niedziela, 2 czerwca 2013

WOJENKA DOMOWA - TYLKO TUTAJ! EKSKLUZYWNY WYWIAD Z KAPRALKĄ cz. I: O WIELOJĘZYCZNOŚCI

Bonjour.
Na blogu DWUJĘZYCZNOŚĆ przeczytałam kiedyś o ciekawym pomyśle: przeprowadzeniu wywiadu z dzieckiem dwujęzycznym, by poznać jego myśli, opinię na temat tego, że potrafi posługiwać się nie tylko językiem ojczystym. Postanowiłam skorzystać z tego pomysłu. Mało tego! Ponieważ Jagnie takie rozmówki się bardzo spodobały, to będą się one w "Wojence" pojawiać zdecydowanie częściej i to na różne tematy.
- Cześć Jagodo.
- Dzień dobry.
- Chciałabym zadać ci parę pytań. Mogę?
- Tak, mamo.
- Jagódko, znasz trzy języki: polski, angielski i francuski. Powiedz, jak to się stało?
- Po prostu. Tato, jak byłam mała, to nauczył mnie angielskiego i dlatego mówię po angielsku. Teraz mieszkam we Francji, więc mówię po francusku. A moja ojczyzna to Polska.
- Jak nauczyłaś się języka angielskiego?
- Po prostu tato mówił do mnie różne rzeczy po angielsku, a ja próbowałam je powtarzać.
- A twój tato jest Anglikiem?
- Nie, jest Polakiem.
-To powinien chyba mówić do ciebie po polsku?
- Nie, po angielsku, chociaż to jest dziwne.
-A dlaczego ma mówić po angielsku?
- Bo jak kiedyś pojedziemy do Anglii, to będę mogła się skomunikować z Anglikami.
- A chciałabyś pojechać do Anglii?
-Tak, bo jeszcze tam nie byłam.
- A co jest takiego ciekawego w Anglii, że chcesz ją zobaczyć?
- Bo ona ma Wielką Brytanię i Wielkiego Bena.
- A co to jest Wielki Ben?
- To taka dzwonnica Big Ben. Celestte na prezenacji o tym mówiła. I jeszcze chciałabym zobaczyć królową i jej psy.
- Co jest fajnego, że znasz kilka języków?
-To, że mogę porozumiewać sie z różnymi ludźmi.
-A co nie jest fajnego w tym, że posługujesz się tyloma językami?
 - To, że się mi one mieszają. 
- A w którym języku lubisz mówić?
-Po francusku, bo on jest taki śmieszny. Na przykład "souris" znaczy "mysz" i "uśmiecham". 
- A w którym języku lubisz pisać?
 - Też po francusku, bo polska "ortografika" jest taka trudna.
- W którym języku zatem lubisz czytać?
-  Po polsku, bo jest mi lepiej, bo tak śmiesznie piszą: zaczĘŁa" na przykład...
- A jak to jest, że jak na przykład ze mną rozmawiasz, to mówisz po polsku, a zaraz do Emmy mówisz po francusku?
-Bo jak popatrzę na jakąś osobę, to już wiem, w jakim języku do niego móiwć. To samo tak się dzieje.
- Gdzie wolisz mieszkać?
-W Polsce, bo to moja ojczyzna. ( Ale będąc w Polsce płakała, że chce już wracać do Francji. Przyp. mój).
-A co chciałabyś robić, jak będziesz dorosła?
-Uczyć jazdy konnej we Francji. (Taaa, konsekwencja mojego dziecka odnośnie miejsca zamieszkania jest dość.... osobliwa).
-Dziękuję za wywiad. Czy mogę go opublikować na blogu.
-Tak. Możesz nawet napisać o tym post.



Nie wierzę, że znowu to zrobiłam... Radość z wizyty u fryzjera była jednak tak wielka... A macie, Lucy i Ewelino...
Tu się lansuję z nowym różowym w kształcie puderniczki telefonem. szpan normalnie! 
Trzeba było wznieść toast za pierwszy dzień bez deszczu!
Mój Tato, oglądając wczoraj nasze zdjęcia, dostrzegł u mnie kilka dodatkowych kilogramów. To dopiero sokoli wzrok!
A to mój lepszy profil i nowa/stara fryzura. Postawiłam na klasyczne "out of bed", choć miałam ogromną ochotę na taką samą jaką ma Lucy. Może następnym razem?
Ślicznie ostrzyżona pozdrawiam i oświadcza, że Franiowi... zaczęły iść piątki...
I tym "optymistycznym" akcentem pozdrawiam i serdecznie zapraszam na jutro, kiedy to zaczynamy FOTO WYZWANIE U ULI. 

