niedziela, 4 listopada 2012

GAR Z BIGOSEM, KAPUSTĄ I GROCHEM - ARTYŚCI NIEZNANI? ZAPOMNIANI?

Bonjour.
Dzień Wszystkich Świętych jest, myślę, dla większości Polaków bardzo ważnym świętem.  I uważam, że dzień zadumy, spotkań nad grobami bliskich, czy to odwiedzenie cmentarza jest tradycją, którą należy kultywować. Nie powinniśmy, w moim mniemaniu, zaniechać pamięci o przodkach, tłumacząc to brakiem czasu, zabieganiem i innymi mało przekonującymi wymówkami.
Jako że nasza wymówka jest przekonująca i liczy ponad 1200 km, postanowiliśmy odwiedzić w piątek groby rodziny Stryjeńskich na genewskim cmentarzu Chêne Bourg.  Niewielu Polaków wie kto zacz. Warto jednak wiedzieć, że to rodzina malarzy oraz architektów, którzy w okresie Młodej Polski byli wybitnymi artystami.
Zofia Stryjeńska -wraz z Tamarą Łempicką - należy do najbardziej utalentowanych malarek art déco tego okresu a zarazem była żoną Karola Stryjeńskiego wybitnego architekta rzeźbiarza, który jest autorem m.in. skocznii narciarskiej Wielka Krokiew w Zakopanem a także mauzoleum Jana Kasprowcza na Harendzie również w tym mieście.
O życiu i twórczości Zofii Stryjeńskej można przeczytać ciekawy artykuł w WYSOKICH OBCASACH , który szczerze polecam.
Na tym samym cmentarzu oprócz artystki są pochowane także jej dzieci: córka Magda oraz synowie  bliźniacy Jacek - malarz i dekorator, który zaprojektował dla Teatru Wielkiego w Genewie sufit z aluminium z ponad tysiącem szklanych gwiazdek oraz żelazną kurtynę a także Jan architekt. Wdowa po nim - Zofia Stryjeńska - oprowadzała nas po grobach i barwnie opowiadała o tej niezwykle utalentowanej rodzinie.
Warto nadmienić, że pradziadek bliźniaków Aleksander Napoleon Kazimierz Stryjeński jest autorem jednego z najważniejszych mostów na Rodanie w Genewie. 
 

Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

piątek, 2 listopada 2012

PIĄTEK POD WYZWANIEM - FOTO GRA, FOTO LIFT I OSTATNI KOLOR TĘCZY JESIENNEJ

Bonjour.
Ten tydzień dał mi emocjonalnie w kość... Jakoś tak dużo rozmyślałam, wspominałam, "trawiłam" tematy. W wolnych chwilach jedynie piony robiłam, zatem z wyzwaniowych prac postanowiłam się jedyne wyżyć fotograficznie...

W ART PIASKOWNICY został ogłoszona FOToGRA MAGDYM, która polega na stworzeniu tryptyku. Codziennie, jeżdżąc na złotym rydwanie po Jagnę do szkoły, mijałam pole słoneczników. Na początku były piękne i złociste, a potem coraz bardziej umierały. Ogromnie chciałam zrobić im zdjęcia... Gdy weszłam na to pole czułam niesamowity aromat oleju słonecznikowego. Franczesko czekał w  powozie i z nudów wyrzucał swoje buty... A ja zdążyłam zrobić fotki słonecznikom przed ich ścięciem...

Kolejna zabawa, która mnie się spodobała, to FOTOLIFT zdjęcia w DIABELSKIM MŁYNIE. Akurat kupiłam sobie bamboszki, kominek posiadam, więc pomyślałam, że spełnię wymogi zabawy. Co prawda łoże mam za blisko owego kominka i efekt wyszedł sobie średni, to jednak postanowiłam zdjęcie zgłosić do zabawy. A co tam!

