środa, 18 września 2013

BZDURKI SPOD KLAWITURKI {z cyklu} MARUDZENIE NIEPERFEKCYJNEJ: MAMO, TATO, JESTEM KONIEM.

 Bonjour.
NM (Nieperfekcyjna Matka) chcąc dążyć jednak do doskonałości, czyta  czasami to i owo, by poszerzyć swą wiedzę z zakresu wychowywania istot małych. I natknęła się dawno temu na artykuł, a raczej wywiad, o zagrożeniach związanych z wstawianiem zdjęć potomstwa na portalach społecznościowych. Była wielce ciekawa, czy dowie się czegoś, o czym jeszcze nie miała pojęcia. I wyobraźcie sobie, że tak! Ten wywiad zmienił jej życie!
Zacząwszy czytanie, NM najpierw intensywnie zaangażowała wszystkie swoje komórki szare, by zrozumieć tekst, ponieważ dość często dochodziło do wielkiego rozdźwięku między pytaniem a odpowiedzią. I musiała NM oczy namęczyć, literek dużo przeczytać, zanim doszła do clue wypowiedzi.  Wreszcie  dotarła w tekście do zagrożenia, jakie niesie ze sobą umieszczanie zdjęć w sieci. Jest! I to dla Was też niech będzie ostrzeżenie!
Niebezpieczeństwem może być... skrupulatność i dociekliwość ewentualnego przyszłego pracodawcy! Otóż została przedstawiona taka wizja, że za jakieś dajmy 15 lat przyszły pracodawca Jagody, wejdzie sobie na Jej profil, albo dokopie do bloga NM i tam dostrzeże zdjęcia  z Jej dzieciństwa. I właśnie one mogą zaważyć na tym, że pan ów (albo pani owa) nie zatrudni mojego dziecięcia! Koszmar, szoki  niedowierzanie!
Niestety, pani psycholog z tego wywiadu nie wskazała, co może zniechęcić pracodawcę. Jakie zdjęcia mogą być kompromitujące dla dziecka: czy te, że mając rok chodziła jeszcze w pampersie? A może to, kiedy podczas swojego pierwszego posiłku upaćkała siebie, stół, podłogę i zahaczyła o lodówkę? A może, och, boję się rzec na głos, zdjęcie mej ślicznej córeczki bez mlecznych jedynek? Och, nie, nie!
NM nie ma pojęcia w tym temacie, liczy jednak na swoich stałych cudownych Czytelników  i ich propozycje, sugestie. Pamiętajcie, że mogą one uratować nie tylko moje, ale i Wasze dzieci przed bezrobociem.
NM podjęła decyzję, by na wszelki wypadek pisać i pokazywać swe potomstwo w samych superlatywach. A niech mają piękne CV: zawsze czyści, zawsze piękni, zawsze uśmiechnięci!
Niestety...  pewien fakt od jakiegoś czasu niepokoi NM i musi się nim podzielić z Wami. Liczy bardzo głęboko na to, że przyszły pracodawca, jeśli tu zajrzy, będzie właścicielem stadniny, albo toru wyścigów konnych, albo jakimś... upsss ... kosmate myśli pojawiły się w skołatanej głowie NM ...

Bo jak wiecie, Jagoda jest wielbicielką koni i uczęszcza na zajęcia polegające na ujeżdżaniu  tegoż zwierzęcia. I teraz wszystko co można kupuje, jeśli nie z MH to właśnie z motywem koni. 
Od jakiegoś czasu  ma także  NIEWIDZIALNĄ STADNINĘ a w niej kilka koni: Citron ( z fr. cytryna), Pomme  (z fr. jabłko), Poire ( z fr, gruszka), Bannane ( wiadomo) i  Éclair ( z fr. błyskawica). 
Kiedy w domu NM wszyscy zasiadają do obiadu czy późnej kolacji w ogrodzie.  Jagoda co jakiś czas nagle wstaje i robi "patataj", rżąc przy tym, przez cały ogród, bo np. Pomme trzeba było ujeździć. 
Dwa tygodnie temu NM pojechała kupić dziecku swemu starszemu buty. Jagoda przymierza i robi... "patataj" przez cały sklep, po czym obwieszcza: "One są nie dla mnie, bo przy galopie mi spadają".
Ale chyba już najbardziej zatrważający był poranek dnia następnego. Rodzice weszli do kuchni i zastali dziecię, które konsumowało śniadanie przez siebie wykonane. I dziecię owe wyglądało tak:

Na razie twierdzi, że jest TYLKO właścicielką stadniny i koni, ale co będzie, gdy pewnego dnia obwieści NM, że jest koniem....

