środa, 12 grudnia 2012

TRZECI DZIEŃ - SERCE

Bonjour.
Dziś trzeci dzień wyzwania.
  SERCE
Powiem jedno. Moje Serce o imieniu Franeczek sprawia, że kolejną noc mamy nieprzespaną. Trójki dają tak o sobie znać, że my z W. chodzimy jak ćmy.
To miał być szczególny post, bo mówiący o moich Przyjaciołach, o dobrych duszach z gołębim sercem, którzy cechują się dobrocią, troską i pamięcią. I których już niedługo spotkam. Niestety, dzisiaj nie jestem w stanie wykrzesać żadnego słowa z tej klawiaturki, bo już podpieram się nosem.  Co przyniesie dzisiejsza nic? Powtórkę z wczoraj? Przedwczoraj? Strach się bać... Ach, niech to moje kochane Serce ma już te trójeczki i zacznie spać spokojnie...

Zdjęcie miało wyglądać zupełnie inaczej. Serducho miało być zwykłe i niepomalowane.W sekundę powstało właśnie takie...

Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

P.S. Moje drugie Serce - Jagna przybrała dziś diabelskie szaty... Szczegóły wkrótce...

wtorek, 11 grudnia 2012

DRUGI DZIEŃ - OSTATNI ZAKUP

Bonjour.
Dzisiaj drugi dzień wyzwania.
OSTATNI ZAKUP
Może to sie wyda dziwne, ale dawno sobie nic nie kupiłam. Zakupy dłubankowe zamówiłam i odbiorę dopiero w Polsce.  Obecnie skupiona jestem raczej na prezentach dla dzieci. A może nie mam potrzeb? ;) Minimalizm mnie dopada? ;) Chyba że do zakupów ostatnich mogę zaliczyć to, co sobie kupiłam do  pysznego jedzenia: ulubiony ser BLEU BRESSE i bakłażan, albo chipsy musztardowe. Generalnie chipsów nie jem w ogóle, bo są niezdrowe, słodzone i rakotwórcze. Ale kiedy pierwszy raz spróbowałam tych cztery lata temu... Mam słabość i raz  na jakiś czas pożeram całą paczkę. Tylko tych.
Pokażę Wam jednak rzecz, którą kupiłam niedawno. To rękawiczki. Takie z "otwieranymi" palcami. dobre na jesienne dni, jazdę na rowerze. Teraz sprawdzają się równie dobrze, choć jeśli przyjdą porządne mrozy, założę inne - cieplusie i moje ukochane.

Do widzenia sie z Państwem,
Jagodzianka.


poniedziałek, 10 grudnia 2012

PIERWSZY DZIEŃ - NIE MOGĘ ŻYĆ BEZ...

Bonjour.
Dzisiaj pierwszy temat fotograficznego wyzwania, który organizuje Ula z blogu SEN MAI:

NIE MOGĘ ŻYĆ BEZ...

...powietrza. To moja pierwsza myśl. I to nie jest tak, że mam fanaberie, że to takie moje widzimisię. Nie. Ja po prostu jestem tak skonstruowana. I choćby człowiek chciał powiedzieć powietrzu a nawet powiedziałabym "powietrzowi"*: "basta, stop, koniec, odejdź ode mnie, nie potrzebuję cię!", to się nie da!
ZapytałamW., bez czego wg Niego, nie potrafię żyć. Pierwsza Jego odpowiedź "beze mnie". Oj tam, oj tam: miało być bez czego a nie kogo.  No to wtedy powiedział mi, że ja to bez kawy żyć nie umiem.
Hmmm... Przeanalizowałam sprawę i stwierdziłam, że jednak dwa razy w swoim życiu obeszłam się bez niej, kiedy to byłam inkubatorem moich dwóch małych i kochanych gnomów ;) Nie przeczę. Czekałam na rozwiązania ciąż z niecierpliwością, a jednocześnie ogromnie się bałam, że symptom "kawowstętu" zostanie mi na zawsze. Nie został. Ufff...
Kiedyś wydawało się mi, że bez telewizora będzie mi ciężko, mimo że wcale  nie byłam jakimś nałogowym telemaniakiem. Ale tak jakoś potrzebowałam go. Teraz okazuje się, że świetnie się bez niego obchodzę i jest mi dobrze z tym.
Potem stwierdziłam, że nie wyobrażam sobie życia bez tarasu/ogrodu. W Polsce mam obecnie mały balkon i choć go nie cierpię, to jednak okazało się, że bez tarasu żyć można. Choć jest smutno ;)
Książki? Chyba od tygodnia albo i dwóch nic nie czytam. Nie mam czasu.
Muzyka? Bywa, że całe dnie mam ciszę i jest mi z tym dobrze. (Włączam tutaj do tego pojęcia "cisza" wszelkie grające zabawki Franczeska;)).
Jest coś, bez czego nie wyobrażam sobie swej egzystencji tu na ziemi. Ale napiszę o tym w innym dniu...
Przeanalizowałam zatem wszystkie swoje potrzeby i myślę, że nie umiałabym żyć bez zajmowania swoich rączek wszelakimi dłubankami. Wiem, mało oryginalnie, ale taka jest prawda. Ręce moje, które należą do mnie ;), potrzebują papieru, kleju, drewienek, pędzelka, nożyczek i... aparatu. Wciąż myślę o Nikosiu... Na szczęście mam zamiennik, więc jeszcze jakoś żyję... Nie wyobrażam sobie życia bez wieczornego rozkładania warsztatu i działania w towarzystwie aromatycznej świecy, czasami muzyczki lub radia i przy lampce wina... Tworzenie mnie odpręża, jest remedium na stresujący dzień... Jest lekiem na całe zło...

