czwartek, 4 września 2014

BZDURKI SPOD KLAWIATURKI {z cyklu SPY DAY}: AUGUST/SIERPIEŃ

Dzień dobry wieczór się z Państwem,
nawet nie wiem, kiedy sierpień minął. Ilość zdjęć wskazuje, jak mi zleciał. Szybko. Rzadko kiedy łapię za aparat teraz, choć parę kadrów fajnych miałam. Muszę się oswoić. Muszę przywyknąć.


pozytywy

Niebo potrafi być piękne. I to nieraz.







Widok z balkonu. PRAWIE tak zielony jak w moim ogrodzie w Peron. Uroczy zaś inaczej...


Wyjazd służbowy, ale cudny do Polanicy Zdrój.







Cudowna kawa o poranku z upragnionego ekspresu...


Zmywarka w domu. - Zdjęcia temuż urządzeniu robić nie będę...


negatywy

Mimo że jestem pacyfistką, musiałam zająć się masowym mordowaniem owocówek. Z odkurzacza zrobiłam " smętarz dla zwierzaków"* ( tytuł powieści S. Kinga).


W dodatku skorzystałam z porady: do szklaneczki wlałam ocet jabłkowy i kilka kropel płynu do naczyń. Oj, leciały do naczynia jak muchy do lepu...




O wiadomych negatywach ( a to dłuuuuuga lista) mówić nie będę, by się nie rozkleić.


Dni sierpnia

Podjęłam życiową decyzję. Zrezygnowałam z dotychczasowej pracy na rzecz realizacji marzenia: by robić, co kocham - nie tylko nocą, ale zawodowo. I tak powstał ART ROOM JAGODZIANKA, który dopiero raczkuje i jeszcze dużo pracy przede mną.


Franio dostał się do przedszkola, które zaakceptował od razu. Pewnego dnia mi rzekł " Mamuś, ubielbiam psiećkole!" Zanim jednak się do niego dostał, czas spędzał z Alą.



Jagoda odbywa spotkania na skype. Tym razem z ...francuskimi przyjaciółmi. Emma bardzo tęskni. Wciąż Jagnę wspomina, pyta W. o Nią. Gdy wróciła z wakacji, z rozpędu wpadła do naszego ogrodu, by się przywitać z moim dziecięciem...

Tęsknię...

Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

P.S. Zapomniałam o najważniejszym pozytywie (sic!) Zaskakująco duża ilość smsów i telefonów od Przyjaciół i Znajomych wyrażających chęć spotkania. bezcenne.

wtorek, 2 września 2014

DŁUBANKI JAGODZIANKI: WIEŻE - KLASYCZNE ROZDANIE Z PAZURKIEM

Dobry wieczór się z Państwem.
Idzie jesień i to wielkimi krokami. ciągle pada, jest mglisto, liście opadają i zbliża się do mnie przeziębienie. internet mi chodzi jakby chciał a nie mógł. Myszka odmawia posłuszeństwa, a ja nie lubię palcować. Kupiłam drugą, ale... nie działa... Dlatego też wczoraj nie dałam rady z WĘDROWNIKIEM. Przepraszam stałych Czytelników. 
Obok na biurku posiadam dzbanek imbirowej herbaty... Jesień... 
Mam rower. Nie nowy, bo chciałabym nim trochę pojeździć. Franka przedszkole jest kawałeczek, szkoła Jagody jeszcze dalej. a małe nóżki kroczą wolniutko szczególnie gdy widać: koparki, traktory, autobusy...
Zajrzałam jednak na prognozę. PRAWDOPODOBNIE jutro pojadę, bo nie będzie padało. Jak się nie rozłożę... Tylko czy ja mogę chorować? Chyba nie... nie, na pewno nie. Zdecydowanie nie.
Cały dzień wył pies sąsiada zza ściany. Cały wieczór wyje dziecko. Nie wiem którego sąsiada, bo w każdym mieszkaniu występuje przynajmniej jedno małe dziecię...

Dobra, my tu gadu, gadu, a prace czekają. Są niejesienne. Piony. Cóż za zaskoczenie!
I do tego nawet się pomyliłam i pokazałam piony, które już były prezentowane... Chyba czas odpocząć.

Wieże. CZARNO - BIAŁE. Wabik, by przyciągnąć Lucy na mojego bloga...








Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

poniedziałek, 1 września 2014

SCRAPKI SPOD MOJEJ ŁAPKI: PATCHWORKOWY PRZEPIŚNIK

Dobry wieczór się z Państwem,
Koniec lata nadchodzi wielkimi krokami. niestety.  Ja w ogóle mam wątpliwość, czy ono w tym roku przyszło. W Peron lało właściwie przez cały lipiec.
Żeby zatem nie było smutno i szaro, deszczowo, zaprezentuję Wam przepiśnik, który wykonałam w wesołych kolorach, przypominający ciepłą porę roku.





Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.