Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

{z cyklu} WĘDROWNIK PO POLSCE: DZIEŃ PIĄTY: ULUBIONE MIEJSCE W MOIM MIEŚCIE

Dzień dobry się z Państwem.
Wiem, wiem - nawaliłam w kwestii blogowej i wyzwaniowej w zeszłym tygodniu, ale pracy miałam tyle, że już sił i zdrowia mi zabrakło, by jeszcze pisać. Przepraszam. 
Ale od samego początku rzucił się w oczęta me temat dnia piątego w wyzwaniu ULI, gdyż, albowiem, jednakże, bodajże zaraz pomyślałam sobie o pewnym miejscy we Wrocławiu. Fakt, że wyprowadziłam się z tego miasta jakieś 8 lat temu, jednak jest ono bardziej moim niż obecne. Ale żeby napisać Wam o tymże miejscu, musiałam pojechać do stolicy Dolnego Śląska, by popstrykać zdjęcia, a że konieczna była wieczorowa pora...   Plany weekendowe doskonale pasowały mi w realizacji foto pomysłu, ale od początku...

Jakiś czas temu poszliśmy z przyjaciółmi na film M. Szumowskiej "Ciało". Film niezwykły, warty obejrzenia. Atutem jest nie tylko fantastyczna gra Janusza Gajosa i Mai Ostaszewskiej, ale to, w jaki sposób została opowiedziana historia. To zderzenie dwóch światów: racjonalnego ze spirytystycznym. Smutna historia prokuratora, który nie może pogodzić się ze śmiercią żony, zaś jego relacje z córką chorą na bulimię nienawidzącą swego ojca są, delikatnie mówiąc, oschłe, bardzo zdystansowane. Pomóc  Oldze - filmowej córce Gajosa - ma "odjechana" i nie z tej epoki Maja Ostaszewska, która wierzy, że zmarli czuwają nad swoimi bliskimi na ziemi. Film - oprócz swej powagi tematu zawiera wiele zabawnych scen. Ale to, na co zwróciliśmy uwagę - mnie W i naszych przyjaciół - to pewne niedopowiedzenia, szczególnie w historii Anny ( Maja Ostaszewska), która swoim wyglądem i faktem posiadania ogromnego psa skojarzyła nam się z Marysią z filmu Barei "Poszukiwany, poszukiwana". Anna straciła dziecko w wyniku śmierci łóżeczkowej. Twierdziła i wierzyła, że połączyła się z synkiem  podczas seansu spirytystycznego i stąd jej wiara, że zmarli czuwają nad żywymi, ale nas intryguje, czy to dziecko naprawdę było... Te nierozpakowane rzeczy w pokoju dziecka, to łóżeczko... to okłamywanie matki i przynoszenie zdjęć niby wnuka... Daje do myślenia... 
Ciekawe były też w filmie nawiązania do wydarzeń, które miały miejsce w rzeczywistości, choćby sprawa śmierci Beksińskiego...
Film, jak wspomniałam, poprzez to, w jaki sposób pokazywał historię, poprzez czarny humor i wspaniałą grę aktorską oraz niedopowiedzenia sprawił, że po seansie poszliśmy do knajpki z przyjaciółmi, by podzielić się wrażeniami, a że w knajpce były "jazzujące" klimaty ( mam na myśli muzykę!), postanowiliśmy się umówić na jakiś "jam session". Długo na okazję nie czekaliśmy.
K. zadzwonił do nas tydzień później, że zarezerwował bilety na koncert wirtuoza gitary. Nie jesteśmy z W szczególnymi miłośnikami tego typu gitarowych "brzdąkań", ale bardzo chcieliśmy doznać czegoś nowego...
I tu dotarliśmy do sedna tematu...
Moje ulubione miejsce to nowe miejsce, które poznałam właśnie na koncercie fantastycznego, niezwykle uzdolnionego człowieka ' PIOTRA "RESTKA" RESTECKIEGO. Z moją Przyjaciółką M zastanawiałyśmy się, jak to możliwe, by przez kilka minut cały czas ruszać palcami po gryfie, bez sekundy przerwy i nie pomylić się. Jak to mózg ogarnia? Ogromny talent Restka, jego niesamowity pokaz wirtuozerii , a przy tym ogromne poczucie humoru i taki fajny kontakt z odbiorcą sprawiły, ze byłam zachwycona tym wydarzeniem i nadal przeżywamy ten koncert z W i naszymi Przyjaciółmi.
Ale i miejsce, w którym odbywał się koncert, okazało się niezwykle klimatyczne i od tamtego czasu jest jednym z moich ulubionych :P To knajpka NEON SIDE, która zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz posiada wiele neonów z wrocławskiej przeszłości. Dla mnie, wrocławianki, to miejsce wspomnień, bo większość tych neonów jest mi bardzo dobrze znana z dzieciństwa. Kojarzy się z miejscami, które odwiedzałam. To klimat Wrocławia sprzed 20 lat...
Panie i Panowie wczorajsza sesja wieczorową porą. Zdjęcia miały być wykonane w sobotę, gdy to z przyjaciółmi poszliśmy na... "jam session" i po drodze mieliśmy podejść do Neon Side, ale już nam się nie chciało.
Musiałam jednak wykonać swój plan fotograficzny, który zrealizowałam po... obejrzeniu z W spektaklu "Jerry Springer- The Opera" w CAPITOLU. Dodam jeszcze, że grał w tym przedstawieniu Janusz Radek przebrany za kobietę. O matko i córko, jak On biegał na obcasach! Ja bym zaliczyła co najmniej 5 razy glebę, a On zaiwaniał w kozaczkach  jak rasowa babeczka....

