niedziela, 16 września 2012

DZIEŃ SIÓDMY - NOWY PROJEKT

Bonjour.
  1. nowy projekt – jaki jest Twój projekt na przyszłość (osobisty, zawodowy, ...)  

Z nowymi projektami czy to zawodowymi, czy to prywatnymi jest jak z marzeniami najskrytszymi. Mam je w kieszonce i nikomu nie pokażę ;) Różnica między marzeniem a projektem jest taka, że to my kreujemy ten drugi, zakładając, że jest możliwy do wykonania i wygłoszenie go na forum już zobowiązuje... A co jeśli projekt nie wypali? Nie wyjdzie nam? To nie jest wstyd przyznać się porażki, bo w końcu życie nie jest pasmem sukcesów, ale jakoś tak przykro się robi... I rodzi się w nas przekonanie: no tak, mnie to zawsze nic nie wychodzi. Jestem beznadziejna(y). I w ten sposób zapewniamy siebie samych, by następnym razem nie próbować, nic nie projektować, bo i tak nic z tego nie wyjdzie.

Rozmawiałam ostatnio z moją Moniką o porządkach i sprzątaniu. I Ona powiedziała mi taką ważną rzecz, którą to z kolei usłyszała od jakiejś mądrej babki. Ludzie, którzy sprzątają ciągle w swoim domu, dbają namiętnie o porządek w nim, to mają w sobie samych chaos i nieporządek. I jak przeanalizowałam swoje życie, stwierdziłam, że tak jest. Do tej pory nie znalazłam w swoim życiu zawodowym pracy, która spełniałaby moje ambicje, dotyczyła tego, co lubię i umiem robić. To sprawia właśnie, że w środku jestem niepoukładana. Wiem, że mój wyuczony zawód spełniał moje ambicje, ale w owym czasie nie mogłam znaleźć pracy. Teraz nie chciałabym uczyć. Może los uchronił mnie przed oszaleniem albo nerwicą? ;P Może i uchronił, jednak nadal żyję w zawieszeniu...
Ale, ale! Ja tu smucę, a temat wyzwania jest bardzo optymistyczny, bo związany z projektowaniem, tworzeniem, myślami o przyszłości, o sobie!

By  poukładać się w środku będę małymi kroczkami budowała w sobie to, co jest mi potrzebne w tworzeniu wewnętrznej harmonii. I wierzę, że się mi to uda, bo podobno wiara czyni cuda;)... Ja nawet nie wierzę... Ja po prostu chcę! A ponoć chcieć to móc, chi, chi...

Powiem zatem o  projektach związanych z moimi pasjami. Ostatnimi czasy tworzę albumy z dziecięcymi portretami, no i wracam do malowania pionów szachowych. A w zanadrzu noszę więcej pomysłów, o których teraz nic nie powiem. Choćbyście mnie na ruszcie przypiekali!:)

Miłej niedzieli i do widzenia się z Państwem,
Jagodzianka.

20 komentarzy:

  1. jestem bardzo ciekawa, co zaproponujesz w kwestii pionów szachowych...
    czy to z sówkami jest serwetką? ostatnio mam fioła na punkcie sówek...

    OdpowiedzUsuń
  2. ale ze mnie d... wołowa, dopiero teraz zauważyłam galerię pionów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, spoko. Ważne, że znalazłaś ;)

      Usuń
  3. Życzę powodzenia w realizacji projektów :)

    A Twój post dał mi sporo do myślenia i kto wie może sama się w końcu zmobilizuję do realizacji swoich projektów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie... Mam nadzieję, że i mnie zmobilizuje;)

      Usuń
  4. piękne plany, bo piony oglądałam i wyglądają super!
    (chociaż wyjdę na ignorantkę, to się przyznam, że nie wiedziałam, że istnieje takie hobby jak malowanie pionów szachowych...)

    i oby wszystkie plany (te nieujawnione też!) się zrealizowały :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jesteśmy dwie, bo też nie wiedziałam o zdobieniu pionów ;)

      Usuń
    2. Nie jesteście ignorantkami w tym temacie, ponieważ pomysł na "Szachy nie z tej bajki" powstał niedawno i jestem - mam nadzieję - pierwszą osobą, która się tym zajęła. O genezie tego pomysłu pisałam tutaj:

      http://blogowanko-jagodzianka.blogspot.fr/2012/05/szachy-nie-z-tej-bajki.html

      Usuń
  5. To chyba mało popularne zajęcie... ja też nie miałam o takowym pojęcia.
    Myśli i rozważania bardzo ciekawe :) chyba coś w tym jest naprawdę...
    Życzę powodzenia w realizacji wszystkich projektów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarz wyżej podałam link do posta, w którym opowiadam o genezie pomysłu. Tak naprawdę piony są konsekwencją tworzenia w technice decoupage, którą to można przecież wszystko ozdobić ;)

