Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 sierpnia 2022

{Z CYKLU} NIEDZIELA POD WYZWANIEM: FOTOgra "Lato"

 Dzień dobry się z Państwem,

lato w pełni, ale to mój ostatni dzień urlopu...

Na jego pożegnanie postanowiłam wziąć udział w fotogrze @Artpiaskownicy o tematyce letniej. 

Sukienkę tę mam co najmniej dekadę i zakładam ją tylko na wakacjach. Kapelusz to kolejny atrybut tego letniego czasu. I cisza wśród drzew przerywana jedynie śpiewem ptaków... To jest LATO.



Do widzenia się z Państwem
Jagodzianka



poniedziałek, 7 października 2013

WĘDROWIK PO FRANCARII( z odrobiną Hiszpanii): ZUGARRAMURDI

Bonjour.
Dziś zaprezentuję Wam naszą ostatnią wakacyjną wycieczkę. Baskijskie miasteczko Zugarramurdi leży w Hiszpanii 4 km od francuskiej granicy i liczy sobie jedynie 250 mieszkańców. Dlaczego właśnie je odwiedziliśmy?
Zugarramurdi stało się sławne z powodu procesu Świętej Inkwizycji z 1610 r., kiedy 53 osoby oskarżono tu o czary i udział w czarach, które miały się odbywać w piątki w jaskiniach na obrzeżach miasteczka. Większość z oskarżonych nie doczekała procesu. gdyż zmarła w więzieniu lub w drodze do Logrono, gdzie miał się odbyć ostatni etap procesu inkwizycyjnego. 11 osób jednak skazano na spalenie na stosie, zaś 21 - na więzienie, konfiskatę dóbr i wygnanie, a 21 uniewinniono.
Mieszkańcom Zugarramurdi wcale nie zależało na tak głośnego procesu, bo uważali, że dadzą sobie radę z problemem czarów. 
Do pierwszych oskarżeń doszło tam w grudniu 1608 r. , gdy młoda dziewczyna o imieniu Maria podczas spowiedzi przyznała się do udziału w sabatach, a potem wskazała innych uczestników. Wszyscy się przyznali i przeprosili, ale ktoś „uprzejmie doniósł” inkwizycji, która wzięła sprawę w swoje ręce i torturami zmusiła kolejne osoby do przyznania się  do czynienia czarów.
Nie było nam dane być uczestnikami uroczystości upamiętniających te wydarzenia, bo mają miejsce w czerwcu. Wtedy to od rana na placu i  uliczkach rozstawiane są stragany z rękodziełem i baskijskimi specjałami jak sery owcze czy cydr. Wróżki przepowiadają przyszłość z kart tarota, a przebrani w XVII-wieczne stroje mieszkańcy odgrywają scenki z zatrzymania czarownic lub tańczą przed kościołem.
Bardzo zależało nam na odwiedzeniu starego szpitala, który został zaadaptowany na punkt informacji turystycznej i Muzeum Czarownic (Sorginen Museoa), ale mimo informacji na stronie internetowej, że jest otwarty w dniu, w którym przyjechaliśmy tam, to jedynie my i inni turyści pocałowaliśmy klamkę... Nie wiemy, daczego było zamknięte.... A szkoda, bo ponoć jest tam prawdziwa skarbnica wiedzy o procesach czarownic i metodach działania inkwizycji oraz  o roli kobiet w społeczeństwie i mitologii baskijskiej w XVII w.,, jak i o pogańskich rytuałach i świętach.
Zajrzeliśmy jednak do jaskiń na obrzeżach miasteczka, gdzie miały się odbywać zloty czarownic. Główną grotę wydrążył strumień nazywany Rzeką Piekieł.
Potrawy, które spróbowaliśmy, a które pokazałam TUTAJ smakowały wybornie. Gdy leniwym i niespiesznym krokiem podeszła do nas kelnerka z kartą( zaznaczę jedynie, że tego dnia było chyba 100 stopni. Nigdy wcześniej nie zaznałam takiego upału. Brakowało mi tchu, a w górskim terenie powietrze jest zupełnie inne), zapytaliśmy ją, czy mówi po angielsku. Rzekła nie. A czy mają menu po angielsku? Nie, ale za to mają po … BASKIJSKU ( tu kamień spadł nam z serca, gdyż baskijski to dla nas prawie jak rodzimy język:)). Musieliśmy się zdać na nasz kulawy francuski...

Miejsce urocze, leniwe, ale mam jego niedosyt. Chciałabym tam znów pojawić się w czerwcu, by poczuć ten prawdziwy klimat miejsca, cofnąć się w czasie i poznać historię, niekoniecznie chlubną...
Jagodzianka.

poniedziałek, 16 września 2013

WĘDROWNIK PO FRANCARII: BIARRITZ cz. I I

Bonjour.
Za oknem tak smutno, tak deszczowo, tak dużo wody wokół... To i ja pokażę Wam dziś wodny świat. W Biarritz jest niesamowite   Muzeum de la Mer, w którym dzieci mogą zobaczyć nie tylko ryki, kraby i meduzy, ale również foki oraz uczestniczyć w zajęciach, na których pozna się inne żyjątka morskie  i w dodatku można je dotknąć!
Franio był mega zachwycony! Biegał, piszczał, liczył ryby! Oboje z Jagną dotykali żyjątka...
 

Pozdrawiam,
Jagodzianka.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

WĘDROWNIK PO FRANCARII: BORDEAUX cz. I I I

Bonjour.
Zapraszam Was na ostatni dzień wycieczki po Bordeaux.
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać katedrę Św. Andrzeja, która wzorowana była na paryskiej Notre Dame, a została wzniesiona w XII w. z Bramą Królewską.

Jednym z niesamowitych zabytków jest amfiteatr z czasów rzymskich.

A teraz  pozwiedzajmy resztę miasta...
 Jak na lumparkę przystało, sfotografowałam mój firmowy sklep. Był bardzo ekskluzywny.


Zaczął się wieczór i nastąpiło życie nocne. Ojej! Jakże w tamtej chwili żałowaliśmy, że mamy dzieci  inie możemy tu zostać, by pobiesiadować! Wtedy to sobie właśnie obiecaliśmy, że jak tylko dzieciaki podrosną na tyle, by jeździć same na wakacje ( to jakieś 16 lat - do pełnoletności Franka...). to sobie wrócimy właśnie do Bordeaux na tydzień!







Wino zakupiliśmy obowiązkowo. Wypite już...

Kochani, ja ten tydzień mam naprawdę zalatany, a jeszcze do tego właścicielka naszego domu, urodziła dziś córeczkę, więc przypadło mi w udziale wychodzenie na spacer z psem. Lecę zatem!
Jagodzianka.