czwartek, 18 września 2014

{z cyklu} NATCHNIONY CZWARTEK: KUFEREK RAINY BEAR

Dzień dobry się z Państwem.
Kiedy zobaczyłam tę cudną maskę z CRAFTfun, wiedziałam, że muszę jej użyć koniecznie teraz, wręcz natychmiast. Namalowałam zatem szybko misia, a potem skorzystałam  z pomysłu Ani z DECOUPAGE GARDEN na bąbelki z farby, które widzicie na wieku.
Kuferek ten doskonale wpasował się w najnowsze wyzwanie w CRAFTfun, by wykonać pracę z użyciem maski.
Kuferek powstał z tytułu natchnienia i w związku z tym nie ma jeszcze swojego właściciela. Na wieku jest miejsce, by móc wypisać jego imię. Jeśli zatem, ktoś ma ochotę na ten misiowy kuferek - serdecznie zapraszam i polecam!






Pozdrawiam serdecznie,
Jagodzianka.

wtorek, 16 września 2014

DŁUBANKI JAGODZIANKI: KUFEREK DLA PAWEŁKA

Dzień dobry się z Państwem.
Zostałam poproszona o wykonanie kuferka. Najchętniej z misiem albo kotkiem. Wybrałam misia. Odważyłam się sama go namalować, inspirując grafiką Laurie.




Tutaj się troszkę zareklamuję. Jeśli macie ochotę na podobną lub zupełnie inną pracę - zapraszam!

Pozdrawiam,
Jagodzianka.

poniedziałek, 15 września 2014

WĘDROWNIK PO FRANCARII: PROWANSJA CZ. II

Dzień dobry się z Państwem.
Dzisiaj odwiedzimy Moustiers Sainte Marie, miasteczko uważane za najpiękniejsze we Francji. Słynie od od wieków z wyrobów garncarskich. Niestety, nie mogłam ich sfotografować, gdyż był zakaz wywieszony na każdym sklepie. W miasteczku tym na wapiennych skałach  wzniesiony jest kościół. Nad miastem powieszona jest złota gwiazda. Legenda głosi, że w czasie wypraw krzyżowych rycerz  Bozon ( cóż za imię!!! :)) de Blacas dostał się do saraceńskiej niewoli i obiecał, że zawiesi gwiazdę, jeśli bedzie w stanie wrócić. jak ona tam zawisła, nie wiadomo. Jednak co jakiś czas łańcuch jest wymieniany.
Zaznaczam, nie będzie lawendy! No, oprócz lawendowych lodów...












EDIT. Pomyślałam, że warto -skoro już o gwieździe napisałam - wskazać zdjęcie, na której ona jest. Szukajcie ;)














Wejście na szczyt nie było łatwe, kamienie z jednej strony śliskie, z drugiej raniące stopy. Jagna była bliska załamania nerwowego, zwłaszcza że  założyła "dżaponki". Ale powiedziałam Jej, że  da radę, bo pamiętam, jak wspinała się na szczyt fortu i na wieżę Eiffla. Wtedy to dostrzegłam błysk w oku córki i rzekła:
Mamo, dla mnie wejście tu na górę to bułka z masłem!