Nie myślcie sobie, że konie żyją w byle jakich warunkach. Lampy maja naprawdę stylowe...


No i stajenny - od wszystkiego ;)

No to galoooopem: patataj, patataj do roboty!
Jagodzianka.


P.S. Wczoraj późnym wieczorem dostałam fantastyczny mail. Już lada dzień oficjalnie się pochwalę ;)

41 komentarzy:

  1. Udane masz dzieci :-)
    A jeśli chodzi o pierwszą część posta, to kiedyś oglądałam film dokumentalny (francuski) o tego typu zagrożeniach. Było pokazanych kilka przykładów jak ludzie tracili pracę albo jej nie dostali, bo komuś nie spodobał się ich blog albo jakieś zdjęcie umieszczone w necie. Głupie to jest ale niestety prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co? O ile - dajmy na to jestem w stanie zrozumieć - taką sytuację w przypadku dorosłych, bo rzeczywiście ludzie czasami piszą bez przemyślenia... na przykład piszą źle o swojej pracy/pracodawcy - to dla mnie jest nie fair zwłaszcza, że tam pracujesz. To takie nielojalne i nieeleganckie... albo widziałam kiedyś jak nauczycielka na portalu pokazywała swoje zdjęcia np. siedząc na sedesie. Nie siedziała tylko po to, by siedzieć ;) To trochę żenuła... Ale nie mogę pojąć tego, że może to dotyczyć dziecka i jego zdjęć z dzieciństwa!

      Usuń
  2. Fajnie! Myślę, że konie to pewien etap w życiu większości dziewczynek :-)
    Moja mała kuzynka za każdą piątkę w szkole mogła w domu poujeżdżać swojego tatę :-)
    Pozdrawiam ciepło z deszczowego miasteczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale miała fajnie ta Twoja kuzynka! Nie będę podsuwała tej koncepcji Jagnie, bo mnie w. udusi :D A! Przecież Jagna nie ma ocen :D

      Usuń
  3. Éclair brzmi bardziej wytwornie niż nasza rodzima eklerka, ale z błyskawicą nie kojarzy mi się ani tyci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, nawet nie wiesz, ile francuskich wyrazów nie kojarzy się mi z niczym.... :)

      Usuń
  4. Ależ lubię Twoje opowieści :)
    Moja siostrzenica (lat 7)tak kocha konie, że w wakacje wstaje na poranne karmienie (mój tata pracuje w stadninie) i wchodzi do boksów sama, przytulając się do konia 3 razy większego od niej ;)Pewnie by się dogadały z Jagódką :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, kochana.
      Zazdroszczę Ci Taty, albo miejsca pracy :D Znaczy nie ja tylko Jagna...
      Moja córa chodzi do wszystkich boksów, zna imiona prawie wszystkich koni. Całuje, tuli się do większości. Och, pewnie z Twoją Siostrzenicą byłyby przyjaciółkami.

      Usuń
  5. PA TA TAJ! Nauczona odgłosu paszczowo! Elokwencja międzykulturowa, międzygatunkowa...
    A ci pracodawcy to trudno... poradzimy sobie bez takich...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pytania są tendencyjne." ;)
      może masz rację? Ale jak me dziecię będzie bezrobotne, to kto MNIE utrzyma? ;):)

      Usuń
  6. ja nie pokazuję zbytnio zdjęć osób...bo chcę w miarę możliwości zachować anonimowość...ale podejrzenia pani psycholog doprowadziły mnie do łezów:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tym samym Siebie i Swoją Rodzinę "narażasz" na lawinę ofert pracy... Szczęściara:D

      Usuń
  7. Odpoczęłam sobie czytając. Dziękuję. Gęba mi się teraz uśmiecha od ucha do ucha. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, Kajuś. Bardzo ciepło pozdrawiam!