Ostatni dziś kolor jesiennej tęczy. Pomysł zabawy był bardzo atrakcyjny, ale jedynie kilka interpretacji tematu innych uczestniczek udało się mi zobaczyć, bo ciężko było przebić się przez te komentarze, linki. Szkoda. Jednak dla mnie była to niezła zabawa w poszukiwanie kolorów jesieni.
Zdjęcia troszeczkę wcześniej zrobione, ale już o jesień zahaczały ;)

To tyle na dzisiaj... Przypominam jednocześnie, że od poniedziałku ruszam z Siedmiodniowym Wyzwaniem Fotograficznym organizowanym przez Ulę. Wszystkich chętnych zapraszam do udziału, bo jest to naprawdę świetna zabawa: nie tylko prezentujemy zdjęcia zgodnie z wymogiem tematu dnia, ale i odwiedzamy się na blogach, by zobaczyć interpretację innych, skomentować a często już pozostać wiernym czytelnikiem, bo to doskonała okazja do poznania nowych, interesujących i uzdolnionych Osób prowadzących blog.

Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

czwartek, 1 listopada 2012

SZACHÓW NIE Z TEJ BAJKI KOLEKCJA: SZACH MAT VINTAGE

Bonjour.
Dzisiaj chciałabym przedstawić kolejną kolekcję pionów. Tym razem zupełnie inną niż dotychczasowe. Tworząc ją, pomyślałam o osobach, które lubią nie tylko piękne wnętrza ale i piękne umysły. 
O wszechstronnych zaletach szachów pisano wielokrotnie. Pozwolę sobie zacytować słowa Andrzeja Michalskiego i Zygmunta Węża - autorów „Programu nauki gry w szachy w trzech pierwszych latach nauczania”, którzy wskazują, że:
„ Ten rodzaj zajęć znajduje się bowiem w kręgu jego zainteresowań, stwarza nieograniczone możliwości wykazania inicjatywy i fantazji, kształci wyobraźnię przestrzenną, pamięć i uwagę, a przede wszystkim inicjuje sytuacje wymagające abstrakcyjnego, logicznego myślenia. Szachy zawierają wiele elementów wychowawczych. Kształcą te cechy charakteru, które są nieodzowne do zwycięstwa, nie tylko we wszelkich zawodach sportowych ale i w życiu. Szachy wyrabiają umiejętność panowania nad sobą, wytrwałość, przezorność i odwagę, poczucie odpowiedzialności za własne decyzje. Uczą prostej prawdy, że własne zdanie i ocena nie zawsze są słuszne i prawdziwe. Uczą więc myśleć obiektywnie i nie lekceważyć żądnego przeciwnika. Szachy wdrażają do stosowania w życiu zasady ,,fair play’’. Nauka gry w szachy oraz konieczne ćwiczenia praktyczne i teoretyczne, wpływają dodatnio na zwiększenie aktywności umysłowej, giętkości pamięci, przyczyniają się do rozwoju inteligencji, rozbudzenia twórczych zdolności”. 
Pomyślałam zatem, że  piony tej królewskiej gry mogą stać dumnie na półce, stoliku bądź kominku i nie tylko pięknie ozdabiać wnętrze, lecz jednocześnie symbolizować piękno umysłu. I ozdoba ta wcale nie musi być w posiadaniu osób, które kochają szachy i  w nie grają. To pion dla każdego...
Lawendowy i różany pion ozdobiłam techniką decoupage, jak i zastosowałam przecierki oraz shabby chic.

W tym pionie oprócz wcześniej wymienionych technik postarzania wypisałam ręcznie zapis partii szachowej.

W przypadku natomiast tego piona pobawiłam się w zabawę słowną i dokonałam parafrazy wyrażenia: HOME SWEET HOME na CHESS SWEET CHESS.

Do wykonania ostatniej pracy wykorzystałam naklejane ornamenty, które otrzymałam od AGI na zlocie. Najpierw pomalowałam grafitowym odcieniem pion. następnie nakleiłam owe ornamenty i zaczęłam ciapać różnymi szarościami przedmiot. Po wyschnięciu farby odkleiłam naklejki.


Dzisiaj jest szczególny dzień, dlatego też na zakończenie chciałabym przedstawić jeden z najpiękniejszych utworów, jakie słyszałam, z płyty Z. Preisnera "Requiem dla mojego Przyjaciela" poświęconej doskonałemu reżyserowi Krzysztofowi Kieślowskiemu.



Pełnego zadumy wieczoru życzę,
Jagodzianka.