnie sprawiając, że nie miałam drugiej lampki, która to przytwierdzona uprzednio była do regału, któ. Musiałam zatem pokombinować. Mamy tutaj taką "jikełowską" lampę z długim papierowym kloszem, ale nie mieścił się on miedzy biurkiem a komodą. Ściągnęłam zatem ów klosz. Leż żarówka za mocno dawała "po gałach", męczyła mnie  i ona sama, jak i ta golizna. Przypomniałam sobie, że kiedyś kupując na giełdzie staroci żyrandol, posiadał on małe ohydne abażury. Postanowiłam z jednego ohydnego stworzyć jeden całkiem "przytulny" i wiosenny...
Jak go zrobiłam? ( Nie zwracajcie, proszę uwagi, na mój pijany taniec z igłą...).

1. Od stelaża abażura odpruwamy to pomarańczowe obrzydlistwo.

2. Następnie próbujemy pi razy drzwi odrysować jego kształt na nowym materiale. Ja mam taki powiedziałabym delikatny filc, więc odrysowanie było właściwie awykonalne, więc tak "na oko" wycięłam podobny kształt.

3. Wycięty kształt teraz należy przyszyć do stelaża. Ja użyłam muliny kordonka i z mniejszą lub większą wprawą obszyłam górę i dół abażuru "ściegiem dzierganym". Z uwagi na fakturę materiału nie było to łatwe zadanie. Następnie w miejscu zetknięcia się materiału, by ukryć zgrabnie to połączenie, przyszyłam kolorowe guziczki.

I tak sobie teraz świeci lampka. Dzięki takiemu właśnie filcowi ( bardzo że tak powiem rzadkiemu, niezbitemu) światło jest miękkie, ale i zarazem nie stłumione przez materiał, więc daje satysfakcjonujące światło


Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

P.S. D. l.poj. abażuru/abażura - obie formy poprawne ;)

wtorek, 18 lutego 2014

DIY/ZTS {z cyklu} NATCHNIONY WTOREK: NIEKALORYCZNE CIASTECZKA I TELEFONY Z WIECZNĄ BATERIĄ

Bonjour.
Dzisiaj bardzo późno prezentuję kursik, który może wcale nie jest odkrywczy i zaskakujący. Pomysł powstał podczas zabawy z Franiem, który od dłuższego czasu lubi wałkować, mieszać - generalnie kucharzyć. Pomyślałam zatem, że wykorzystam masę solną do zabawy, gdyż, albowiem ciastolina idzie w ilościach ogromnych i to niekoniecznie do "mądrych" zabaw. Jagna ma bardzo dużo pomysłów do jej zastosowania.
W każdym razie podczas zabawy z moim Synkiem wpadłam na pomysł, by zrobić takie ciasteczka, które mają TYLKO 0 kalorii a mogą być ciekawą ozdobą w kuchni czy też na stole w salonie...
Rodzinka się nabrała...

Co nam potrzeba? 
Masa solna, do której potrzebujemy:

    • szklanka mąki,
    • szklanka soli,
    • 125 ml wody
Wszystko razem łączymy i ugniatamy do otrzymania jednolitej masy.

1. Uzyskaną masę należy rozwałkować:

2. Następnie wyciskamy kształty, które nam się podobają. Ja wykorzystałam moje ulubione wyciskane foremki do ciasteczek.

3. Następnie suszymy nasze formy. Można robić to na grzejniku, na słońcu ( cha, cha, cha!) lub - najszybciej - w piekarniku o max. temperaturze 75 st. Im wyższa, tym większe prawdopodobieństwo, e nam prace popękają.

4. Po wysuszeniu można prace malować farbami akrylowymi. Ja użyłam kremowej i dwóch odcieni brązu.

Na końcu prace polakierowałam. I tak powstały moje ciasteczka. Niektóre mają nawet kawałeczki czekolady...




***
 Wśród form, wybrałam także kształt telefonu. Dopiero po pomalowaniu pracy, wpadłam na pomysł, by z niego zrobić zawieszkę, zaś drucik miał imitować kabel. Dlatego też w gotowej pracy delikatnie wywierciłam dziurki. Ale radzę, by robić to na początku, jeszcze przed suszeniem. to bezpieczniejszy moment. 

I jak Wam się podoba taki sposób wykorzystania masy solnej?

Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

wtorek, 4 lutego 2014

DIY/ZTS {z cyklu} NATCHNIONY WTOREK: KONFITURA ZE SŁODKICH SŁÓW

Bonjour.
Nie, to nie pomyłka. Teraz będą natchnione wtorki, gdyż, albowiem mam bardzo zajęte czwartki, w związku z tym brakuje mi czasu na wykonanie DIY w tym dniu. Dlatego też moje dłubaki będę pokazywała w czwartki, zaś we wtorki Was "natychała", no chyba że to ja zostanę "natchnięta" ;)
Ale, ale wracajmy do tematu dzisiejszego posta.