BTW ( w wolnym tłumaczeniu: "swoją ścieżką, albo szosą" ;))...Ale my z W jesteśmy "kulturni", nieprawdaż?









Do widzenia się z Państwem,
jagodzianka.

P.S. Dzień trzeci  i czwarty wyzwania postaram się nadrobić w tym tygodniu.

piątek, 18 lipca 2014

PIĄTEK POD WYZWANIEM: THE 52 PROJECT# 28 i 29

Bonjour.
Tak jakoś się w tym temacie opuściłam. Za dużo mam na głowie, zapominam o terminach. Tak, powinnam je sobie zapisywać - ale zapominam to zrobić...

Dziś za bardzo nie skomentuję zdjęć, wydarzeń pokazanych na nich. Jest nam wszystkim po prostu smutno, że kończy się ten etap życia. Cudny etap. Nawet Franio mówi, że chce do domu, tam ta "gózie z oglodem".

Ok. Cieszmy się tym, co mamy :D

TYDZIEŃ #28

TYDZIEŃ #29

Znamy ten utwór od lat, ale od tygodnia mnie dzieci męczą, muszę śpiewać, a one robią za chór...
P.S. Cechę wspólną z "wokalem" posiadam. Ta ruda czupryna...

Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

piątek, 27 czerwca 2014

PIĄTEK POD WYZWANIEM: THE 52 PROJECT#26

Bonjour.
Mam wspaniałych, cudownych Sąsiadów. Otoczeni jesteśmy wspaniałymi ludźmi. Znając naszą sytuację obecną, sami z siebie mailowo, osobiście proponują pomoc: zajęcie się dzieciakami, zrobieniem lunchu, w pakowaniu. Serdeczność, jaka nas spotyka od początku mieszkania tutaj, jest wspaniała, cudowna, zapadająca w pamięć. Na zawsze.
Jestem ogromnie dumna z tego, że Polska wstąpiła do Unii Europejskiej. Jestem przeogromnie szczęśliwa, że mogę przekraczać każdą granicę właściwie nie czując, że to robię. Po prostu jadę. 
Jestem zachwycona tym, że mogę zwiedzać. Jestem wdzięczna losowi, że daje mi możliwość poznawania innej kultury, zwyczajów, kulinariów.
Europa jest piękna. Europejczycy są cudownymi, otwartymi ludźmi. Życie jest cudowne!
Coraz bardziej uzmysławiam sobie, że wracam do kraju, do którego po prostu nie pasuję. 
To dla mnie bardzo trudy czas... To bardzo trudna chwila...






Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

poniedziałek, 2 czerwca 2014

WĘDROWNIK PO FRANCARII: {z cyklu} POLKI NA OBCZYŹNIE: SŁAWNI LUDZIE

Bonjour.
Post ten jest związany z majową edycją KLUBU POLEK NA OBCZYŹNIE, w której dzielimy się z Wami naszą wiedzą o słynnych ludziach z krajów, w których żyjemy.
Dzisiaj chciałabym Was zaprosić na spotkanie z dziesiątką sławnych Francuzów. Ale to bardzo subiektywny wybór, bo związany jest z moim i W. gustem oraz zainteresowaniami muzyczno-literacko-filmowymi ( które są, nota bene, bardzo zbieżne). Kolejność nieprzypadkowa, ponieważ alfabetyczna wg imion.

1. Audrey Tautou. Ja nie wiem, czy komuś trzeba przedstawiać tę aktorkę. Jest ona niezwykła, może dzięki temu że grała w niezwykłych filmach? I zrobiła to rewelacyjnie? Ja nie wiem, czy napisze coś o niej nowego i mądrego. Myślę, ze nie tylko Jej gra,ale i niesamowita uroda sprawiły, że tak świetnie zagrała w filmie "Amelia", o którym jeszcze dzisiaj wspomnę. Inne produkcje, za które Ja podziwiam, to : , "Coco Channel". Myślałam jeszcze o "Kodzie da Vinci". Hmmmm. pierwszy raz chyba film bardziej podobał się mi niż książka, ponieważ nie było w nim nic nie wnoszących dłużyzn, ale za to było kilka epizodów naciąganych... jak to w filmie. 
2.Boris Vian. To kontrowersyjny pisarz, który dość wcześnie zmarł na atak serca, bo w wieku lat 39. Tworzył także pod pseudonimem Vernon Sullivan. Z wykształcenia inżynier, z zamiłowania muzyk jazzowy (grał na trąbce) świetny choć jak na powojenną Francję - bardzo skandaliczny pisarz.Warto wspomnieć, że tworzył prozę w klimacie surrealizmu, "pure nonsensu", świetnie bawił się słowami, tworzył błyskotliwe dialogi. 
"Jesień w Pekinie" to jego najbardziej znana powieść, pełna humoru, opisująca historię budowania kolei na pustyni. Całość składa się z niesamowitych skojarzeń, zaskakujących wręcz, doskonałego "czarnego humoru", aluzji.
Inne powieści warte przeczytania to: " Awantura w Stogach", "Blues dla czarnego kota. Opowiadania", "Napluję na wasze groby" ( napisana pod pseudonimem Vernon Sullivan).

Roland d’Ursel - Portrait de Boris Vian, ca. 1950

3. Dany Boon to tak naprawdę Daniel Hamidou, ale przyjął pseudonim od bohatera amerykańskiego serialu. To francuski komik, aktor, ale i reżyser. Na początku swej kariery imał się pracy jako rysownik. Swoim filmem " Jeszcze dalej niż Północ" podbił moje serce. Doskonała, pełna humoru komedia. rewelacyjnie pokazująca stereotypy, jakimi kierują się ludzie, a dokładnie o stereotypy o Francuzach z północnej Francji. Więcej na temat tego filmu napisałam TUTAJ. Dodam tylko, że dzięki temu filmowi został Dany okrzyknięty we Francji megagwiazdą.
Ten człek ma niesamowitą twarz, mimikę. Świetnie gra role komediowe, o czym przekonałam się oglądając również oglądając go w filmie " Bazyl. Człowiek z kulą w głowie". Jeszcze o tym filmie będzie więcej słów troszkę niżej ;).
Dany Boon-IoO.jpg

