czwartek, 20 czerwca 2013

DIY/ZTS {z cyklu} NATCHNIONY CZWARTEK: MOTYLE OKIENNE

Bonjour.
Lubicie zaglądać na blogi, które zasypują Was inspirującymi zdjęciami? Ja tak. I zawsze sobie wtedy myślę: o! jakie piękne! o! ja też zrobię coś podobnego! O! Jakie to jest ciekawe! O! Jakie to jest inspirujące! I... najczęściej na tym się, niestety, kończy. Zapominam, nie zapisuję sobie strony/zdjęcia (bo przecież będę pamiętała, gdzie to widziałam. Taaaa....) i... po ptokach...
Wiem, że wielu moich Czytelników nie zajmuje się rękodziełem, ale chcieliby coś zrobić swojego, jakieś dodatki, prezenty, prace, które sprawią, że ich domy staną się jeszcze bardziej przytulne i takie swojskie, a prezenty dla najbliższych pokażą. ile miłości i zaangażowania włożyli, by uszczęśliwić połówkę czy pociechę. Niestety, hamuje ich niewiara w samych siebie i własne zdolności. Myślą, że wykonanie czegoś "handmejdowego" wymaga talentu niesamowitego.
Wiem także, iż Ci, którzy się rękodziełem parają, wciąż łakną nowych pomysłów, rozwiązań i technik.
Pomyślałam zatem, że rozpocznę cykl kursów, które pokażą, że czasami niewiele potrzeba, by nasz dom, prezent stał się oryginalny, niebanalny, a przede wszystkim stworzony przez nas samych, a nie przez ręce biednego małego Chińczyka, choć także może kosztować jedyne 5 złotych...

Przyznajcie się! W tym roku wiosna, a szczególnie deszczowy maj dały nam nieźle w kość, prawda? Człowiek miał tak dosyć deszczu, szarego nieba i  błota, że marzył, by zobaczyć za oknem jakiegoś pięknego motyla. 
Żeby zachować zatem to marzenie nie tylko w pamięci, proponuję Wam wykonanie cudownych motyli, które będą ozdabiać okna: w pokoju dziecięcym, w kuchni, a może na przykład w oknie wystawowym sklepu bądź restauracji.
Zobaczcie, jak łatwo, ale zarazem efektownie je wykonać! 

Potrzebujemy motyw drewnianych motyli z przyssawkami (ilość zależy tylko od Was  i Waszych potrzeb), farby akrylowe w kolorach, jakie tylko Wam odpowiadają, pędzle, ołówek (koniecznie z gumką na końcu), zapał od pracy.

 Najpierw malujemy motylki farbą akrylową (przed rozpoczęciem malowania, ściągnijcie silikonowe przyssawki, by ich nie zabrudzić). Jeśli nie pokryje za pierwszym razem dokładnie motywu, zróbcie to dwukrotnie i co ważne... z obu stron drewnianego owada!

Ponieważ Franio spał w tym czasie, pozwoliłam sobie pożyczyć od Niego klocki, by motylki miały na czym schnąć...

Jeżeli chcecie dodatkowo ozdobić motylki tak, by dodać ich skrzydełkom głębi, możecie je po brzegach pocieniować. Najpierw nakładacie na pędzel opóźniacz do farb ( jeśli nie macie takiego preparatu, możecie po prost rozcieńczyć farbę). 

Na koniuszek pędzla nakładacie farbę ( nie na jego całość) i malujecie na brzegach skrzydeł motyli.

Teraz używamy ołówka z gumką. Gumkę moczymy w białej farbie i następnie stemplujemy kółeczka.

Następnie możemy, ale wcale nie musimy, mniejszą końcówką ( np. patyczka do szaszłyków) zrobić jeszcze mniejsze kółeczka w tych białych.

A teraz tylko cieniutkim pędzlem (patyk do szaszłyków również się od tego nadaje) tworzymy fastrygę.

Tak ozdobione motylki lakierujemy dwukrotnie w celu zabezpieczenia ozdoby.

Ich wielobarwność cieszy zarówno od zewnątrz jak i wewnątrz mieszkania!
Materiały, które użyłam pochodzą z:
  •  motylki drewniane z ECO DECO ,
  •  farby akrylowe każdy sklep plastyczny ( ja akurat zakupiłam je tu we Francji)...
  • lakier FLÜGGER połysk (sklep budowlany).
Mam nadzieję, że kurs się Wam spodobał i jesteście ciekawi, co kolejnego dla Was przygotowałam. Zapraszam w czwartek na kolejne natchnienie!
Jagodzianka.