Jagodzianka.

P.S. Z ostatniej chwili...
Jagna naszykowała sobie ubrania na jutro do szkoły. Cieniutkie rajtuzki, spódniczkę również takąż oraz t-shirt.
Ja: Jagodo, nie możesz się tak lekko ubierać, ponieważ mimo że jest czerwiec, to nie ma upałów!
Jagna: Ale mnie jest ciepło!
Ja: Tak, jasne. A cały dzień masz zimne ręce!
Jagna; Nie cały!
Ja: Jak to nie? Co Cię dzisiaj dotknęłam, to aż mnie ciarki przechodziły! I tatuś też dziś, jak cię złapał za ręce, to krzyknął  "What cold hands!".
Jagna: W takim razie nie powinnam was dotykać!
 

49 komentarzy:

  1. Cudne fotki! Ach ten fryz i kolor włosów :) I jeszcze to winko :) Zdradzisz jakie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytam z ciekawości, bo piliśmy jakiś czas temu pyszne francuskie winko, chyba "Haut Marin" się nazywało. Znasz?

      Usuń
    2. Nie, ale przy najbliższej okazji porozglądam się za nim ;)

      Usuń
  2. Jagodzianko! Jutro udostępnię wywiad u siebie. Pozdrawiam Jagódkę - piękna dziewczyna i odbicie mamy! (chociaż taty nie widziałam...więc...:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę i cieszę się ;) A Jagna... Tylko płeć i kolor włosów ma matki, reszta to cały ojciec. Zaś Synuś to całą mamunia :D

      Usuń
  3. No i bardzo "mondra" odpowiedz szanownej coreczki! ;)
    Pomysl na "interview"... pomyslowy!
    Fajowe zdjecia!(co to za impra?) i wszystko, jak zwykle, milusinskie, aaaale...ja z prosba: przestan tyle gadac, baaabo! mam ogromne zaleglosci w lekturzeniu!

    Aha, aha! a czy nr, ktory zostal wklepany do mojego brzydkiego, czarnego, popekanego "fona", powinnam wyklepac? juz go nie lubimy?
    Siostrzysko z pozdrowieniami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Impreza w kręgielni - urodziny Jagody koleżanki. Nie przestanę gadać, a Ty nadrabiaj zaległości ;)

      Numer był śliczny , więc zmienił tylko opakowanie ;)
      Całuski!

      Usuń
  4. Patriotkę masz w domu, a czepiasz się jej, że chce uczyć jazdy konnej we Francji? Wstyd, Matka. Cieszyć się powinnaś :) I nie dotykać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się nie czepiam tj patriotki, tylko jej dość zmiennych oczekiwań co do miejsca pobytu. A patriotką jest: jak widzi godło albo polską flagę, to ma od razu dreszcz emocji ;) I tak już o najmłodszych lat.

      Usuń
  5. Super pomysł na wywiad. Ja tez czasami się podpytuję mojej córki jak to jest ze jej nie mylą się języki, a ona na to że w mózgu ma takie szufladki z włoskim, polskim i angielskim. Chociaż ta ostatnia za bardzo wypełniona to nie jest :-) nad czym ubolewam, zważywszy że jej babcia, z która spędza dużo czasu, jest Irlandką.
    Widzę, że i do Was zawitała wiosna. Fajna sesja foto z winkiem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz... mnie raz Jagna powiedziała, że ma trzy przyciski w głowie: jeden z flagą polską, drugi z angielską a trzeci - francuską. I jest tam taki pan, który patrzy przez jej głowę na osoby, z którymi me dziecię rozmawia i wciska odpowiedni przycisk, a ona wtedy w danym języku mówi...
      Aż się głośno boję przytaknąć co do pogody, by nie zapeszyć....
      I ja pozdrawiam.