4.  Georges Brassens. To nieżyjący już francuski bard, poeta i kompozytor. Zdobył on popularność po trzydziestce ( zawsze mówiłam, że dopiero wtedy zaczyna się życie ;)), kiedy to wystąpił na paryskim Montmartre w kawiarence piosenkarki Patachou. Ona to zaśpiewała kilka  kompozycji Brassensa, a następnie go przedstawiła publiczności.  Wtedy zaczęła się jego kariera.  W 1967 roku otrzymał Grand Prix de Poésie Akademii Francuskiej. Komponował własne utwory, ale i pisał muzykę do tekstów Verlaine'a, Villona, Hugo, Aragona.
Jako ciekawostkę mogę Wam powiedzieć, że polski Zespół Reprezentacyjny, którego członkami są znany dziennikarz Jarosław Gugała oraz dziennikarz, pisarz, tłumacz i kiedyś aktor ( kto pamięta " Podróż za jeden uśmiech" albo " Stawiam na Tolka Banana"?) Filip Łobodziński (występował też w "Poszukiwany, poszukiwana" Barei ;)) wykonują utwory właśnie Georges'a Brassens'a.

5. Irène Jacob. Nie mogę o niej nie wspomnieć, gdyż aktorkę tę kocham miłością wielką przede wszystkim za rolę w filmach Krzysztofa Kieślowskiego: "Podwójne życie Weroniki" i w "Trzy kolory. Czerwony". Zagrała tam rewelacyjnie i za to ją wielbię i podziwiam.
<strong>Jacob Irene</strong><br /><br /><span class="text_violet"><b>Na zdjęciu:</b></span><br /><span style="font-weight: normal;">Jacob Irene - aktorka</span>


6. Jean - Michel Jarre. Gdybym o nim nie wspomniała, podejrzewam, że mój W. rozwiódłby się ze mną bądź w najlepszym razie nie odzywał przez jakieś 10 lat. Ja tam się wychowałam na punku i J. M. J. nie słuchałam, ale umówmy się - chyba nie ma osoby, która nie znałaby jego słynnego "Oxygene". W kilku zdaniach. Człowiek ten uważany jest za twórcę muzyki elektronicznej "dla wszystkich". Kilkakrotnie podbił rekord Guinnessa za największą ilość ludzi na koncertach.
W 2005 roku dał 2,5 godzinny koncert dla upamiętnienia 25 rocznicy Solidarności,. 
Jego nazwiskiem została nazwana jedna z planetoid.
Jego występy to prawdziwe show!
W 1971 r. występuje w paryskiej operze, by uczcić jej ponowne otwarcie. Jest najmłodszym w historii opery tam artystą występującym na żywo. 
Resztę, czego nie dopowiedziałam, dosłuchajcie;)
Jean-Michel Jarre

7. Jean-Pierre Jeunet. Nie mogłabym przemilczeć milczeniem tegoż reżysera, bo jego cudowna "Amelia" zdobyła serca milionów i stał się najbardziej popularnym francuskim filmem poza Francją . Moje serce podbił także. I mojego W. Byliśmy właśnie w Paryżu i widzieliśmy knajpkę, w której pracowała Amelia - ach, dziś chyba ponownie obejrzymy film. A kto nie widział, niech nie popełnia życiowego błędu i natychmiast go naprawia. Co niezwykłego jest w tej produkcji?
To historia dziewczyny, która dzieciństwo spędziła o izolacji od rówieśników, ale swe dorosłe życie zaczęła od pracy w knajpie na paryskim Montmartre. Jej życie odmieniło znalezione przez przypadek pudełko ze skarbami z dzieciństw dorosłego już mężczyzny, które postanowiła mu oddać. Widząc wzruszenie tegoż człowieka, postanawia uszczęśliwiać ludzi. Cudowna, kolorowa, pełna optymizmu, pozytywnych wibracji historia. Cudowne zdjęcia, piękna Audrey, rewelacyjny klimat, świetny humor...
Drugim filmem, wartym obejrzenia, jest "Bazyl. Człowiek z kulą w głowie" z rewelacyjną i wspomnianą wcześniej rolą Dany'ego Boon'a. To historia człowieka, który został postrzelony w głowę. Każdy dzień traktuje jako ostatni, ponieważ może go nie przeżyć w uwagi na tę kulę. Postanawia zatem zemścić się na producentach broni. Pomagają mu w tym osobliwi dość przyjaciele - kloszardzi. Rewelacyjne role znanych  francuskich aktorów takich jak: Dominique Pinon,  Julie Ferrier czy Yolande Moreau.