Jeśli czytają mnie Panowie i chcą przygotować coś wyjątkowego Swoim Damom Serca, okazując Im tym samym swe gorące i namiętne uczucia - to proponuję ten pomysł zrealizować szybciutko i  bez wahania, gdyż nie ma nic lepszego dla kobiety niż duuuużo słodkości i przy tym 0 kalorii! Przy tej niespodziance jest niewiele roboty, ale za to trzeba włożyć w nią duuuużo serca i uzbierać wiele słodkich słów - na szczęście one rosną przez cały rok...
1. Do pracy potrzebujemy  słoiczek - najlepiej w ciekawym kształcie, niewielki. Ja wykorzystałam po deserku.Gdy już wybierzemy odpowiednie naczynie, będziemy tworzyć etykietę. Można nabyć gotowy tag, ramkę które to są dostępne w sklepach craftowych. Nie ma problemu ze znalezieniem czegoś ciekawego i darmowego do ściągnięcia na stronach internetowych, ale można też  wykonać samemu taką etykietkę. Zapewniam, że to nie jest trudne. Ja postanowiłam skorzystać z gotowego tagu z kolekcji GALERIA PAPIERU LETNI CZAS.

2.Na tej etykiecie dokonuję zapis, z czego jest ta konfitura oraz informację, że można ją spożywać bez umiaru! To samo zdrowie i do tego 0 kalorii!

3. Następnie możemy dodatkowo ozdobić naszą etykietę - jeśli mamy tylko chęć. Ja nakleiłam tekturowe serducho z CRAFTfun.  Następnie całość naklejamy na słoiczek. Najlepsza w tym będzie taśma dwustronnie klejąca. ale "magic" też da sobie radę.

4. Żeby nasza konfitura była bardziej smakowita, energetyczna i kolorowa, proponuję użycie karteczek z bloczków biurowych, które można dostać w wielu barwach. Na nich można zapisać to, co chce się powiedzieć  ukochanej osobie: partnerowi, za co się go kocha lub zasypać go słodkimi słowami ( cukier, miód, czekoladki, chi, chi), albo dzieciom - jak są dla nas ważne i jakie mają piękne cechy. "Przemilczmy milczeniem" bałaganiarstwo, zapominalstwo, fochy, brak znajomości pojęcia "szybko" podczas porannego przygotowania się do szkoły;)...

5. I niech ten słoiczek będzie zapełniony naszymi słodkimi słowami po brzegi. Nie szczędźmy ich!

6. A teraz czas na "zawekowanie" naszej konfitury. Można do tego użyć ozdobnej tasiemki, sznurka oraz kawałek materiału. Ja użyłam "papierek" w kratkę po serku "śmierdzielku" ;) oraz tasiemkę i papierowy sznurek. Żeby łatwiej było mi zawiązać tasiemkę, użyłam najpierw gumki recepturki.

7.Aby nadać wyjątkowości mojej konfiturze, dołączyłam tag z informacją " 100% miłości"  - to najlepszy słodzik. A jaki zdrowy! ;)


I tak wygląda gotowy słoiczek z konfiturami ze słodkich słów...


WalęWTynki to czas, kiedy mówimy najbliższym, przyjaciołom, jak ich mocno kochamy, lubimy...
A mój Franczesko jest na etapie mówienia o wszystkim : "NIE LUBIĘ" i tak poobiedniej drzemce, zaraz po przebudzeniu słyszę:
 - Nie lubię spać! :)

Mam nadzieję, że Wy polubicie ten kursik i wysmażycie duuuużo konfitur  tym roku!
Jagodzianka.

czwartek, 30 stycznia 2014

{z cyklu} NATCHNIONY CZWARTEK: ANALOGOWA WIADOMOŚĆ... KRÓTKA

Bonjour.
Dzisiaj ja Was natchnę lub nie. Bo niedługo Walenie W Tynki, nieprawdaż? I abstrahując od tego, czy to "fajne" święto, czy to "małopowanie" zwyczaju z Zachodu "nadejszniętego", czy też  wolicie poczekać do czerwca i naszej rodzimej Nocy Świętojańskiej, zaproponuję Wam dzisiaj coś, co możecie wykonać w 5 minut, nie wydacie na tego SMSa ani grosza, bo on analogowy jest. Precz z wyznawaniem uczuć przez bezduszną komórkę! 
Tę wiadomość możecie włożyć do kieszeni, plecaka lub zostawić na poduszce ( chyba że jak ja i W. śpicie bez tychże, to na stoliku nocnym można), albo tuż przy talerzu ze śniadaniem. Albo gdziekolwiek bądź!


1.Potrzebujemy:
  • klamerkę;
  •  kawałeczek papieru;
  • pisak;
  • nożyczki;
  • taśmę ozdobną ( niekoniecznie)

2. Taśmą ozdobną można okleić klamerkę ( takie nasze emotki)...


3. Pisakiem z boku piszemy informację...


4. Następnie wycinamy kawałek papieru. Mnie wyszedł długości ok 4,5 cm, szerokość 2 cm. Oklejamy nim boki klamerki, od wewnątrz, pamiętając jednocześnie o dodatkowym 1 cm papieru, by móc klamerkę otworzyć.


5. Rysujemy zarys koperty.

6. Zaś w środku wiadomość ( choć przyznam, że lepeij to zrobić przed naklejeniem - jest łatwiej)

I nasza wiadomość już została wysłana...

A Wy macie zamiar coś przygotować dla swoich najbliższych za dwa tygodnie?
Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.