Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 12topics. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 12topics. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 marca 2017

{z cyklu} 12 TOPICS : 3. TWORZENIE: pędzlem malowane

Dzień dobry wieczór się z Państwem.
Pędzel stał się moją jak gdyby trzecią ręką. W życiu bym nie przypuszczała, że będę sama malowała...W końcu do gustu przypadł mi decoupage, bo tam malować nie trzeba umieć... ale życie płata figle, chęć poszerzania swych horyzontów, doskonalenia warsztatu sprawiło, że macham w górę i w dół, w prawo i lewo.
Pochwalę się, że w tę sobotę jadę do Poznania, by tym razem nauczyć się malować akwarelami... To moje pierwsze warsztaty. Do tej pory uczyłam się sama, patrząc na obrazki, oglądając tutoriale.
A dzisiaj chustecznik malowany farbami akrylowymi. Mieszanina różnych stylów, ale przede wszystkim - użyłam moich ulubionych barw. A że właściwie lubię wszystkie kolory... :P
Środek jest już oczywiście pomalowany, zdjęcia zrobiłam przed całkowitym  wykończeniem.








niedziela, 19 marca 2017

{w niedzielę} CZWARTEK Z APARATEM: PROJECT52-10,11 oraz {z cyklu} 1 2 TOPICS : 2. ZMYSŁY: intuicja

Dzień dobry wieczór się z Państwem.
No to się mi troszkę czasowo wszystko przesunęło... Życie... Szczerze mówiąc, intuicja mi podpowiadała, że może nastąpić znowu w moim blogowaniu czas, gdy zabraknie mi chwili jak i weny czy też siły na pisanie. Praca w pojedynkę, szczególnie gdy jest jej dużo i nie ma określonych godzin urzędowania, powoduje, że nie da się zaplanować dnia. znaczy pewnie się da, ale ja nie potrafię. I choć organizer ułatwia mi jednak to zadanie, to nie załatwia wszystkiego ;)
Bodajże Albert Einstein powiedział, że myślenie bez intuicji jest puste.  Sądzę,ze miał rację, bo gdyby nie działanie pod wpływem właśnie jakieś wizji, pragnienie realizacji jakiejś nagłej myśli, to przecież świat,cywilizacja nie byłaby tak rozwinięta. bo trzeba powiedzieć, że ludzie często mylą intuicję z przeczuciami często lękowymi. ale nie będę o tym się rozpisywała, bom nie psycholog ;)
W każdym razie wspomnę tylko, że  wyróżniamy dwa rodzaje intuicji:
- nagłe olśnienie, o którym wyżej wspomniałam, polegające na  "ujrzeniu" w umyśle obrazu, który wzbudza w nas pragnienie realizacji. Nie potrafimy wyjaśnić racjonalnie, dlaczego uważamy, że wykonanie tej myśli jest dokładnie TYM.
- stały kontakt z wewnętrznym głosem. dotyczy on ludzi świadomych siebie,  swego ciała.

Myślę sobie, że ta szklana kula to tak trochę symbolizuje tę intuicję... w słońcu jest taka jak olśnienie, nagły błysk... I jak dusza, nasze ciało - przezroczysta, dzięki czemu znamy je "na wylot"...
Ja bardzo ufam swojej intuicji i często staram się jej słuchać. Aczkolwiek zdarzyło się, ze postąpiłam wbrew niej... i żałowałam.



I jeszcze fotografowanie Gnomów. tu jest taka walka: z jednej strony, by być konsekwentnym, a z drugiej niechęć do robienia zdjęć na siłę. Zwłaszcza, gdy nie chcą one sesji...

