wtorek, 9 lipca 2013

DZIEŃ DRUGI: ZA OKNEM i {eksta DŁUBANKI JAGODZIANKI}: SOWY JESZCZE RAZ... NA SŁODKO

Bonjour.
Za oknem lato. Słońce świeci, ptaszki śpiewają, zieleń ogarnęła cały ogród...
   
Jagna ma już drugi dzień wakacji... I już mówi, że tęskni za szkołą, co nie znaczy, że do szkoły chce iść...
A ja pokażę ostatnie dwie karteczki dla nauczycieli. Mój pierwszy "czekoladowniko-cdownik" ( o matko i córko, co za słowo!). Motyw sowy - obowiązkowy - dziecka mego prośba.

Ten biret to chyba pożyczyła od swojej młodszej siostry;)


A co inni mają u siebie ZA OKNEM? 
Pozdrawiam Was,
Jagodzianka.

poniedziałek, 8 lipca 2013

DZIEŃ PIERWSZY: TWOJE ODBICIE i {ekstra WĘDROWNIK PO FRANCARII}: ODBICIE MOJEGO PÉRON

Bonjour.
Dzisiaj pierwszy dzień lipcowego FOTO WYZWANA ULI. W moim przypadku będzie troszkę inaczej, ponieważ w sobotę wyjeżdżam. Jeśli się mi uda zatem, w piątek zaprezentuję trzy weekendowe zdjęcia.
 MOJE ODBICIE.
Pamiętam, kiedy Franio był malutki, stanęliśmy oboje przed lustrem. Wtedy aż mnie ciarki przeszły, bo oto dojrzałam w Nim.. swoje odbicie. Takie ksero mnie.  On nie był do mnie podobny, on był jak ja: to spojrzenie, oczy, usta, Dziwne uczucie a zarazem uzmysławiające, że stworzyliśmy człowieka, który jest częścią nas... To uczucie niesamowitości wciąż we mnie jest...
Ale dziś odbicie mnie,..


Wczoraj postanowiliśmy, że nie jedziemy nigdzie, bo jest gorąco i czas spędzimy  w ogrodzie w ciszy i relaksie. Ja sobie będę dłubała, dzieci bawiły w basenie, W. leżał na leżaku.
Jasne! Kolesie obok nas szlifierką czyścili bruk przez całe popołudnie. Wyparował mi blog, więc go szukałam po całym Péron. Kiedy zasiadłam w końcu do papierów, W. zakrzyknął: Bierz aparat!  Będzie się działo!
To wzięłam. Działo się.
Zanim nadjechała atrakcja, nasza fontanna stała się centrum życia wiejskiego...

Nie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam: była to parada ludzi w pobliskich miejscowości (na każdym traktorach były zamieszczone nazwy), którzy w okresie wakacyjnym mają urodziny).

 Serdecznie Was pozdrawiam, zachęcam do zaglądania na inne blogi biorące udział w zabawie i do jutra!
Jagodzianka.


P.S. Nazywanie Péron "moim" jest troszkę nadużyciem, choć mi jest tu baaardzo dobrze ;)

niedziela, 7 lipca 2013

WOJENKA DOMOWA: SEKRET oraz KILA SŁÓW O POLSKIEJ SZKOLE

Bonjour.
Jagna: Mamo, muszę ci  powiedzieć tajemnicę.
Ja; O! Słucham.
Jagna: Zakochałam się w koledze z klasy i chcę się z nim "ożenić".
Ja: Yyyyy. To świetnie! A jak ma na imię?
Jagna: Hugo.
Ja; A co ma w sobie takiego, że się tobie spodobał?
Jagna: Lubi konie tak jak ja i w ogóle jest miły. Mamo, tylko  pamiętaj, że to jest tajemnica i możesz o niej powiedzieć tylko tatusiowi i napisać o tym na blogu. Ale nikt więcej o tym wiedzieć nie może!

Proszę Was zatem o dyskrecję... 

Ostatni pokazywałam Wam TUTAJ zakończenie roku szkolnego we Francji. Byliście ciekawi, jak to wygląda w polskiej szkole. Zanim jednak pokażę Wam kilka ujęć z tego dnia, muszę Wam wyjaśnić, na czym polega polska szkoła na obczyźnie.
Tak jak w Polsce, tak i we Francji jest obowiązek edukacji dzieci. Dlatego też Jagoda musiała iść do francuskiej szkoły. Samo jednak ukończenie przez Jagnę roku szkolnego tutaj nie daje automatycznie możliwości pójścia do drugiej klasy w Polsce. Aby to było możliwe, Jagoda musi uczęszczać do polskiej szkoły, która jest UZUPEŁNIAJĄCA. To jest równoznaczne z tym, że samo uczęszczanie do niej, nie jest zaliczeniem pierwszej klasy w rodzimym kraju. Obie zaś szkoły zaliczone - to zaliczenie pierwszej klasy w Polsce.
Jak już wspomniałam, polska szkoła tutaj jest uzupełniająca, a zatem nie ma przedmiotów takich jak matematyka czy biologia. Tego dzieci uczą się we francuskiej. Ma natomiast lekcje z języka polskiego i historii Polski.
Zajęcia odbywają się raz w tygodniu przez 3 godziny. Nie ma osobnych szkół polskich, lecz są wynajmowane ( ZA DARMO!!!) sale - w naszym przypadku - w szwajcarskich szkołach. Szkoła polska zatem musi dostosować godziny zajęć do możliwości lokalowych. Dlatego też Jagoda zajęcia miała w czwartki od  16.40 do 19.40. ( Jak wychodziła z domu o 8.15, tak wracała o 20.15)
Dzieci uczą się pisowni polskiej, czytają lektury ( tylko polskich autorów), uczą się wierszy na pamięć oraz piosenek, jak i  poznają historię Polski.

Zakończyliśmy polski rok szkolny piknikiem. Nie było specjalnych atrakcji dla dzieci, ale sami rozumiecie - szkoła jest dotowana przez polskie MEN, więc szału nie ma. Ale dzieciakom nie były potrzebne dodatkowe "zabawki", by się dobrze bawić.
W pewnym momencie nastąpiła wodna wojna chłopcy kontra dziewczynki. A że się tak świetnie bawili, to już potem nie było znaczenia, kto jakiej jest płci. Wszyscy lali się nawzajem.
Generałowa latała z aparatem, licząc na to, że będąc w ruchu, szybko zgubi milion kalorii nabytych podczas wspólnego grillowania. Płonne nadzieje...
Uwielbiam grillowane "kurżetki" czyli cukinie.

Piękne okoliczności przyrody...


Gdzie nie spojrzysz, tam żarełko...
Pasowanie na ucznia...
Jagna uczennicą!
 
Wojna zaczęła się od ognia...





...skończyła na wodzie!

Serdecznie Was pozdrawiam, życzę słońca i zapraszam na przyszłotygodniowy udział w FOTO WYZWANIU!
Jagodzianka.