      Usuń
  8. Jagodziu, cóż Ty się martwisz? Nawet jeśli Twoje dziecię oznajmi, że jest "koniem" - konie to inteligentne stworzenia, silne, z charakterem.....same plusy. No i takie "dziecię - koń" - nie pójdzie pracować do "czubka", który wspaniałych koni nie chce mieć w firmie. Tylko mało-inteligent nie weźmie konia do własnej ekipy. Poza tym - już niedługo - dzieci będą się rodziły bez określonej płci, zdecydują sobie same jak podrosną kim chcą być (chłopcem, dziewczynką, koniem.....), więc za 15 lat to będzie normalka, że sobie wybierasz kim jesteś i nikogo to nie zdziwi. Tak więc za 15 lat - powrócimy do tej kwestii:) Buziak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaa i za 15 lat powiem, że urodziłam konia a dokładnie klacz. I że ze mnie zatem stara klępa...

      Usuń
    2. Stara i głupia... Nie klępa tylko kobyła...

      Usuń
    3. haha za 15 lat i bycie kobyłą będzie "modne", zobaczysz:)

      Usuń
  9. Ja uwazam sie za szczesciare, ze moi rodzice nie mieli mozliwosci publikowania moich zdjec z dziecinstwa w internecie, bo jednak wole decydowac o tym komu pokaze zdjecie na ktorym sie bawie w piaskownicy albo jak pierwszy raz jezdze na rowerku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagody pozwolenie na publikację zdjęć posiadam ;) Franio... cóż... najwyżej wyprze się matki - klępy ;)

      Usuń
    2. O matko! Nie klępy, tyko kobyły! Ale wtopa...

      Usuń
  10. No przy takich lampach to sobie te ogiery i kobyły mogą balować :)
    Uśmiałam się przy tej lekturze :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Patataj niezłe :) znajomych córka przez jakiś czas była w swoim mniemaniu "Kasztanką" i patatajowała i nawet rżała ;)
    ale już jej przeszło - samoistnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagoda, gdy galopuje w ogrodzie, też rży... ;) dobrze, ze teraz pada, konie cały czas w stajni siedzą ;)

      Usuń
  12. No! Powiem, że konie lampy mają stylowe ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieprawdaż? ;) A człowiek jakąś chińszczyznę w domu posiada...

      Usuń
  13. Nie wiem, czy zbyt pochopnie nie wydam sądu, ale z powodu lamp, chętnie zamieszkałabym w tej stajni! :)) Może być jako koń, jeśłi Jagoda nie ma nic przeciwko temu.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapytam Jagnę, co o tym myśli... Ale potwierdzam. dla tych lamp warto zostać koniem ;)

      Usuń
  14. O rety, mój brzuch! Moje mięśnie nie wyrabiają od śmiechu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech no ja się tylko rozwinę w pisaniu tych bzdurek....

      Usuń
  15. No ja bym się zastanowiła nad tym śniadaniowym zdjęciem. Dziecko ewidentnie wychowawczo zaniedbane, posiłek w czapce, brak sztućców, matka pewnie na kacu śpi jeszcze, bo dziecko sobie samo zrobiło śniadanie - znaczy emocjonalnie też zaniedbane, bo matka pijaczka i złodziejka pewnie też....bo każdy pijak to złodziej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Halo, halo, halo! To nie czapka a dżokejka! Dziecko konsumuje chleb z dżemem - sztućców zatem nie potrzebuje. Matka tworzyła do 4 nad ranem zatem WIADoMO, ŻE NIE ROBIŁA TEGO NA TRZEŹWO, BO WENA W PŁYNIE MUSI BYĆ ;) Może i emocjonalnie zaniedbane, ale SAMODZIELNE ( córka emocji dostarcza tak wiele, że i do tego punktu jestem bardzo, bardo sceptycznie nastawiona). Co do ostatniego punktu - nie mam żadnego usprawiedliwienia oprócz tego, że ktoś mi zabrał szmatę - moje narzędzie pracy!

      Usuń
  16. Uśmiałam się nieźle...ale jak tak zaczęłam myśleć o tym publikowaniu zdjęć... to co mamy wrzucą to pikuś... ale co same nasze pociechy będą publikować jak będą w wieku nastoletnim!... to rzeczywiście może grozić wielkim obciachem... różne wtedy zwierzęta mogą wyjść... nie tylko konie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Młodzież teraz wrzuca różne różności, które w danym momencie są dla nich śmieszne... Potem już niekoniecznie...

      Usuń
  17. Kocham Twoje teksty, mam nadzieję, że teraz znowu częściej będę je czytać. Jakoś latem nie miałam okazji.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nadrabiaj zaległości w długie jesienne wieczory ;)!

      Usuń