Tuż przed wyjazdem do Babci. nie, nie jadą na ferie zimowe,ani na tzw. długi weekend. Dnia następnego wracały do domu. Tak własnie prezentuje się jedna z realizacji wizji mej Córki.
Jest Ona bardzo związana ze swoją kuzynką, a że sytuacja taka a nie inna sprawia, że te spotkania nie są bardzo częste i  w określonych warunkach ,to moje dziecię już przez wiele dni układa sobie "harmonogram spotkania".
Tutaj był ...wyjazd na piknik. w pokoju Babci ( mój dawny ;)) dzieci rozkładają... namiot, mają karimaty, menażki i inne cuda. 'Rozpalają ognisko" przy którym jedzą, wcześniej kupione przez siebie smakołyki ( nie pytajcie jakie. Tego dnia procent cukru w ich organizmie przekracza poziom alarmowy...). 
tak więc panie tego tego... dzieci maja się świetnie, a jak Babcia... chciałoby się zaśpiewać "wesołe jest życie staruszka", ale nie wiem, czy od mamy nie dostanę bęcki za to ostatnie słowo ;)


Jagoda jest na etapie - jak to powiedziała "czegoś ważniejszego niż zabawa", czyli na tworzenie mikstur, eliksirów  innych czarodziejskich działań, o których mam dość blade pojecie. 
Z kolei Frank jest na etapie ( oprócz wielogodzinnego konstruowania z Lego) fascynacji różnymi zjawiskami ( kosmos) poprzez eksperymenty. Jako że chodzi do wyjątkowego przedszkola, w którym panie zwracają uwagę na zainteresowania dzieci  i w związku z tym podążają za ich fascynacjami poprzez organizowanie pod tym kątem zajęć, to i my staramy się uzupełniać czy też współpracować z przedszkolem. Dlatego m.in. dzisiaj idziemy do HUMANITARIUM, zaś w domowym zaciszu eksperymentujemy. 
Filtrujemy wodę... Znaczy my jak my - dzieci.



A na koniec... jak fryzurka może zmienić człowieka...



Frank: mamo, w poniedziałek muszę przyprowadzić tutaj do domu czworo dzieci.

Ja: dlaczego?
Frank: bo odbędzie się mój ślub z Lenką. będą tańce, zabawa i poczęstunek.
Ja: To Wy bierzecie ślub?
Frank: Cały czas jesteśmy ożenieni. Tylko Lenka musiała raz odwołać swój ślub, bo jej mama nie pozwoliła.
***
a oto dialog Mamy Lenki z Córką, której wnioski bardzo nas obie mamy wzruszyły...

Rozmowa o tym czym zajmuje się mama i tata, jako przygotowanie do zajęć w przedszkolu 🙂. Lenko, prowadzimy z tatą firmę, każdy może taka firmę założyć.
Lena: a ja mogę też?
Ja: jak będziesz dorosła to oczywiście, że tak.
Lena: to ja założę z Franiem przedszkole i ja będę się zajmować maluchami a Franek starszakami.
Ja: a dlaczego Franio ma zająć akurat starsza grupa?
Lena: bo on jest dobrze wychowany i potrafi się opiekować dużymi dziećmi.

Właściwie od jutra powinien być PHOTOS12TOPICS, a ponieważ bawię się w niego sama, to właśnie wymyśliłam sobie temat pod siebie li tylko ;)
Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.


środa, 1 marca 2017

{z cyklu} 1 2 TOPICS : 2. ZMYSŁY: dotyk

Dzień dobry się z Państwem.
Dzisiaj niewiele powiem. Mam spadek formy psychicznej. może dlatego, że dotknęła mnie babska przypadłość i  jestem cała obolała, a może też dlatego, że właśnie dlaczego? Słońce wyszło, wreszcie robi się ciepło... może ta świadomość tak pędzącego czasu? Z jednej strony czekam z utęsknieniem na wiosnę, ale z drugiej.. mamy już marzec... heloł! Zaczynamy TRZECI miesiąc nowego roku...
Dotyk... Trzeba się dotykać, trzeba się masować, trzeba się przytulać. Ciepło, zapach drugiego człowieka, albo... istoty żywej jest niezbędny do życia. i już.
Tylko dzisiaj niech mnie nikt nie dotyka, bo mnie wszystko boli...



