wtorek, 12 kwietnia 2016

DŁUBANKI JAGODZIANKI: ZESTAW ŚLUBNY MINT FLOWERS

Dzień dobry się z Państwem,
ręcznie malowanych kwiatowych prac u mnie ostatnio zatrzęsienie, będę zatem Was nimi "karmić".

Zacznę od ślubnego zestawu...












Dlaczego maluję napisy od tyłu? Ach... to udręka leworęcznych, którzy podczas pisania zamazują sobie tekst... Musiałam zatem znaleźć rozwiązanie dla mojego problemu...

Bardzo dziękuję za tak pozytywne przyjęcie mojej kuchni. Nie spodziewałam się takiego odzewu, bo przecież jednak teraz góruje biała i sterylna, ale to pokazuje jednak, że nie wszyscy bielą się "żywią".
Czekam na zdjęcia tych z Was, których natchnęłam do przemalowania stołów, krzeseł.

Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

piątek, 8 kwietnia 2016

BZDURKI SPOD KLAWIATURKI: KUCHNIA MOJA CI...

Dzień dobry się z Państwem...
Z pozoru żartobliwy poprzedni post sprawił, że po jego publikacji... postanowiłam robotę odłożyć na "poświętach", a zająć się sobą i swoim zagraconym kuframi, pudełkami, farbami, papierami domem... Postanowiłam SOBIE wysprzątać ale tak bez spiny, bez stresu, tylko dla oczyszczenia terenu wokół, by zapanować nad chaosem...
W ramach tychże porządków i "relaksacji" osobistej zrobiłam to, na co nie miałam czasu od miesięcy... Pomalowałam stół i krzesła w kuchni :P 
Zestaw ten kupiliśmy z W lata temu do naszego pierwszego mieszkania. Potem stół został wyniesiony do piwnicy, a jego miejsce zajął inny - duży, rozkładany, który na co dzień stał właśnie w kuchni, a podczas większych imprez przenoszony do tzw. salonu. Po grudniowych świętach wpadłam jednak na inny pomysł rozmieszczenia tychże mebli i ten stary stół wrócił do łask...  
Jak już tak ładnie posprzątałam, to pomyślałam, że zrobię fotki i pokażę moje włości... Trochę czasu minęło do zamiaru do jego realizacji, ale dzisiaj chciałabym pokazać efekt swoich działań.
Zacznijmy od rzeczonego stołu i krzeseł... Teraz wyglądają tak.









A wyglądały tak...




Jednym z ulubionych moich elementów kuchni jest... roleta. Kiedyś już ją pokazywałam, ale dla przypomnienia... Dawno, dawno temu wykonana na zlecenie z naszych zdjęć. Bym Francję miała na co dzień ;)
Wieczorem wygląda okno tak,...


... a gdy tylko spuszczę rolety, świat wygląda piękniej... Wyobraźcie sobie, jak cudnie mieć taki "widok za oknem" w listopadową szarugę ;)



Reszta to detale wykonane osobiście ( półki) we współpracy z W...



...lub  przywiezione z francuskich wojaży:  zegar kupiony na starociach przez mła "podrasowany"; tablica oraz wieszak na ręczniki kupione w ulubionym sklepie "Maison du Monde"; decha znaleziona gdzieś tam gdzieś tam dokupione do niej na szwajcarskim pchlim targu sztućce i widelec wieszak.









Meble od lat te same. Bardzo je lubię i nie chciałabym ich zamienić na inne... Nie mam potrzeby zmieniania ich wyglądu/kolorystyki. Myślę jedynie nad przemalowaniem kafelków...  powoli jest przygotowywany do tego jakże genialnego pomysłu...







Cóż... tak było 2 tygodnie temu, teraz niekoniecznie jest tak czysto...
Kolejnym plusem ostatniego posta i spotkania z Tośką jest to, że na głowie nastąpił porządek... no taki pozorny porządek... bom się irokeza dorobiła :D

Ależ się dzisiaj rozpisałam i "nazdjęciowałam", ale tęskno mi za tym miejscem...

Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

piątek, 25 marca 2016

BZDURKI SPOD KLAWIATURKI: AŁTFIT TOŚKI

Dzień dobry się z Państwem...
Minął miesiąc od mojego ostatniego wpisu... Wciąż cierpię na niedoczas...   Śpię coraz krócej i zastanawiam się, gdzie jest koniec tego szaleńczego trybu życia? Nie ma... Chyba nie ma...
Właśnie pisząc te słowa postanowiłam do południa ( taaa, mam jeszcze 20 minut ;) zajmę się czymś innym niż pracą, mimo że kocham to, co robię...

Wielkanoc za chwilę, a u mnie w salonie tor z kuferkowych przeszkód... W kuchni "studio fotograficzne" obłożone pudełkami do sfotografowania, a pracowni... cóż... a w pracowni nieład artystyczny :D

Do Jagody przychodzi Julka od dwóch dni. Wczoraj przyszła z Tośką, która to  uświadomiła mi jedną aczkolwiek jakże istotną  rzecz... Pies się lepiej ubiera ode mnie ;) Kolejna smutna konkluzja... Człowiek gna za tą KARIERĄ, wielkimi PIENIĘDZMI, SŁAWĄ a nawet nie ma ładnego wdzianka, tylko spodnie pochlapane farbą, zaś na głowie... na pewno "NIE kwietny wianek"... Tu nie jestem w stanie za bardzo określić, co posiadam obecnie na swej głowicy:  chaos na szczycie łba? niepokój owłosienia? zdziczałą rudość?
To może jednak pokażę Tośkę, bo nawet i w kwestii fryzury prezentuje się lepiej od mła ;)





Jeszcze przed świętami się pokażę... znaczy się napiszę, bo przecież straszyć Was moją facjatą nie zamierzam. to nie to święto ;)

Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.