Zanim podzielę się z Wami moimi kolejnymi przemyśleniami, powiem Wam, że mam dość tej zimy: pochmurnych dni, deszczu... Wiem, że się powtarzam, ale naprawdę mam tego dość! Postanowiłam zatem kupić sobie kilka kwiatków, które przybliżą mi wiosnę i dorobiłam do jednego z nich osłonkę. Może kolorystycznie niekoniecznie ona jest wiosenna, ponieważ kierowałam się klimatem mojego przedpokoju, aczkolwiek motyw szablonu jak najbardziej! Jeżeli chodzi o ten krokusik na szablonie, to do pasty dodałam fioletowy barwnik, ale po wyschnięciu, ten kolor się zmienił i wpada bardziej w czekoladę... Nie rozpaczam z tego powodu, ale tez nie jestem do końca zadowolona z takiego obrotu sprawy...
Dzisiejszy post miał dotyczyć zupełnie innego tematu, ale pewna kwestia mnie męczy od kilku dni. i nie daje spokoju.. Postanowiłam zatem nie milczeć, choć spodziewam się, że znowu dotykam "delikatnej sfery" blogowego życia. No cóż...
Mam nadzieję, że Anielina, nie będzie miała do mnie żalu, że o tym piszę, ale to jest moja potrzeba powiedzenia o tym!
Jak pewnie zauważyliście na lewym pasku mojego bloga zamieściłam informację o tym, że Anielina zorganizowała candy. Ale nie jest to zwykły cukieras. Tym razem nie dostaje się za zupełną darmochę ślicznego "janiołka", tylko za okazaną pomoc skrzywdzonemu pieskowi Kubie. Szczytny cel, nie wymagający od biorących udziału w candy jakiegoś obciążającego budżet domowy poświęcenia. I cóż się okazało? A to, że już chętnych jest tylu, co kot (pies) napłakał. Zaledwie 6 osób...A specjalnie zajrzałam sobie do archiwum Anieliny, by zobaczyć, jakie było zainteresowanie poprzednim candy, w którym można było dostać anielinkę po zostawieniu komentarza. Wpisów było 101! O co zatem chodzi?
Ja wiem, że każdy ma różną sytuację finansową. Zresztą, nikt nikomu nie będzie mówił, na co ma wydawać pieniądze. Ja to rozumiem. Tylko patrzę na tę kwestię z innego punktu widzenia... Zwłaszcza po tym, jak ostatnio na jednym z blogów pojawił się post, w którym - zresztą bardzo słusznie - zostało wyrażone oburzenie na fakt, że małe dziecko skatowało zwierzę. Natychmiast pojawiło się kilkadziesiąt wpisów krytycznie odnoszących się do tego faktu. Mało tego! Znalazły się głosy za spaleniem dziecka na stosie, pozbycia się go, bo i tak już nic z niego dobrego nie wyrośnie! Wszyscy byli poruszeni tym karygodnym wydarzeniem i losem biednego kota!
Ale co oprócz naszych słów jest czynione? Jak możemy zmienić los zwierząt? Przecież to OD NAS zależy, co się potem z nimi stanie i jak będą traktowane w przyszłości. Świata na pewno nie zmienimy w pojedynkę. Oprócz ludzi pełnych empatii, istnieją - niestety - i tacy, w których głęboko drzemią instynkty pełne okrucieństwa. Nie da się ich - jakby wielu chciało - spalić na stosie, dać porządne lanie w dupę albo zamknąć w rezerwacie dla złych ludzi! Ani to nie sprawi świat lepszym, ani ludzi tych nie zmieni. Postępując zresztą w ten sposób, sami staniemy się podobnymi potworami.
Jeżeli nie możemy zatem zmienić takiego stanu rzeczy, nie bądźmy obojętni wobec takich wydarzeń! Reagujmy na wszelkie objawy przemocy, choćby informując specjalne organa, wychowując dzieci w poszanowaniu do wszystkich stworzeń - nawet takich jak ślimaki. Wychowujmy dzieci bez przemocy! A jeśli możemy pomóc finansowo już skrzywdzonym zwierzakom, zrezygnujmy z zakupu kolejnej bluzki, albo choćby pączka i przekażmy na pomoc w leczeniu tych, których spotkał okrutny los...
Przyznam się szczerze, że nie wiem dokładnie, co się stało Kubie. Domyśliłam się jedynie po tym, jak w tytule przelewu musiałam napisać "dla podpalonego Kuby"... Ponadto jego zdjęcie jest wystarczająco wymowne... I równie szczerze powiem, że nie oczekuję nagłej chęci udziału w tym anielinowym candy. Niech każdy postępuje zgodnie ze swoim sumieniem. a moje sumienie kazało mi o tym po prostu powiedzieć...
Ponoć miło jest dostawać, ale jeszcze milej dawać...
Mam nadzieje, że uda się wyleczyć tego biednego psiaka...
Życzę słonecznego weekendu, choć różne są prognozy...
Jagodzianka.
P.S.1 Ja jutro zamierzam pojechać na zlot czarownic, czyli dekupażystek do Bolesławca. Mam nadzieję, że Fasol mi na to pozwoli. Wierzę, że to będzie cudnie spędzony czas!
P.S.2 Dziękuję za Wasze komentarze pod poprzednim postem. widzę, że zakręconych jest o wiele więcej niż przypuszczałam ;) Z dzisiejszego dnia... Poszłam do kuchni coś zjeść, a wyszłam z niej posprzątawszy dwie szuflady. Nie martwcie się, o jedzeniu nie zapomniałam. O tym nie da się zapomnieć !




















