niedziela, 2 listopada 2014

THE 52 PROJECT# 44

Dobry wieczór się z Państwem.

Ja: Jagodo, powiedz mi, dlaczego książkę "MAPY" ( duża ona jest) trzymasz na poduszce i potem śpisz powykręcana poniżej?
Jagoda: Bo chciałabym, żeby przyśniła się mi Brazylia.
***

Wczoraj miałam trudny wieczór, ponieważ po raz pierwszy Franio nocował poza domem bez rodziców. Chciałam zobaczyć, jak zniesie taką zmianę, bo za tydzień będzie to konieczność.
nie mogłam się skupić, denerwowałam. W końcu nie wytrzymałam. dzwonię do Mamy:
Ja: I jak Franio? 
Mama: No już śpi. Powiedział, że jest śpiący. Poszliśmy się umyć. Położył się  i zasnął.
 Myślę sobie, pewnie rano będzie niespokojny.
Dzwonię dnia następnego.
Mama: Nie, nawet nie wspomniał o domu. Od 6.30 bawi się z Jagodą...
***







I tu taka mała zabawa programem..


Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

środa, 29 października 2014

BZDURKI SPOD KLAWIATURKI: O SZYMONOWYM INSTYTUCJE PAMIĘCI MAŁŻEŃSKIEJ

Dzień dobry się z Państwem.

Zawsze czytanie "ZWIERCIADŁA" zaczynam od felietonu Szymona Majewskiego. Tak na dobry początek.
I właśnie ostatnio wspólnie z W. dzieliliśmy się refleksjami powstałymi po przeczytaniu tekstu "Instytut Pamięci Małżeńskiej".
Pan Szymon porusza tam temat relacji damsko - męskich, które często zaburzone są przez to ,że my - kobiety - nie mówimy wprost i od razu, o co nam chodzi, tylko "mielimy" to w sobie, by po latach wypomnieć ( cytat z felietonu): "Trzy lata temu na jesieni 7 października o 8.46 nie obrałeś kartofli!!!" albo by wyrazić swoje oczekiwania niespełnione ( cytat z felietonu): "... rano cie prosiłam o pomoc z zasłonami. Spadły na mnie i się z nimi szarpałam". "No właśnie, przecież podszedłem". "Liczyłam, że PODBIEGNIESZ".

 I mówię do W., że tu jest absolutna racja! WY (mężczyźni przyp.) nie potraficie odczytać naszych oczekiwań! No przecież, kiedy wołam Cię, żebyś przyszedł TERAZ/ SZYBKO/ KONIECZNIE w sprawie nie cierpiącej zwłoki, bo właśnie w Internecie dojrzałam cudną lampę/ stolik,/witrynkę, fascynującą półkę, to Ty akurat musisz być w toalecie. Doprawdy? To aż tak pilna sprawa?
Albo! Mówię W.: Załóż Franiowi ŁADNE ubrania, to  nie, On nie weźmie bluzeczki z drugiej półki od góry po prawej stronie, gdzie właśnie są ubrania "wyjściowe", tylko ZŁOŚLIWIE sięgnie po te z lewej strony do chodzenia po domu.I powie: "bo ja nie pamiętam, gdzie jakie są". Ale gdzie piwo w lodówce położone to wie? W sprawie ubrań: mój drogi, to nie trzeba wiedzieć! Wystarczy spojrzeć.! Albo jeszcze inaczej! Mówisz: "W. załóż Franiowi te ładne spodnie i jakąś pasującą bluzeczkę do tego". On: "Ale ja nie wiem jaka będzie odpowiednia i zaraz powiesz, że źle wybrałem". Ja: "Nie powiem, tylko się postaraj i ubierz dziecko z gustem". No i co robi? Ano zakłada bluzkę, która ZUPEŁNIE nie pasuje do spodni i do tego dwie różne skarpetki. Wolał się NIE POSTARAĆ...
A' propos różnych skarpetek!
Jagodę wciąż gonię, by "parowała" swoje, ale z Nią to różnie bywa. Najczęściej bywa źle w tej kwestii. Ba! Beznadziejnie! no i ostatnio miała jedną różową, druga szarą - ta druga była.... moja!

Panie Szymonie, to nie jest tak, że " żona pamięta wszystko, ale zapomina wam o tym powiedzieć". Ona nie zapomina, ale czeka na dobry moment. Ona działa jak bank, ZUS, Urząd Skarbowy W JEDNYM. Czeka latami, by naliczyły się spore odsetki. Po co powiedzieć od razu wprost, że coś nie tak? Że znowu spartoliliście sprawę? Za krótko trwałby cały proces WYPOMINANIA, a i przeprosiny z Waszej strony byłby  mało spektakularne. 
Zaś po latach wyliczenie z dokładnością co do dnia, ba! minuty Waszych grzechów, przewinień, wpadek to taka satysfakcja, że umysł wciąż pracuje. Że lecytyna nadal zbędna...


Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

wtorek, 28 października 2014

DŁUBANKI JAGODZIANKI: TOALETKA

Dzień dobry się z Państwem.
Dzisiaj pokażę toaletkę ręcznie malowaną. Miała być w kolorystyce: zielono - fioletowej...
No to zaczęłam działać, kombinować, aż wyszło tak...



Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.