8. Marc Caro. Dziękuję Ci, Marc, że spotkałeś na swej drodze w.w. Jean-Pierre Jeunet i potrafiliście razem  stworzyć takie filmy! Tworzą filmy w klimacie retro, dobierają aktorów o "ciekawych gębach", korzystają z obiektywów szerokokątnych, by uzyskać niesamowity klimat filmu poprzez zniekształcenia. To filmy pełne "czarnego humoru". Mowa tu o "Delicatessen" i "Miasto zaginionych dzieci".
Filmy te charakteryzują się humorem, niesamowitymi kreacjami aktorskimi, baśniowością, często zawiłymi scenami oraz wyjątkowym klimatem. 
9. Roland Topor. To człowiek orkiestra  polskiego pochodzenia. Był pisarzem, dramaturgiem, reżyserem, aktorem oraz scenarzystą i scenografem. Jego utwory są pełne surrealizmu, czarnego humoru oraz groteski. Jego utwory zawierają elementy pure nonsensu, pisarz bawi się konwencjami a zarazem jego główną problematyką utworów jest egzystencjalizm. 
Zapewne warto sięgnąć po takie zbiory opowiadań jak: "Cztery róże dla Lucienne" czy "Najpiękniejsza para piersi na świecie".
Jak ciekawostkę Dropsa mogę Wam powiedzieć, że utwór Kazika "Nie mam nogi" powstał pod wpływem opowiadania Topora " Bez nogi".
Roland Topor
10. Samuel Beckett. To bardzo ważny dla mnie dramaturg, który bardzo wpłynął na moje postrzeganie literatury, sztuk, gdy uczęszczałam do szkoły średniej. Mimo że uznany jest za irlandzkiego twórcę, bo tam też się urodził, to jednak jego przodkami byli francuscy hugenoci i większość swego życia spędził w Paryżu, zaś o 1945 r. pisał swoje utwory w języku francuskim i dlatego pozwolę sobie o nim napisać. Brał on czynny udział we francuskim ruchu oporu, zaś w 1969 r. otrzymał Literacką Nagrodę Nobla. W twórczości Becketta miejsce i czas nie mają znaczenia, bo istotny jest dramat człowieka - samotnego, wyobcowanego. To, co jest ważne u bohaterów dramaturga, to ich nadzieja i wiara, co jest bardzo widoczne w dramacie" Czekając na Godota" czy w ""Końcówce".
Samuel Beckett
źródło

Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka

poniedziałek, 26 maja 2014

WĘDROWNIK PO FRANCARII: MONTREUX

Bonjour.
W ramach naszych co niedzielnych wycieczek padło wreszcie na Montreux. Miejsce, o zobaczeniu którego marzy mój Brat z uwagi oczywiście na Freddie'go Mercury, który spędzał tu dużo czasu, kupił apartament, zaś z zespołem Queen mieli tu studio nagrań. Zresztą Deep Purple wspomina o tym miejscu w słynnym utworze "smoke on the water", kiedy to w studiu nagraniowym zespołu The Rolling Stones przy kasynie doszło do pożaru i muzycy Deep Purple z pokoju hotelowego zobaczyli "smoke on the water" na Jeziorze Genewskim.
Stare miasto w Montreux wydaje się zapomniane przez turystów, zaś całe życie toczy się przy Jeziorze Genewskim. My z chęcią wdrapaliśmy się w część starego miasta, by chodząc wąziutkimi uliczkami rozkoszować się architekturą, roślinnością oraz ciszą.
Jeżeli chodzi o restauracje, to jest tu lekka bieda. Znaczy się króluje kuchnia azjatycka i ciężko było znaleźć coś innego ,a że moja córa stwierdziła, ze takiego jedzenia nie lubi, tośmy krążyli, krążyli... aż wylądowaliśmy ... tego dowiecie się w środę w majowym "spajdeju".
Wg prognozy miało być średnio ładnie, a nawet zapowiadano deszcze popołudniu, no i się zdziwiliśmy...
