Korzystając z okazji i podjętego dziś tematu, chciałabym zaprezentować na prośbę "przepis", jak wykonać wieniec adwentowy. Pragnę równocześnie powiedzieć, że inspirowałam się podobnym zamieszczonym w sieci, ale nie pamiętam strony, adresu. Przepraszam.
Potrzebujemy jakikolwiek karton do wykonania obręczy, na którą nakleimy nasze ozdobne gwiazdki.  Do narysowania koła osoby na wyższym stopniu rozwoju technicznego mogą użyć cyrkiel.  Ja - jako zacofana - użyłam talerza ;).
Następnie sięgnęłam po miseczkę do zupy, by odrysować mniejsze koło. Następnie wycięłam obręcz.
Aby zakryć brzydotę obręczy, należy okleić ją gwiazdkami. Ja użyłam do tego papieru pakunkowego, który złożyłam w harmonijkę, by za jednym razem wyciąć kilka gwiazdek
Wcześniej na dość sztywnym brystolu wycięłam gwiazdkę, która będzie służyła za szablon.
Następnie ją wycięłam.
Gwiazdki  już wycięte można ozdobić wg uznania lub zostawić takie saute.
Następnie należy je "ciasno" do siebie przykleić na taśmę dwustronnie klejącą lub na klej. Należy starać się, by nigdzie nie "prześwitywała" obręcz.
Tak wygląda w całości oklejona. Dla chętnych - można okleić i drugą stronę;)
Bierzemy się teraz za gwiazdki, które będą główną ozdobą. Użyłam do tego papierów do scrapbooking'u, które są sztywne, dlatego też doskonale się do tego nadają. Pomijam taka oczywistość jaki ich piękne wzornictwo ;). Jako szablon użyłam wcześniej już użytą gwiazdkę. Teraz należy zadbać o jej trójwymiarowość. Do tego będzie nam potrzebna kość introligatorską, którą wykonamy linie  na długich ramionach gwiazdki od jej spodniej  strony.
Następnie wykonujemy tę samą czynność z wierzchniej strony gwiazdki na łączeniu ramion.
Następnie składamy gwiazdkę wg zgięć.
Teraz można ozdobić środek naszych gwiazdek jak tylko nam podpowie fantazja. Można użyć  guziki, ćwieki, brokat, tusz do postarzania.
Zanim przykleimy gwiazdki do obręczy należy pamiętać o przymocowaniu wstążki, dzięki której zawiesimy ozdobę. Ja użyłam do jej przyklejenia kleju magic.
Do przytwierdzenia gwiazdek można użyć kleju na gorąco. Ja takowego nie posiadam, bo pewnie pierwsze, co bym z nim zrobiła, to poparzyła wszystkie palce. W związku z powyższym wzięłam papier (taki po butach - bibułka - bo jest miękki i łatwo się gniecie) i zrobiłam z niego kulke. Posmarowałam klejem z obu stron i przykleiłam na obręcz.
Ozdobne gwiazdki przyklejamy na obręcz, ale już w mniejszym zagęszczeniu.
 Tak wygląda gotowy wieniec:

Mam nadzieję, że kurs się Wam przyda i skorzystacie z propozycji.

Do widzenia się z Państwem i do jutra!
Jagodzianka.
*Inspiracja Panią Joasią Kołaczkowską ;)