37 komentarzy:

  1. Swietne Jagodzianko!! Super pomysl.. No to ja sie na czwartkowe posty pisze napewno! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę! Mogę zatem coś nowego wymyślać ;)

      Usuń
  2. Ha haa... dobrze to znam :) Najpierw - ooo cudooo, oooo to na pewno zapamietam...a potem czarna dziura w pamięci i brak linku na to cudo :)
    Motyle śliczne, bardzo Jagodziankowe!
    ps, a "coś z niczego" to też uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ale gdyby te wszystkie linki zapisywać, to człowiek znów miałby problem w odnalezieniu właściwego.
      motyle nie mogły być inne ;)

      Usuń
  3. Swietny pomysl tanie,proste a jakie efektowne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehe, ja z cyklu porażek inspiracyjnych pamiętam prześliczną rozetę z kartek starej książki, która zapadła mi w pamięć i nie chciała zniknąć. Marzyłam o takiej samej, dumałam, cudowałam aż w końcu stara książka wpadła mi w ręce i blokada zupełna. Nijak nie mogłam się zmusisz żeby chociaż naderwać jedną karteczkę. Nieważne, że książka stara i nieczytana. Tak więc rozetę ze starej książki podziwiam sobie na zdjęciach bo dobrze wiem, że takiej nie zrobię :D
    Motylki są świetne! Drobiazg a jak upiększa otoczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że ja też tak mam... Nawet podręczniki z podstawówki nie potrafiłabym zniszczyć, podrzeć, wyrzucić... Książka to dla mnie świętość.
      Dzięki za odwiedziny!

      Usuń
  5. Myślałam,że takie wpadki z niepamięcią to tylko u starszych pań się zdarzają - a tu masz dziewczę młodziutkie i też tak ma!
    Pomysł z motylkami bardzo fajowy!!!
    Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dziewczę już takie młodziutkie nie jest ;) Przeżywa właśnie drugą młodość, może dlatego z tą pamięcią gorzej ;)

      Usuń
  6. Pomysł fantastyczny! widziałam kiedyś ścianę z motylami różnej wielkości- jak żywe- ale szybę okienną?... Zaopatrzyłam się w kolorowe, podwójne motyle z folii
    i przetestuję je u siebie jak wrócę do kraju, bowiem bardzo mi się podobają, chociaż nie wiem jak to się będzie miało na 6 piętrze betonowego blokowiska... Jednak ich "obecność" jest wymowna ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na candy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej w betonowym blokowisku trzeba motyli.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Bardzo fajnie i rzeczywiście łatwe w wykonaniu. Poproszę więcej takich lekcji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie proste, a takie ładne :-)
    Ja zawsze chciałam spróbować wszelkiego rękodzieła, żeby chociaż raz poczuć zapach odpowiednich preparatów, ubrudzić ręce farbami i klejami i stwierdzić: tak, to mi się podoba! albo: to nie dla mnie... Tylko że właśnie talentu mi brak, ale w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że CHĘĆ i POTRZEBA tworzenia wystarczą, by COŚ robić. I niech to nawet nie będzie dzieło sztuki, ale niech będzie moje własne.
    Będę zaglądała na Twoje zajęcia praktyczno-techniczne, hihi :-) (Jak zobaczyłam u siebie tytuł Twojego wpisu to przeczytałam "DIY/ZPT" i tak mi już zostało w głowie :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogą być i "zetpety" ;)
      Tak jak piszesz: ważne są chęci, reszta przychodzi później sama ;)

      Usuń
  9. Bardzo mi się podoba! Z przyjemnością powtórzę - dziękuję! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo się cieszę! I ja dziękuję za wizytę!

      Usuń
  10. Piękne wesołe motylki, bardzo lubię takie dekoracje okien.
    Pozdrawiam słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Piekne motyle, optymistyczne, zawsze poprawiaja humor!

    OdpowiedzUsuń
  12. Musiałam przyjść tu jeszcze raz, ale chyba sobie zapiszę, w jakie dni mam nie otwierać Twojej strony przy dzieciach. No i muszę, cholera, robić motylki...

    OdpowiedzUsuń
  13. Pomysł na cykl super, będę zaglądac, bo prosto, efektownie i do tego klarownie wyjaśnione co i jak:) No i zawsze coś nowego się człowiek od człowieka nauczy, a widząc Twoje decu prace (i nie tylko), należy się spodziwac wspaniałości:) Dzięki serdeczne:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja bardzo dziękuję za te słowa. Miło mi i cieszę się, że mój pomysł przypadł do gustu.:)

      Usuń
  14. Motylki fantastyczne, może sobie takie zrobię. Obecnie u mnie w oknie wiszą gwiazdki, może czas je zmienić. Czekam na kolejne czawartkowe posty :) buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrób, zrób - mamy podobny styl... no może nie styl, co zamiłowanie do kolorów ;)Cieszę się, że będziesz zaglądać we czwartki.