Lans by Jagodzianka. Dawno lumpiarki nie było, ale mnie się ciuchy skończyły. Nie mam "ałtfitów" godnych/niegodnych uwagi. Generalnie pogoda jak i moja uroda nie zachęcają do robienia zdjęć.









Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

środa, 14 maja 2014

BZDURKI SPOD KLAWIATURKI: SPOTKANIE O ZAPACHU GROSZKU: LILKA

Bonjour.
Myślałam, że napiszę parę słów na tematy, które od jakiegoś tygodnia rządzą internetem, ale sobie pomyślałam, że w ramach mojej próby radzenia sobie z przeciwnościami losu, nie będę zajmowała się ludźmi, których znam tylko powiedzmy "ze szklanego ekranu" i dla mnie nic nie znaczą, ani tymi, którzy mnie zranili lub ranią. Przecież to nie oni są w centrum mojego życia. Czy w ogóle w życiu każdego człowieka. W każdym razie być nie powinni. Myślę, że trzeba się skupić na tych, którzy coś w nasze życie wprowadzają: pozytywnego, rozwijającego, optymistycznego. 
Poznałam Ja przypadkiem w internecie na jednym z for  o rękodziele. Potem fora się zmieniły, ja zmieniałam "przestrzeń wirtualną", aż pewnego dnia Ona od mnie napisała maila. Kojarzyłam Ją po nicku, pamiętałam kilka prac. Chciała przeprowadzić ze mną wywiad do gazety, gdyż bardzo lubi to, co robię. Oczywiście, taki komplement podniósł moje ego do 3 piętra i urosłam jakieś 15 cm. To miłe, zwłaszcza jak się ma ciągle przeświadczenie, że te prace są takie niedoskonałe. Miło mi było ogromnie. Pogadałyśmy sobie troszkę. Umówiłyśmy na rozmowę. Ale, niestety, nastąpiły zmiany i "gwiazdą prasy nie zostałam". Ale Ona nie dawała za wygraną. Po jakimś czasie znowu zaproponowała mi wywiad. Ale zanim to nastąpiło, pomyślałam, żeby więcej się o Niej dowiedzieć. Podreptałam zatem do Wujka "Gugyl" i ...dowiedziałam się, że mam do czynienia nie tylko z dziennikarką, ale i ...pisarką! Tłumaczy też głównie z angielskiego wiele książek, m.in.  serię o przygodach Martynki.
Przez skromność nic nie powiedziała mi, że jest TĄ LILKĄ FABISIŃSKĄ.

Ostatnio czytałam wypowiedzi wielu ludzi, którzy powiedzieli, że kupują książki często z uwagi na ...okładkę. Nie ukrywam, gdybym miała się tym kierować, nie kupiłabym tej pozycji. Takie zdjęcie na mnie nie robi wrażenia. Ale jako że się kieruję autorem, kupiłam.
"Z jednej gliny" to historia czterech przyjaciółek, które... spotykają się raz w tygodniu w NORCE NORY na warsztatach z ceramiki. Te spotkania są nie tylko rozwijaniem pasji,  terapią na problemy codzienności,  ale właśnie chwilami, gdy poznają siebie, otwierają się i rozmawiają o swoich troskach. Tajemniczości dodaje fakt, że warsztat ten należał do męża Nory, który zniknął w tajemniczych okolicznościach. Zaś Leny przychodzenie na warsztaty owiane jest intrygującym powodem. Marta pragnąc mieć wreszcie dziecko jest w stanie zrobić wszystko. Nawet jechać w dość kontrowersyjnej pozie do kliniki. Tylko ta policja... Jak zwykle ona zamiast zająć się przestępcami, nie rozumie, że CZASAMI tradycyjne siedzenie nie jest wskazane. Nawet w samochodzie. A Gośka? Właśnie...  Jak to jest, że czasami ludzie potrafią innym pomagać, fantastycznie zorganizować czyjeś życie, znaleźć pięćset rozwiązań na problemy innych, tylko sami sobie pomóc nie potrafią?
Lekka, łatwa i przyjemna lektura. Taka babska. Do pośmiania i wzruszenia.

