Od dawna przymierzam się, by porobić jego zdjęcia i Wam pokazać, ale to nie jest łatwe. Mam na myśli wykonanie fotek... W końcu zdecydowałam się i zrobiłam je tak, jak potrafiłam.
Meble są takie, jakie są, ale w planie mam je zupełnie przeobrazić w inne. Widziałam kiedyś u Elle metamorfozę biblioteczki i zostałam "natchniona";) Czekam jednak na możliwość czasową, a z nią jestem na bakier, więc może prędzej wygram jakąś kasę i kupię takie, jakie się mi podobają?
Zacznę jednak od "dzieła" mojego męża. Wcześniej płyty CD trzymaliśmy w wiklinowych koszach. O nieporęczności nie muszę chyba mówić...
Dlatego też poznajdował różne dechy, kupił sznurek i wykorzystał coś zardzewiałego z rogami ;) do powieszenia całej konstrukcji. I teraz jest "piknie" ;)
Z mebelków przerobionych mam do pokazania jeszcze ławę. Była już troszkę zniszczona przez używanie, wzięłam więc szlifierkę i ściągnęłam lakier. Trzymał się, skubany, mocno...
A potem poszły w ruch: papier ryżowy oraz szablony i pstrykanie farbą... Szczerze mówiąc, ja jeszcze tego stołu nie dokończyłam i nie wiem, kiedy to zrobię... Pewnie jak mnie złapie natchnieie z nienacka ;)
Z "ręcznych robótek" chciałabym jeszcze pokazać Wam szablon, którym bawiłam się ( z pomocą Pana Wysokiego Męża ;) dość namiętnie, a ręce mdlały...
W październiku robiłam zdjęcie mojemu "buszowi" ;)
Teraz wygląda on tak!
Miło patrzeć, jak kwiatuszki pięknie rosną!Pozdrawiam, Jagodzianka.
