      Usuń
  15. Fajniutkie motylki. U nas dużo takich surowych artykułów do bastelnowania. ;) Ja mam właśnie drewienko do malowania, więc będę się zabierać. A jakbym chciała spod fioletu wydobyć warstwę bieli, to myślisz, że nada się tu ścieranie papierem, czy zrobię krzywdę farbom i materiałowi?
    Jeszcze o inspiracjach. Jestem dziwna, ale nie lubię zbiórki inspiracji na blogach i nie lubię blogów typowo inspiracyjnych. Może dlatego, że gryzie mnie wykorzystywanie czyichś zdjęć, nawet jak się je podpisuje, a co ważniejsze, wolę się sama inspirować czymś, kimś. Ta droga wygląda tak: mam pomysł na coś - szukam inspiracji w google lub: czytam blog (zwykłe wpisy), coś mi się spodoba u kogoś, znajduję przez to inspirację. Często google kieruje właśnie na takiego bloga z inspiracjami, ale ja sama tam nie wskakuje i nie śledzę takich wpisów. ;) Taka Zosia Samosia jestem. Za to podoba mi się idea Pintrest, co trochę sprzeczne z powyższym, ale nie do końca, bo też na zasadzie takiej, że sama tam szukam i sobie przypinam, co mnie interesuje. :D
    Pomysł na cykl bardzo mi się podoba! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze? Właśnie pinerest jest takim dla mnie źródłem inspiracji. Nigdy jednak nie "odgapiam" tylko widzę; o fajne wykorzystanie dajmy na to słoika i już w głowie rodzi się mi mój własny pomysł.

      Usuń
    2. Aa! Wracając do Twojego pierwszego pytania.Zanim nałożysz fioletową farbę, przejedź gdzieniegdzie świeczką po białym tle. Potem nałóż fioletowy kolor i jak wyschnie, zacznij przecierać papierem ściernym. W miejscach , gdzie nałożyłaś świeczkę ładnie będzie widać spodni kolor.
      A! Ja w ten sam sposób szukam inspiracji co Ty. Mam jakiś pomysł, np. chcę coś ozdobić z motywem misia. Wrzucam hasło i patrzę. Bywa, że nic nie znajdę, ale przyjdzie pomysł do głowy. A bywa, że wykorzystam tylko czyjeś zestawienie kolorów, bo uznam za doskonałe do mojego pomysłu.

      Usuń
    3. Dzięki za patent ze świeczką. :) W życiu sama bym na to nie wpadła! :)
      Jeśli odgapiam cały projekt, a w szydełku odgapiam, bo szukam z reguły gotowych wzorów, to zawsze podaję źródło i przedstawiam efekt swojej pracy. Sama na razie wymyśliłam choinkę z rolek po papierze i cieszy się co rok zainteresowaniem. ;) Dziwne tylko, że jeszcze ludzie w wyszukiwarce chcą do niej doczepiać pióra. ;)

      Usuń
  16. Madziu, motyle na okno to świetny pomysł na letnią dekorację:)) A ile możliwości w ozdabianiu/malowaniu.
    Tylko gdzie ja znajdę takie klocki... mój stary baran z drewnianych zabawek ma tylko pałeczki do perkusji, a i tak nikomu nie pozwala ich tknąć... nawet ma je pod poduszką:))))
    Pomysł wart zapamiętania, wykorzystam go w zabawach z chrześniakami... stronkę ze sklepem umieściłam w ulubionych. Dzięki za inspirację!!!

    Buziaki z upalnej ojczyzny:)))
    Tomaszowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, rzeczywiście, ten brak klocków rujnuje cały pomysł :) Chyba napiszę od Pana ECO DEKO, by tego typu "suszarki" wykonał :)A propos sklepu: rzeczywiście, warty uwagi: bardzo fajne produkty, niedrogie i do tego przesyłka gratis przy kwocie, która nie jest wygórowana. Jak tylko zobaczyłam te wycinanki, zaraz w głowie powstało milion pomysłów ;)

      Usuń
    2. No kurde, Kobietki, a rolki po srajtaśmach? ;)

      Usuń
  17. Mam takie pytanie ,czy te motylki sa na szybe naklejone czy wisza na niteczce?
    Pozdrowienia z Münchberg
    Karina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,
      ja tam napisałam na początku, że one są z przyssawkami (silikonowe przezroczyste).
      Pozdrawiam!

      Usuń