      Usuń
  6. Powodzenia! :) Mam nadzieję, że uda Ci się zrealizować swoje plany, projekty... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jagodzianko, ale czy to oznacza, ze moj niesmiertelny, niesprzatalny, "nieprzeskaczalny" balagan to oznaka mojej wewnetrznej harmonii? A wieczny syf oznaka spokoju i poukladania? No tego jeszcze nie grali!!!!!! :D Az sie usmiechnelam, Ci mowie!
    No, ale ja to chcialam zauwazyc, ze Ty niezle pracujesz, ciotka! fjuuu, fju! zapierdzielasz z prackami, "blozek" przykladnie prowadzony i do tego dwudziestoczterogodzinna codziennosc. Nie mam wyjscia - znowu zazdroszcze! ;)
    Sis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sis, u Ciebie o harmonię to trudno ;):):) Wieczny syf jest oznaka niesprzątania, chi, chi!
      Jedni sprzątają, by było schludnie a inni : muszą mieć perfekcyjnie: wszystko na swoim miejscu, każdy kątek bez kurzu, ściereczki równo poskładane, skarpetki ułożone wg kolorów.. Wiesz wyższa szkoła jazdy;)
      Ja, pisząc o tym, miałam na myśli raczej luźną interpretację...
      A jeśli chodzi o moje zapierdzielanie: ciotka, ja mam wszystko wg planu, bym móc zrobić jak najwięcej. Wcześniej przygotowałam sobie plan tematów bloga. nie wszystkich, oczywiście, ale na przykład: literatura, decu i scrap - owszem. Cały czas coś pstrykam, więc na brak fotek nie narzekam ;) Na wszystko mam ok. godziny: podczas śniadania i rannej kawy. Prace robię późnym wieczorem ;)Reszta dnia to bieganie ze ścierą, z garami, za Frankiem i po Jagnę ;)

      Usuń
  8. Mi się to samo nasunęło co marger92 ;) Może jednak to takie usprawiedliwienie wymyślone przez osoby, które nie umieją ogarnąć bałaganu (ja się przyznaję bez bicia, że w sporej mierze to mój bałagan jest efektem słabej orgaznizacji czasowej, a trochę w braku odpowiednich mebli/pojemników i miejsca na te wszystkie rzeczy ;) ) Spokój wewnętrzny nie ma tu specjalnie wiele do rzeczy ;)

    A piony rewelacja, zwłaszcza te postaciowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No , nie! Ja tak dosłownie nie brałabym tych słów. Oczywiście, kto est bałaganiarzem, ten nim jest i nie ma dwóch zdań. Nikt mi nie powie, że "pacjenci" Perfekcyjnej Pani Domu mają wewnętrzną harmonię! Po prostu, czasami gdzie indziej nadrabiamy, gdy gdzieś nie odnosimy sukcesów - wszelako rozumianych ;)

      Usuń
  9. Czasem osoby mające w domu porządek mówią do gości : "przepraszam, że u mnie taki bałagan", a Ci co mają rzeczywiście nieład tego nie zauważają, bo... dla nich jest normalnie. Czasami się zastanawiam jak ktoś oceniłby moje mieszkanie... bo dla mnie jest ok ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie syf jest i tyle! a Ty, Jagodziana, juz nie badz taka przyziemna, wiesz? wynik niesprzatania! phi! tez mi cos! ;))))

    A tak bardziej "seriom, to akurta wlasnie dzisiaj rozmawialam sobie z kolezana, ktora zauwazyla moja bura mine. Jestem balaganiara, a w tym balaganiarstwie mam pewne zboczenia. No taki wlasnie charakterek :) Ale MUSZE! MUSZE cos zmienic! ukladam wiec, przekladam, chce nowego porzadku, mebelkow, czegos innego! i tak sobie wlasnie z ta kolezanka opowiadalysmy, ze to nie jest wcale bez znaczenia...takie sprzatanie, checi zmian to JEST odzwierciedlenie stanu ducha...
    A plan? a co mi tam! tez sobie zrobie! przeciez i tak go zagubie...wtym moim balaganie! :D
    Pozdr!
    Sis

    OdpowiedzUsuń