sobota, 8 czerwca 2013

DZIEŃ SZÓSTY - URODZINY

Bonjour.
Kiedy myślę o przyjęciu rodzinowym, zaraz na myśl przychodzi mi ten fragment z "Kubusia Puchatka", a szczególnie definicja Kłapouchego... Dzisiaj zatem zamiast mych własnych wypocin, zacytuję fragment powieści Milne'a. Miłej lektury!
 
  "...A więc Puchatek postanowił mu (Kłapouchemu -przyp) coś dać. Poszedł do domu po baryłkę miodu, który miał być prezentem urodzinowym, i omówił wszystko z Prosiaczkiem, który postanowił dać Kłapouchemu balon pozostały po jego własnym przyjęciu. Kiedy Prosiaczek poszedł po balon, Puchatek skierował się w stronę mieszkania Kłapouchego z baryłką miodu.
Ale po chwili poczuł się Głodny.
Więc przycupnął i zdjął pokrywkę z baryłki. „Całe szczęście, że wziąłem ją z sobą- pomyślał. -  Nie każdy miś, wychodząc z domu w taki upał jak dzisiaj, pomyślałby o tym, żeby wziąć z sobą swoje małe Co nieco". I zaczął zajadać.
„A teraz zastanówmy się - pomyślał, gdy wylizał resztę miodu z baryłki - dokąd to ja szedłem? Aha, do Kłapouchego".
I wstał powoli. Wtem przypomniał sobie, że prezent urodzinowy dla Kłapouchego został zjedzony! W każdym razie jego większość. Na szczęście, nadal miał baryłkę. A ponieważ przechodził właśnie w pobliżu stumilowego Lasu, zaszedł w odwiedziny do Sowy i poprosił ją o napisanie na baryłce „Z powinszowaniem urodzin". Mimo wszystko była to zgrabna baryłka, nawet kiedy była pusta.
Tymczasem Prosiaczek wrócił do domu i wziął balonik dla Kłapouchego. Przycisnął go mocno do siebie, tak żeby mu nie wyfrunął, i popędził co tchu, żeby zjawić się przed Puchatkiem. Zdawało mu się, że to będzie dobrze zjawić się pierwszemu z prezentem.
I gdy biegł naprzód, myśląc o tym, jak się Kłapouchy ucieszy, nie patrzył, gdzie biegnie, i nagle potknął się o króliczą norkę, wywrócił się i upadł jak długi.
BUMS!!1!????
No tak, cóż, kiedy Prosiaczek wywrócił się na balon Kłapouchego, to on już nie był taki... hmm, był bardziej... to znaczy, był...
- Balonik?-zapytał Kłapouchy.-Powiedziałeś: balonik? Wielki, kolorowy przedmiot, który fruwa w powietrzu? Szaleństwo, śpiew i taniec? Hopsasa?!
- Tak. Ale, niestety, bardzo mi przykro, Kłapouszku, bo kiedy biegłem tutaj, żeby ci go przynieść, upadłem.
- Ajaj! Co za nieszczęście! Pewnie biegłeś za szybko. Czyś się aby nie potłukł, mały Prosiaczku?
- Nie... Tylko balonik... Ach, Kłapouszku, ja go pękłem!
Zapadła długa chwila milczenia.
- Mój balonik? - zapytał wreszcie Kłapouchy. Prosiaczek skinął łebkiem.
- Mój urodzinowy balonik?
- Tak, Kłapousiu - odparł Prosiaczek z lekka pociągając nosem. - Proszę. I składam ci przy tym najserdeczniejsze życzenia. - I wręczył Kłapouchemu kawałek mokrej szmatki.
- Czy to to? - zapytał Kłapouchy trochę zdziwiony. Prosiaczek znów skinął łebkiem.
- Balonik? 
- Tak.
I właśnie wtedy przyszedł Puchatek.
- Przynoszę ci skromny upominek - powiedział Puchatek z przejęciem.
- Już dziś jeden dostałem - rzekł Kłapouchy. Puchatek przebrnął wpław strumieniu i podszedł do Kłapouchego. Prosiaczek siedział trochę z boku i, ująwszy głowę w obydwie łapki, cichutko siąkał nosem. 

- Jest to Praktyczna Baryłeczka - mówił Puchatek. - Proszę. A na niej jest napisane: „Z serdecznym Powinszowaniem Urodzin od szczerze ci oddanego przyjaciela Puchatka". To jest właśnie napisane. A baryłeczka służy do przechowywania różnych różności. Proszę. Wówczas Kłapouchy stwierdził, że ponieważ balonik nie jest już tak duży jak Prosiaczek, można go łatwo włożyć do Praktycznej Baryłeczki i wyjmować, kiedy byłby potrzebny, czego z pewnością nie można by zrobić z typowym Nieporęcznym Balonem...
- Bardzo się cieszę - rzekł Puchatek uszczęśliwiony - że podarowałem ci Praktyczną Baryłeczkę, w której można przechowywać Różne Różności.
- Bardzo się cieszę - powiedział Prosiaczek uszczęśliwiony - że podarowałem ci Coś, co można włożyć do Praktycznej Baryłeczki.
Lecz Kłapouchy nie słuchał. Wkładał balonik i wyjmował go z powrotem, szczęśliwy jak jeszcze nigdy w życiu..."

Ja urodziny miałam dwa tygodnie temu, Franio będzie miał dopiero za tydzień a właśnie dzisiaj urodziny ma MARYSIA z bloga ART ATTACK, której składam najserdeczniejsze życzenia, by każdy Twój dzień był jak ten balonik - pełen szaleństw, śpiewu i tańca. Wielkie hopsasa!
I tego samego życzę również Blance - Córci LUCY. Dużo ,dużo baloników w tym dniu!
A na zdjęciu moje najnowsze zabawki , które dostałam na urodziny. Foremki na czekoladowe obrazki z wykrawaczem ciasteczek. Motyw paryski ucieszy Marysię na pewno! 

 Wszystkim życzę słodkiego i słonecznego weekendu! A kto ma ochotę na moje słodkie urodzinowe rozdawajki, zapraszam TUTAJ
Jagodzianka. 

29 komentarzy:

  1. O masz, od samego rana krążył mi Puchatek po głowie, a pojawił się w Twoim poście :)). Super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie cudowne dziękuję bardzo!!! Jesteś wspaniała! Merci Kochana! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale bym takie dobre ciastko zjadła ! Już się kiedyś na te foremki czaiłam ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam do mnie ;) Wolałam nie ryzykować, tylko bać od razu.

      Usuń
  4. Uwielbiam Kubusia Puchatka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Bardzo smaczne, zwłaszcza, że robione przez mnie :D

      Usuń
  6. Kubuś jest cudowna bają :) nawet dla dorosłych :)
    A ciacha wyglądają smakowicie :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. "Puchatek" to powieść nie tylko dla dzieci. Dlatego chętnie po niego sięgam.

      Usuń
    2. Ta nieporadność zwierzaków Milne'a jest taka życiowa :)

      Usuń
  7. Uwielbiam ten fragment :D Dawaj ciastka!

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczne foremki na ciacha i fajne urodzinowe nawiązanie. :) Z przyjemnością przeczytałam ten fragment. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale smakowite zdjęcie, mniam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękniste ciasteczki;) Pozdrawiam też pięknistego kociucha!

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż się jeść zachciało ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Smakowicie wyglądają herbatniczki :-)

    OdpowiedzUsuń