niedziela, 8 lipca 2012

SZYTE PĘDZLEM

Kto myślał, że szachowe pionki poszły w odstawkę, to się myli. Mam ich jeszcze wiele do pokazania. Dziś zaprezentuję kilka patchworkowych. Motyw ten się spodobał i choć jest dość czasochłonny, bardzo lubię go malować,. czuję, że jest taki mój ;) Każdy jest inny i wciąż mam nowe pomysły na wzory. Jak się nie potrafi szyć, to się chociaż troszkę pomaluje;)
Uwaga! Dużo zdjęć!




Pozdrawiam serdecznie,
Jagodzianka.

sobota, 7 lipca 2012

SCRAPOWO Z DOMIESZKĄ ARBUZA

Dziś króciutko. Pokażę jedynie to, co zrobiłam ostatnimi czasy.

Expoding box na urodziny jagody nauczycielki:


Kartka na roczek OTWARTEGO FORUM:



I jeszcze jeden expoding box dla Anielki

I tag z okazji Dnia Ojca, który wykonałam na wyzwanie na wiadomym forum ;)

A! I koniecznie muszę podzielić się z Wami nowymi przepisami zaczerpniętymi z KWESTII SMAKU, gdzie rolę główną gra arbuz. Połączenie wydawało się mi na początku intrygujące, a że ja eksperymentować lubię, to spróbowałam i szczerze polecam!

SAŁATKA ARBUZOWA Z FETĄ

• kawałek arbuza bez pestek;
• ser feta - mały kawałek pokrojony w kostkę;
• 2 łyżki posiekanej świeżej mięty;
• 4 łyżki soku z cytryny;
• 2 łyżki płynnego miodu;
• świeżo zmielony czarny pieprz;

Arbuza włożyć do miseczki, dodać ser feta, posypać miętą i polać sokiem z cytryny wymieszanym z miodem. Posypać świeżo zmielonym czarnym pieprzem. Smacznego!


Druga jest podobna, bo także z fetą, ale ma jeszcze więcej dodatków  i jest równie smaczna!

Sałatka z arbuzem, fetą i rukolą

• garść rukoli
• kawałek arbuza bez pestek;
• ser feta pokrojony w kostki;
• 4 czarne oliwki, pokrojone w plasterki
• 1/4 małej czerwonej cebuli, pokrojonej w cienkie plasterki (ja nie dałam, ponieważ nie jadam cebuli;));
• 1 łyżka pestek dyni, lekko zrumienionych na patelni;
• 1 łyżka posiekanej mięty;
• świeżo zmielony czarny pieprz;
• MIODOWY SOS: 1 łyżka płynnego miodu i 2 łyżki soku z cytryny


Do miseczki dać rukolę, dodać arbuza, fetę, oliwki, cebulę i pestki dyni. Posypać miętą i polać miodowym sosem. Posypać pieprzem.

*Aby złagodzić nieco ostry smak cebuli, można ją wcześniej skropić sokiem z cytryny lub lekko posolić.


W tym tygodniu będę eksperymentowała z bobem a teraz zmykam poszukać jakiegoś cienia... Może pod lipą ?;)

Pozdrawiam serdecznie,
Jagodzianka

niedziela, 1 lipca 2012

W UPALNĄ NIEDZIELĘ

... nie chce się wychodzić z domu. No, chyba że posiada się ogród z dużą ilością drzew dających cień i jakimś oczkiem wodnym albo jakimkolwiek basenem...
W każdym razie ja wymiękam, ale nie narzekam. Bo jak było pochmurno, też człowiek nie był zadowolony. I tak trudno dogodzić... Cieszę się zatem z każdej pogody, tylko w różny sposób ;) Ale ja nie o pogodzie. 
Sama już się pogubiłam, co chciałabym Wam pokazać i w jakiej kolejności. Kiedy nie miałam komputera, dużo tworzyłam, zmieniałam wystrój w mieszkaniu i teraz chciałabym to wszystko pokazać, ale brak czasu powoduje, że wpisów dokonuję rzadko a przez to znowu nie nadążam z pokazywaniem... Taki los, choć ma się to zmienić i ja na tę zmianę czekam. Niecierpliwie. Ale zanim ona nastąpi, to pochwalę się prezentami.

Raeszka - jak zwykle - pamięta o moich urodzinach i zawsze wysyła prezent o czasie. Ja - choć wypisałam sobie daty urodzin wszystkich ważnych dla mnie osób - to i tak się nie wyrabiam i wysyłam z opóźnieniem. Nieraz z ogromnym. Ale to też się zmieni, bo będę nad tym pracować. Mam nadzieję, że w końcu ze skutkiem pozytywnym.
Dziękuję, Agnieszko, za pamięć. Bardzo, bardzo gorąco!

Drugi prezent przyszedł od Sis. Tak ot, bez okazji... Prezentów otrzymałam co niemiara: od serwetek,przydasiów, po krem z kasztanów i pasztet z wątróbki gęsiej - nigdy nie jadłam takich francuskich rarytasów, mimo że trochę w tym kraju mieszkałam. Kasztany, owszem, ale pieczone,zaś krem - nigdy. Na razie szkoda mi otwierać;)
Frankowi dostało się królisia. Od razu zasmakowały mu rogi, które z umiłowaniem gryzie. I widać, że go bardzo polubił i chętnie się do niego przytula, na moje nieszczęście, bo Jagi miłość do Rudego, nieraz sprawiła nam bezsenne noce, płacz i stres. Liczę jednak na Frania "męskie" podejście do sprawy.
Sis, dziękuję Ci ogromnie za tę odrobinę Francji.


 Dziś pokażę Wam kuferek - oczywiście, z dziecięcym motywem. Co zrobić, gdy najbardziej czuję właśnie te klimaty. Pracę wykonałam jeszcze w zeszłym roku, ale długo nie pokazywałam, bo najpierw czekałam na przyjazd przyszłej jego właścicielki, a potem wystawiłam do WYMIATACZA i w związku z tym nie mogłam wstawić fotek. Jest już po głosowaniu, więc przedstawiam:


Wykorzystuję teraz każdą chwilę na fotografowanie Frania, bo szybko uczy się nowych czynności, no i niesamowicie się zmienia. Ale najważniejsze! Wyszły mu w końcu dwie górne jedynki!!! "Ludzie na mieście" mówią, że teraz już będzie z górki. Ojej, jak chcę im wierzyć!!!! ;););)

Chodzenie jeszcze nie jest jego domeną, woli raczkować. Gdy jednak podłoże nie sprzyja kolanom, kroczy jak pająk;)

Pozdrawiam i gratuluję Hiszpanom,
Jagodzianka.