A! Powiem tylko jeszcze to. Jak biorę Fetę na kolana, dziewczyna od razu odlatuje i zasypia... Ona zachowuje się jak pluszak.... 

Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

{z cyklu} 1 2 TOPICS : 2. ZMYSŁY: smak ( gust)

Dzień dobry się z Państwem.
wiadomo, że gust do zmysłów się nie zalicza, ale 1. potrzebowałam czegoś, by zapełnić 7 dni tygodnia; 2. jednak się mówi o kimś, że ma zmysł gustu...
oczywiście, zgadzam się, że o gustach się nie dyskutuje. Każdy lubi co lubi i dzięki temu świat jest kolorowy, choć i w dużej mierze... kiczowaty... Nie ukrywam, że przerażają mnie tony pamiątek o "dizajnie" oraz jakości iście żenującej... Ja od dawna albo sobie nic nie kupuję, albo magnes na lodówkę ( się naszukam przy tym, by nie straszyła swym wyglądem, albo kupuje ...np. torebkę śliczną handmade... w Poznaniu ;)).
Ale ja nie o tym... chyba...
A! nie wiem, czy podążanie za moda w różnych sferach życia oznacza, ze ktoś ma zmysł gustu... Może jeśli potrafi wybrać z tych propozycji coś dla siebie ale z rozmysłem - nie ślepo podążając z nowościami,  to na pewno tak. Zdecydowane tak, ale kiedy ktoś tworzy "metamorfozę" meblościanki na styl tzw. shabby chic w pokoju z boazerią, ścianami w kolorze wściekłego pomarańczowego i firankami w tulipany, to wiecie...
A z drugiej strony...
Pamiętam taką historię, gdy bardzo znana blogerka pokazała wieszak ścienny w cudownym kolorze musztardowym. Cudownym - w moim mniemaniu. wg niej był... ohydny. Stworzyła zatem jego "metamorfozę" i  pomalowała na biało. Achów i ochów nie było końca wśród czytelniczek. Mnie  było szkoda tylko, że tak  oszpeciła cudny wieszak. 
Za jakiś czas musztardowy zaczął być modny. I okazało się, że blogerka do tejże barwy się przekonała. niestety, nie zdarła tej bieli z wieszaka, ale ozdobiła wnętrze czymś cudownie żółtym... ;) Czasami zatem wiemy, co nam się podoba, a czasami są tacy, którzy nam podpowiadają, co nas winno urzekać.
Mój gust jest nie jednoznaczny: marzeniem dla mnie było mieć słodką pracownię w pastelowych barwach,jasną i optymistyczną. Mieszkanie zaś chętnie postarzam, industrializuję, obdrapuję z farby... 
I kocham boho, rośliny, drewno, dzwony i długie spódnice. I kapelusze słomkowe...
Jak to mówią: jedni wola pomarańcze, a inni cytryny... A Wy ? ;)

Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

poniedziałek, 27 lutego 2017

{z cyklu} 1 2 TOPICS : 2. ZMYSŁY: słuch

Dzień dobry się z Państwem.
i pod koniec lutego mój plan padł... W zeszłym tygodniu po prostu już nie znalazłam czasu na 4 wyzwaniowe tematy.Spróbuję zatem w tym nadrobić
Słuch... Temat ważny i może być rozpatrywany w kilku aspektach: słuchania i słyszenia. Obecnie pędzący czas, nadmiar obowiązków, zabieganie za tym czy owym sprawia, że nasze relacje z drugim człowiekiem są gorszej kategorii. Często nie mamy czasu dla rodziny, przyjaciół. Wszystko dzieje się tak, że w domu się tylko mijamy, komunikujemy smsami, krótkimi notatkami przylepionymi do lodówki...i w tym wszystkim się już nie słyszymy. To samo w przyjaźniach. Bywa i tak, że ta potrzeba wygadania się przed drugą osobą powoduje, że już niekoniecznie chcemy słuchać rozmówcy. Albo słuchamy, ale nie słyszymy.
Szczególny przypadek "niesłyszenia wybiórczego" zaobserwowałam wśród moich dzieci. Gradacja zawołania od normalnego po głośne: "dzieci, proszę posprzątać pokój" nie znajduje jakiejkolwiek relacji ze strony Gnomów mych, nawet jeśli stoję tuż przy nich. Zaś cichutki szelest pudełka z pralinkami, które trzymam w pracowni, wywołuje zapytanie z sąsiedniego pokoju: "mamo, co tam masz dobrego?"...
słuch to też kwestia słuchania dźwięków. Uwielbiam ciszę, śpiew ptaków, szum morza. Często w ciszy pracuję, szczególnie gdy zepsuli mi ukochaną stację radiową. ale też uwielbiam muzykę. Mam swoje gusta ( jak każdy) i staramy się z W od najmłodszych lat naszych Gnomów wykształcać w nich wrażliwość na dobre dźwięki. Oczywiście, same wybiorą swoją drogę muzyczną, ale chcemy, by mieli "podstawę"  zapewnioną...


do widzenia sie z Państwem,
Jagodzianka.

środa, 22 lutego 2017

{z cyklu} 1 2 TOPICS : 2. ZMYSŁY: smak ( kulinaria)

Dzień dobry się z Państwem.
Kiedy wychodziłam za mąż tak naprawdę bałam się jednego: jak poradzę sobie z gotowaniem. Młodość swą pierwszą nie spędziłam w kuchni, niekoniecznie byłam fanką jedzenia, rzekłabym, że w dzieciństwie byłam przykładem istoty, która potrafi nawet zasnąć podczas konsumpcji... Dlatego też miałam w tym temacie obiekcje... 
Aby zatem jakoś poczuć klimat gotowania zaczęłam eksperymentować, bo jedno było pewne: typowa tradycyjna kuchnia polska to nie jest to, co jagodzianki preferują. Na me szczęście -W podzielał opinię w tym zakresie: żadne mielaki, schaboszczaki, z mięsem naleśniki czy pierogi.  Zupy lekkie, warzywne, dania duszone, gotowane, pieczone, grillowane. No dobra: w jednym się z W nie zgadzamy: kasza. On nie przepada, cała reszta familii - miłuje, ale to nie znaczy, że jej nie je. wie, że jest zdrowa, dlatego czasami zje,aczkolwiek nie skacze z radości. W domu naszym potrawy nie mogą mieć też formy papek, gdyż albowiem oprócz mnie, nie ma zgody na taka formę jedzenia. Moje dzieci nie jedzą nawet pulpy z oliwek, choć je uwielbiają, ani pasztetu z soczewicy, chociaż Frank za soczewicę się sprzeda ;).
Szperanie w literaturze, korzystanie z fajnych blogów ( Kwestia Smaku choćby), eksperymentowanie i ogromne doświadczenie kulinarne we Francji sprawiło, że bardzo lubimy jeść i czerpać z tegoż jedzenia przyjemność. nie preferujemy fast foodów, ale to nie znaczy, że nie zjemy frytek czy pizzy. Staram się też przygotowywać zdrowe jedzenie, dlatego zwracam uwagę na skład i  jakość produktów, ale to nie znaczy, że nie pozwolę sobie na chwilę szaleństwa i nie kupię ruskich z biedry :D
W naszym domu nigdy chyba ( może raz?) nie kupiłam sera białego/twarogu w sklepie.   Pamiętam traumę z dzieciństwa: chleb z twarogiem i dżemem, albo cebulą... ale ser z gór, gdzie mieszka moja Babcia, ser homemade to rozkosz podniebienia, to coś, czemu się nie oprze cała ma rodzina... A że Brat mój właśnie wrócił z ferii od Babci... to mam! Mam ci ja, mam!
Ciekawam, jak Wy podchodzicie do eksperymentowania w kuchni... Czy tradycyjny rosół i schaboszczak w niedzielę nadal królują czy też odchodzicie na rzecz zupełnie innego jedzenia?




Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

wtorek, 21 lutego 2017

{z cyklu} 1 2 TOPICS : 2. ZMYSŁY: wzrok

Dzień dobry się z Państwem,
Jagna ma prawdziwą miłość. oprócz Fety są to konie. Od lat. Jazda konna była pierwszą prawdziwą pasją, której się nasze dziecko oddawało. Swoje pierwsze lekcje zaczęła we Francji, kontynuuje tutaj. Zwierzęta to zdecydowanie Jej miłość.
No a temat dzisiejszy to wzrok. zmysł wzroku jest równie ważny jak węchu - dla mnie. Lubię patrzeć na chmury, na wnętrza i zieleń. marzę, ogromnie marzę o małym drewnianym domku z ogródkiem. ale takim starym domku, jak na wschodzie Polski, albo jak są we Francji z kamiennymi murami, okiennicami obowiązkowo... Lubię patrzeć na moje dzieci. W ogóle lubię patrzeć na dzieci. I oglądać zdjęcia.
Lubię otaczać się - nawet nie to,że pięknymi rzeczami, bo to kwestia gustu, co jest dla kogo pięknym - ale muszę patrzeć na mile memu wzroku przedmioty, rośliny w domu, jak i w pracy. Nie mogłabym żyć, mieszkać w jakiejś prowizorce, surowych wnętrzach.
Są widoki, które zatrzymały się mej pamięci wzrokowej i je pielęgnuję od lat...
a mój prawdziwy wzrok, tj. oczy są już w gorszej kondycji. Ludzi poznaję generalnie po ruchach, sylwetce, ale nie zawsze, dlatego czasami mogę przejść obok bez słowa, bo po prostu nie widzę...
Moja zmora to codzienne szukanie oczu, czyli okularów. zostawiam je w różnych dziwnych miejscach. nieraz tracę dużo czasu, zanim odkryję, gdzie ostatnio je położyłam. Często jednak wystarczy, że zadzwonię do W poskarżyć się, że znowu szukam oczy, On się ze mnie śmieje, a mnie w tym momencie olśniewa, gdzie nimi walnęłam...
Uważam, że do okularów powinien być dołączany GPS.


do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

{z cyklu} 1 2 TOPICS : 2. ZMYSŁY: węch

Dzień dobry się z Państwem.
Zaczynamy tydzień ze zmysłami...
Zapach jest dla mnie bardzo ważny. Uwielbiam wąchać, uwielbiam czuć woń kwiatów, perfum ( od lat mam swoje ukochane, nie zmieniam i nie wiem, czy kiedykolwiek to uczynię. nieśmiertelna Coco Chanel Mademoiselle, Thierry Mugler Angel, Calvin Klein Eternity i ... Coty Pret a Porter.
Uwielbiam zapach kwiatów: Stefana, który kiedy zakwitnie, pachnie oszałamiająco, hiacynty, frezje,  jaśmin... Zioła... jestem rozkochana w tymianku, ale i bazylii.
Uwielbiam też i tu proszę się nie śmiać... zapach sklejkowych wycinanek laserowych... 
Kocham zapach lawendy, kawy, ale i zapach W oraz dzieci...
Gdy kupuję owoce i warzywa, zawsze je wącham...
Spreje do WC również i to jest problem, ponieważ czasami zajmuje mi to dużo czasu...ten właściwy wybór. W się śmieje, że dokonuję wtedy istotne dla ludzkości decyzje... A to nie jest śmieszne, bo przecież dobrze wybrać taki zapach, który będzie ładniejszy od tego, który własnie zniwelować pragniemy, prawa?
I lubię zapach korzennych przypraw: cynamon, kardamon i goździki, anyż...
Ach! I uwielbiam zapach... piwa..ale takiego nie zwykłego tylko rzemieślniczego , a najbardziej PALE ALE, INDIA PALE ALE...
I zapach mandarynek lubię... 
Ja po prostu lubię zapachy...
chciałam na początku zebrać te wszystkie zapachy w jeden kadr, ale zdałam sobie sprawę z tego, że udusilibyście się od nadmiaru tych aromatów....
To  tak subtelnie...

Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

AAAA! zapach lasu lubię, ale tego u mojej Babci...

wtorek, 24 stycznia 2017

{z cyklu} 1 2 TOPICS : 1. UCZUCIA: wzruszenie

Dzień dobry się z Państwem.

Wzruszenie... temat, który dotyczy mnie szczególnie. Niestety, wszystkim się wzruszam, co mnie bardzo denerwuje, irytuje i krępuje. Bardzo szybko się wzruszam, wystarczy spojrzenie, tekst, wyobraźnia i ja już mam oczy pełne łez i gulę w gardle. Wzrusza mnie nawet reklama "merci"... a ja reklam nie cierpię ;)( bo ta reklama allegro, którą w końcu zobaczyłam w internecie, to chyba wzruszyła nawet największych twardzieli, więc ona się nie liczy...).
Myśląc o realizacji tego tematu miałam w głowie kilka pomysłów - wszystkie, oczywiście, związane z moimi Gnomami i sobie pomyślałam: no nie! Pewnie, że mam utrudnioną sytuację, jeśli chodzi pstrykanie, bo siedzę cały czas w domu, teraz do tego z dziećmi ,więc okoliczności przyrody są dość ograniczone, ale to nie znaczy, że wszystko ma być z nimi w roli głównej. I do tego ten brak światła!v Ojej, jak mnie to denerwuje i  trochę zniechęca...
No ale wracając do tematu...
Jak rzekłam, wiele rzeczy mnie wzrusza, roztkliwia i dlatego postanowiłam Wam -chyba nie po raz pierwszy - wspomnieć o ...Stefanie...
Stefan czyli Stephanotis floribunda to kwiat, kry dostałam jakieś 7 lat temu od byłych sąsiadów, których w ramach parapetówy zaprosiliśmy na nowe włości.  Nie jest to łatwa w pielęgnacji roślina, ponieważ jest bardzo wrażliwa na wszelkie zmiany. 
Kiedy wyjeżdżaliśmy do Fr porozdawaliśmy lub daliśmy na przechowanie wszystkie nasze rośliny po sąsiadach, przyjaciołach i rodzinie. Oprócz Stefana... nie mogłam.. ja ten kwiat darzę szczególnym uczuciem, którego nie umiem wyjaśnić, ale przecież kocha się nie za coś ,tylko po prostu, prawda? ;)
Zabraliśmy Stefana do Francji. Całą, drogę miałam go na kolanach w obie strony. Widać było, że troszkę ta zmiana klimatów w jedną, a potem z powrotem w drugą stronę, troszkę wpłynęła na jego samopoczucie. Ale troska, rozmowa z nim sprawiła, że odbił i nadal cieszy mnie i ...no właśnie wzrusza mnie nowymi nie tylko listkami, ale i ...wygląda na to, że właśnie rodzi owoc!
Dzisiaj zatem w temacie wzruszeń proponuję chwilę, która mnie również wzrusza... chwilę, gdy dostrzegam kolejny pęd, listek Stefana...

A może chcecie się ze mną podzielić swoją refleksją? Co Was najbardziej wzrusza?  A może jest coś, jakaś niespotykana sytuacja, która tylko Was doprowadza Was do wyższych uniesień?