Lilka jest także autorką książek dla dzieci i młodzieży. W sobotę postaram się Wam powiedzieć, jakimi pozycjami skradła serce mojej Jagny...

*** 

No dobra. Skomentuję to, co ostatnio czytam w necie: to poruszenie, zgorszenie, łzy z powodu poczucia klęski, przegranej, oburzenia, strachu przed ludźmi z brodą i sukience i stek wyzwisk pod jego adresem. Nie będę dużo o tym mówiła. Tylko spuentuję fotografią...
źródło

UWIELBIAM ICH: W SUKIENKACH, SPÓDNICZKACH, Z WAŁKAMI I WĄSAMI! 


Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka

wtorek, 13 maja 2014

{z cyklu} INSPIRACJE DLA CRAFTfun: KARTKA NA WYZWANIE "BYŁY MAJE, BYŁY BZY"

Bonjour.
Gdy okazało się, że tym razem ja będę prezentowała temat na wyzwanie, od razu pomyślałam o swojej fotce z bzem. Bo ja - jak wiecie - majowa panienka jestem i od Taty zawsze dostawałam liliowy bez na urodziny. I tak mi smutno, że ten maj u nas się zrobił deszczowy oraz wietrzny i bez ( liliowy) w ogrodzie już przekwita, więc nie zdążę zerwać kwiecia do urodzin...
No nic - nie mogę mieć kwiatka, to będzie kartka ;)



Jeśli chcecie poznać szczegóły wyzwania lub dowiedzieć się, jakie wykorzystałam produkty CRAFTfun, zajrzyjcie naBLOGA CRAFTfun

A to muszę dodać. Moja ulubiona scena z REJSU - stąd tytuł wyzwania zresztą;). I wbrew pozorom nie jest to smutna piosenka, ale optymistyczna, żartobliwa z elementami humorystycznymi!



Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

środa, 16 kwietnia 2014

BZDURKI SPOD KLAWIATURKI: MAŁPA I JA

Bonjour.
Moja małpa wie, jak naprawdę ze mną jest.
Patrzy w oczy tak, jakby znała mnie od lat.
Kiedy jest mi źle, opowiada różne dziwne historie  

Moja małpa wie, wie dokładnie jak to jest,
Kiedy nie wiem już, co mam robić, dokąd iść
Wtedy mówi... Hej! Weź się w garść
I zacznij wszystko od nowa. 
(Bajm)

 Kiedy jest mi źle, zawsze słucham Bajmu. Tego starego.
Każdy ma swoją małpę. Ja też. Do tej pory byłam silna. Mojej małpy "weź się w garść" zawsze działało. Nie poddawałam się. Teraz  już chyba mam  ochotę tylko krzyczeć, że nie dam rady. Nie mam siły brać się w garść. Nie uniosę tego wszystkiego. Zamykam się wśród farb i papierów, by nie myśleć. Ale coraz gorzej mi to wychodzi. Myślę wciąż. Kto by pomyślał, że myślę, nieprawdaż?
Zdałam sobie sprawę wczoraj, że od ośmiu miesięcy każde moje rozmowy telefoniczne z rodziną kończą się płaczem po obu stronach słuchawki. Czasami staram się być twarda i nie płakać, by po prostu jedynie wspierać. Ale po rozmowie idę do ogrodu i wyję. Jestem cienias.
Nie umiem się cieszyć tymi świętami, gdy wiem, że tam te 1300 km dalej znowu będzie smutek i płacz. Wiem jednak, że posłucham mojej małpy i wezmę się w garść, bo mam dzieci. Jagoda już świetnie rozumie sytuację, a Franio  pyta, czy mama jest smutna i zrobi "tulimy". Więc na święta musi być wesoło...

Cały constans, jakaś tam harmonia i poczucie bezpieczeństwa zostało zdmuchnięte, rozsypało się jak te dmuchawce na wietrze...


Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.