      Usuń
  6. Superowa ta Twoja Jagna :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Fantastyczna jest ta Twoja Jagódka:)A Ty pięknie wyglądasz w ognistym rudym-jak się ma charakterek ,trzeba go podkreslić:)
    Zazdraszczam Francji-od daaawna chcę nauczyc się francuskiego-mam płyty, ksiązki itd..tylko czasu brak ,zeby zasiąść i przyswoić.Poza tym nauka w domu ,to nie to samo,co na miejscu..Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, swoją wredność muszę podkreślać ;)
      Ach i ja mam z tym problem. Nawet mieszkając w tym regionie... wolałabym chodzić na kurs niż uczyć się samej ,bo jest mi trudno. Ale nie mam, z kim zostawić Franka...

      Usuń
  8. Niesamowita ta Twoja Jagódka :) Dzieci, które mają możliwośc nauki kilku języków od samego dzieciństwa mają niesamowite szczęście.

    Wyglądasz kapitalnie w tej fryzurze i kolorze !!

    buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, ze Jagna to kiedyś doceni...
      Dzięki :D

      Usuń
  9. No, no dziecka wypada Ci pogratulowac i nie tylko dziecka. Jagoda bardzo madra dziewczynka i taka elokwentna!
    Pozdrawiam bardzo serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I taka pyskata ;) Ale nie można mieć wszystkiego co najlepsze, prawda? :)
      I ja gorąco pozdrawiam :D

      Usuń
  10. Sliczny kolor wloskow, ja mialam dokladnie taki sam kiedy zaczelam sie intensywnie uczyc geografii w liceum. Przez cala druga klase bylam odpytywana na kazdej lekcji za ta fanaberie na glowie :)
    Zazdroszcze dzieciom wielojezycznym ja mimo ze po wlosku mowie tak samo dobrze jak po polsku to mam jakies problemy z tymi guzikami, bo nie wlaczaja sie kiedy trzeba.
    Znam natomiast matki polki mieszkajace w Itali, ktore nie mowia do dzieci po polsku, twierdza ze jak dziecko zechce to nauczy sie polskiego jak dorosnie. Smutne to , bo takie dzieci nie potrafia sie porozumiewac np. z babcia i dziadkiem z Polski. Spotkalam kiedys taka na lotnisku w Warszawie, byla sama z 2 letnim berbeciem i mimo ze nie bylo z nimi wloskiego taty ona dalej mowila do niego po wlosku na dodatek bardzo kaleczyla ten jezyk. Czyli takie dziecko nie ma szans na nauke zadnego jezyka.Cieszy mnie ze dla rownowagi sa tacy rodzice jak wy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zazdroszczę swojej córce i dzieciom, które władają kilkoma językami.
      Znam angielski, francuskiego próbuję się uczyć i wesz co? Inaczej jest z tą nauką, jak się ma młody i chłonny jak gąbka umysł, a zupełnie inaczej, gdy się już te młode lata dawno skończyło...
      Dlatego nie rozumiem takich rodziców, jakich przedstawiłaś... To, co możemy im dać od najmłodszych lat, będzie procentowało. I to możemy dać bez najmniejszego wysiłku...

      Usuń
  11. Normalnie zazdroszczę Twojej Córuni znajomości tylu obcych języków, no zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że i ja Jej tego francuskiego zazdroszczę... Mnie to opornie idzie, a Jej... Ach, młodym być ;)

      Usuń
  12. Anglia ma Wielką Brytanie Wielkiego Bena... Ha ha ha. Tekst dnia ;). Ciekawy i zabawny wywiad :). Moje dwujęzyczne (nawet 3...) z założenia dzieci mówią tylko po polsku. Może jak ojciec wróci to się trochę zmieni....

    Fryz masz mega. Kolor full energia. Choć długie i ładne włosy mi się bardzo podobają to jednak krótkie cięcie jest mi bliższe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ojciec wróci, to szybko nadrobią tę przerwę językową.

      Mnie się podobają długie włosy, ale... no trzeba mieć WŁOSY...