Do widzenia się z Państwem?
Jagodzianka.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

{z cyklu} 1 2 TOPICS : 1. UCZUCIA: troska

Dzień dobry się z Państwem.
Dzisiaj tydzień z aparatem. Wspominałam na pocz. roku, że mam takie postanowienie, aby więcej fotografować, bo zaniedbałam tę sferę moich zainteresowań. Stałam się automatyczna, ale także...
no właśnie. Pewnie pamiętacie, jak kilka lat temu Ula Phelep wymyśliła takie wyzwania, które były raz w miesiącu i trwały przez tydzień. Były podane tematy i można było się wykazać. 
To było naprawdę świetne wydarzenie, bo tematy wymuszały na nas - biorących udział - nie tylko kreatywne, z przemyśleniem zrealizowanie tematu, ale i zaglądaliśmy na blogi innych uczestników, komentowaliśmy i tym samym się poznawaliśmy... Tam poznałam wiele arcyciekawych osób, z którymi to mam do dziś kontakt: rzadszy, częstszy, ale jest...
Tak sobie myślę od dłuższego czasu, że ten świat zaczyna w tym pędzie wariować. Nie tylko życie w realu jest coraz szybsze, ale w wirtualnym świecie to już totalne szaleństwo.
Lata temu były fora tematyczne: wiele działów do dyskusji, pokazywania prac, dzielenia się tajnikami technik, swoimi doświadczeniami. to była taka społeczność, gdzie rozmawialiśmy nie tylko o swoich pracach, ale i życiu prywatnym. 
Potem zaczęto szukać innego rodzaju wyrażania siebie - jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać blogi, ale i one okazały się jednak za bardzo... czasochłonne. Dlatego też wszelkie portale społecznościowe w sposób szybki i łatwy zaspakajały potrzeby ludzki: by szybko otrzymać lajka ;), komentarz, poradę, wszystko naraz... Ale okazuje się, że i to jest zbyt długa forma komunikacji , bo coraz bardziej popularne są twittery, instagramy i inne takie ( jeszcze nie ogarnęłam tematu), które już właściwie nie wymagają słów: fotka -lajk- emotka. Koniec komunikacji...
Zaczęło mnie to lekko przerażać i wywoływać niepokój mej rozgadanej duszy. To tak ma teraz wyglądać komunikacja między ludźmi? Zamiast słów emotka smutna, wesoła i nie trzeba więcej pisać? albo wystarczy wybrać z listy nastrojów ten najbardziej odpowiadający w danym momencie nasz stan ducha i już wiemy, czy jesteśmy "gotowi do działania" albo che che "myślę". Można nawet zameldować się, gdzie się jest...bez zbędnych słów...
Nie chcę tak! Tęsknię za dawnymi czasami, niekoniecznie twierdząc, że kiedyś było lepiej, bo każde czasy mają swój urok, ale tęsknię za tymi czasami, gdy się ludzie ze sobą komunikowali za pomocą słowa... Sama przez pewien czas bardzo opuściłam się w blogowaniu, miałam za dużo na głowie, ale czułam podskórnie, że ucieka mi coś, czego ja do życia potrzebuję i kiedy większość obecnie zakłada blogi, by na nich zarabiać, ja chcę reaktywować swój blog, by... rozmawiać... nawet jeśli będę zmuszona gadać ze sobą samą ;)

wymyśliłam sobie zatem 12 TOPICS. Każdego miesiąca, pod koniec będę podawała 7 tematów: dla siebie, dla Was, które będzie trzeba sfotografować, a jeśli przy tym skłonić do rozmyslan, wspomnień, to już będzie cud, miód i orzeszki...

Nie jestem mistrzynią żadnego tworzenia grafik, ale mam nadzieję, ze tablica jest czytelna:



Temat pierwszy to troska. 
Zawsze, gdy patrzę na moje dzieci, które z troską ( różnie też rozumianą ;)) zajmują się swoimi pluszakami, tymi naj, przy których inne się umywają, to mnie wzruszenie jednak łapie... choć i szlag trafia, gdy wycierają nimi podłogi, jedzą nimi, z nimi, wycierają z półek kurz itd. apotem idą spać i jeszcze biorą do buzi kawałki ciał tychże stworzeń...
Ale gdy jest tzw. washing day...



Do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

P.S. jeśli chcecie się ze mną bawić w pstrykanie, wrzucajcie pod postem w komentarzu link do posta na swoim blogu. Chętnie zajrzę, skomentuję :D