      Usuń
  13. zobaczyłam, że jest wojenka domowa i pobiegłam zaparzyć herbatę, zasiadłam z kubkiem do lektury i... ona się tak szybko skończyła :((( stanowczo! kategorycznie! nalegam aby wywiady z Jagodą były o wiele wiele dłuższe!!! a Ty kobieto... kiedy się zaczniesz chociaż ciut zmieniać??? czas się dla Ciebie zatrzymał :))) Pozdrawiam B.L

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basieńko, już się zmieniam...Jest mnie coraz więcej... Te sery, tarty mnie wykończą ;)
      Będzie więcej tych wywiadów - moja nowa pudernica (telefon) ma fajny dyktafon , więc już poszedł w ruch...
      Odpisuję Ci kolejny tydzień na maila i ...postaram się zrobić to dzisiaj ;)

      Usuń
    2. ja tam nie widzę tych kilogramów, 'mała Madzia' jaka była taka jest. Chyba, że te zdjęcia w 'fotoszopie' przerabiasz ;)maila nie otrzymałam a już jest 'jutro' nie 'dzisiaj' hehe ale spoko czekam cierpliwie ;))) myślałam, że zdjęcia Cię tak powaliły, że nie możesz nic odpisać... ;) buźka!

      Usuń
  14. Wywiad z własną pociechą to genialny pomysł:) A ostatni tekst powalił mnie na kolana, normalnie cudo odp.:)))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieprawdaż? :D Dziecię szybko wyciąga wnioski: nie będzie dotykać rąk, to będzie chodziła letnio ubrana :D

      Usuń
  15. świetna fryzura i bardzo ciekawy wywiad (oby udało się jagodzie zostać trenerem jazdy konnej we Francji i mieszkać w Polsce :) )

    dziś widziałam jak jedna panna układała sobie włosy z pomocą telefonu (jakaś taka funkcja lustro..)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Che, che...a w weekendy niech lata zobaczyć psy królowej :)

      No, mój tel. ma właśnie tę funkcję :)

      Usuń
  16. Poczytałam komentarze i nie wiem, od czego zacząć. No bo, na przykład, widząc Twoje zdjęcie pomyślałam, że mnie w takiej pozycji wyszłaby opona typu największe z możliwych koło ratunkowe wokół talii obleczone, a później doczytałam o dodatkowych kilogramach, które dojrzał Twój tata.... No, weź. Nie dość, że figura kruchej, porcelanowej filiżanki, to jeszcze cud miód filiżanki w kolejnym poście.
    Ja Ci nie radzę obcinać się na Lucy, bo jak wyjdzie odrost, a boki odrosną, będziesz wyglądać dość... i tutaj powinnam być dyplomatką ;)
    Nie dziwię się, że tyle osób Cię czyta, skoro wszystkie posty są tak przystępnie i interesująco opisane., Jagoda już się wprawia mimowolnie i niedługo zakosi mamę w swoim szkolno-blogowym świecie, jak myślisz?
    Zazdroszczę jeszcze tego Waszego kosmopolityzmu. Tak, tego najbardziej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, czy Ty zawsze myślisz o tych swoich niewidzialnych oponach? Wiesz, ta krucha filiżanka zamienia się powoli w kubek z fajansu;) Sery, tarty, późne jedzenie wychodzą...
      Jak będzie odrost, to se zamaluję ;) A teraz już będę chodziła do fryzjera regularnie. Z Melanie jestem umówiona.
      Myślę, ze jeszcze dużo wody w Wiśle upłynie, zanim Jagna ten wirtualny świat wejdzie. I nie dlatego, że ja przed tym chronię, ale ona sama nie przejawia zainteresowania elektroniką wszelaką. Ale niech kosi matkę ;)
      A to ostatnie... Tak naprawdę siedzi w naszej głowie inie trzeba wcale opuścić własnego kraju, by inaczej postrzegać świat, ludzi;)

      Usuń
    2. Może i nie trzeba, ale przydałoby się namacalne doświadczenie obcego świata, żeby stał się bardziej oswojony. Strasznie lubię różnorodność i przygodę, ale opisy czy zdjęcia to za mało. Musimy się ogarnąć i coś ze sobą zrobić. Szkoda, że budżetówka tak mało płaci. Byłam bardzo szczęśliwa na myśl o Majorce w tym roku, a tu się okazuje, że chyba nie wyjdzie, bo nam lokal uciekł z powodu starych zobowiązań. Nie wiem, co my z tym sierpniem poczniemy. I tak co rok...
      O Jagodę się nie martwię, w genach ma to i owo, przyjdzie czas i się weźmie za cuda cudeńka!

      Usuń
    3. Tak, masz rację, co do tej "namacalności". dlatego też ani 5 lat temu ani rok temu nie zawahałam się przy podjęciu decyzji o wyjeździe. Owszem my mieliśmy okazję, ale poznała wielu ludzi, którzy z takowych czy też podobnych nie skorzystali, bo boją się zmian: a bo brak rodziny, języka, a co z mieszkaniem, a pracą a co z dziećmi itd. Znajdują sobie często milion powodów, by jednak nie wyjechać. Mam nadzieję, ze jednak Ci na Majorka wypali, bo aż drżę na myśl o zdjęciach, które tam byś zrobiła ;)

      Usuń
    4. Już nie wypaliła, dzisiaj się dowiedziałam. Może to i omen jakiś... Mój mąż był trochę przeciwny, chociaż nie aż tak, żeby nie polecieć, tylko z tymi naszymi glutami bywa różnie, chorują jak chcą i kiedy chcą, nie ma wyjątku czy lato, czy zima. Zobaczymy, może coś innego w zamian wykreujemy.
      Zupełnie nie rozumiem strachu ludzi przed nieznanym. Fakt, mój Marcin musi mieć podporę i dostać łomot, żeby później powiedzieć, że było warto i super, ale tak w ogóle nie zmieniać otoczenia mimo możliwości?

      Usuń
  17. Wywiad mnie rozwalił na łopatki ;)
    Ty - piękna, a koloru innego sobie nie wyobrażam ... tak niezwykle do Ciebie pasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślałam, żeby zmienić troszkę ten kolor na bardziej naturalny, ale... nie stworzyli jeszcze żadnego dla mnie :D

      Usuń
  18. Widziałam wywiad na tamtym blogu. Bardzo fajny pomysł i chętnie poczytam dalsze. :) Fotki bombowe, kolorowe, a Jagodę zapraszam do oglądania zdjęć mojego pieska, prawie jak królowej. Najlepiej na jego blogu. Nie będę uprawiać reklamy linkowej, ale można znaleźć w serwisie tumblr, wpisując w wyszukiwarce: corgimerriness. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro, jak tylko Jagna wróci ze szkoły, to zasiądziemy,przed lapa, by obejrzeć to Twoje cudeńko ;)

      Usuń
    2. Jagodzianko, a pisałaś na blogu, gdzie dokładnie we Francji mieszkasz, czy ukrywasz to miejsce dla siebie? Pytam z ciekawości, bo ja o swoim miejscu zamieszkania raczej nie mówię, ale ono jest blisko Francji. ;)
      Obejrzałyście Merusia? :)

      Usuń
    3. Pisałam. mieszkam w Péron, to jest tuż przy granicy ze Szwajcarią. do Genewy mam jakieś 20 km.
      Ja obejrzałam, ale zapomniałam pokazać Jagnie - już sobie robię przypomnienie!

      Usuń
    4. Ło, matulu, to bardzo daleko. Ponad 550km. Szkoda. Muszę chociaż raz Lu wyciągnąć do Francji przygranicznej albo do Colmar! Prawie 200km, ale jak ładnie. :)

      Usuń
  19. Hejka Jagodzianko! Bardzo podoba mi się wywiad. Mądra i rezolutna ta twoja Jagódka. I ma fajne podejście do języków. Ja też robiłam swoim dzieciakom kilka miesięcy temu. Myślę, że i fajna pamiątka i takie spojrzenie na to jak dzieci werbalizują swoje językowe doświadczenia. Super! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, na pewno to doskonała okazja do zapisywania myśli i spostrzeżeń naszych dzieci. Chętnie przeczytam Twój wywiad!

      Usuń
  20. Gdybyś nie mogła się doszukać, to jeste pod koniec kwietnia. Ale być może właśnie mój czytałaś u Faustyny. I jeszcze...bardzo podoba mi się design u ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłam, znalazłam... Jeszcze poczytałam kilka innych postów ;) Będę teraz częściej zaglądać do Ciebie!

      Usuń